W przypadku firmy wydobywającej kopaliny odwoływanie się do uczuć i pozyskiwania sympatii wydaje się dziecinadą. Szkopuł w tym, że w przypadku kopalni węgla brunatnego podstawą jej egzystencji jest akceptacja mieszkańców okolicy, w której prowadzona jest eksploatacja.
Gdy w maju br. wojewodowie wielkopolski oraz kujawsko–pomorski określili warunki wydęcia węgla w Tomisławicach (w gminie Wierzbinek) załoga kopalni Konin odetchnęła z ulgą. Wreszcie pojawiła się perspektywa rozwojowa. Finalizuje się proces koncesyjny. Przez 10 lat Konin nie miał szans na uruchomienie nowej odkrywki.
Trudniejsze uzgodnienia
- Rozpoczynanie eksploatacji z nowych odkrywek bardzo się skomplikowało. Polska przystąpiła do Unii Europejskiej i trzeba uwzględnić wiele nowych przepisów. Konieczne jest prowadzenie uzgodnienień z władzami kilku gmin, które nie zawsze mają zbieżne interesy i koncepcje - zapewniał uczestników czerwcowych Warsztatów górniczych Arkadiusz Michalski, główny inżynier ochrony środowiska w KWB Konin.
Konin ma od kilku lat ustabilizowane wydobycie - około 12 mln ton rocznie. Ponad 90 procent jego produkcji trafia do pobliskich elektrowni. Żeby w najbliższych 30 latach utrzymać efektywność ekonomiczną i zdolność produkcyjną kopalnia potrzebuje nowych odkrywek. Już na etapie ich planowania trzeba uwzględnić zasady zrównoważonego rozwoju oraz minimalizacją negatywnego oddziaływania na środowisko.
Konsekwencje wydobywania węgla brunatnego widać dla regionu gołym okiem, nie da się ich ukryć nawet na krótki okres. Dlatego mieszkańcy okolicy, głównie rolnicy, każdy swój kłopot gospodarczy przypisują kopalni. Twierdzą, że przez nią ziemia wyjaławia się i wysycha.
Motocross i narty
Podczas wizji lokalnej w rozległym terenie uczestnicy Warsztatów Górniczych, zorganizowanych przez Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN, przekonali się, że te rachunki krzywd bywają przesadzone. Kopalnia Konin – paradoksalnie – uatrakcyjnia region turystycznie i rekreacyjnie. Na dawnych, zrekultywowanych zwałowiskach powstały: korty tenisowe, strzelnica sportowe, lotnisko aeroklubu, przystań wodna, stok narciarski z wyciągiem, teren parkowo–leśny. Kleczew, w którym ma siedzibę ta firma wydobywcza w najbliższych latach wzbogaci się o nowoczesny ośrodek rekreacyjny – z amfiteatrem, torem motocrossowym, stokiem narciarski, i zbiornikiem wodnym. Będzie to kolejna zasługa kopalni.
Trudno jednak od mieszkańców eksploatowanego górniczo regionu oczekiwać wdzięczności. Jest to wszak rekompensata za przekształcenie terenu. Podczas prowadzenia wydobycia niszczona jest roślinność, gleba oraz cała infrastruktura. Gigantyczne dziury w ziemi nie są urokliwym miejscem.
Najpierw wykupić
Kopalnia Konin jest pod wieloma względami wyjątkowa. Prowadzi wydobycie w bardzo rozległym terenie, w kilku podrywkach, znajdujących się na terytorium kilku powiatów, kilkunastu gmin.
- W pięć lat po zakończeniu wydobycia grunty są rekultywowane. Przekształcone tereny są zagospodarowywane rolniczo i leśnie. W wyniku przeprowadzonej rekultywacji uzyskujemy gleby o klasach wyższych niż przed ich zajęciem pod działalność górniczą. Powstają kikudziesięciohektarowe tereny, które szybko znajdują nabywców jeżeli lokalne samorządy zwalniają zrekultywowane grunty z podatku lub nakładają na nie obniżone stawki. Niestety, zdarzało się że stosowano inne zasady. Jedna z rad gminnych na każdy hektar terenu zrekultywowanego przez kopalnię nałożyła ponad trzy tysiące złotych podatku, choć stawka dla nieruchomości rolnych wynosiła w tej gminie 65 złotych - podkreślała inżynier Michalski.
Przed uruchomieniem odkrywki ziemia, na której rozpocznie się eksploatacja musi zostać wykupiona. To są duże inwestycje. które kopalnia po zakończeniu wydobycia choć częściowo chciałby odzyskać. Kierunek rekultywacji jest uzgadniany każdorazowo z władzami gmin. Zdarza się i tak, że nie ma ich kto później przejąć.
W okolicy Konina jest piękny zbiornik wodny, który mógłby być już od kilku lat wakacyjnym kąpieliskiem, gdyby miał gospodarza. Póki co jest dozorowany przez pracowników kopalni. A ich zadaniem jest pilnowanie by nie doszło w jego rejonie do nieszczęścia, by nie przemienił się w dzika myjnie samochodów lub składowisko porzucanych wraków. Choć sąsiedztwo górnictwa bywa trudne, to jednak od 60 lat region koniński zawdzięcza mu rozwój gospodarczy i społeczny.