Konieczność radykalnych zmian w KGHM
Niezależnie od zażegnania konfliktu pomiędzy załogą a zarządem firmy, KGHM znajduje się nadal w niezwykle trudnej sytuacji. Wiąże się to z długotrwałą prognozą recesji gospodarczej i niskich cen miedzi na giełdach światowych. Pogarszające się warunki wydobycia rudy z coraz większych głębokości wymagają nowoczesnych, tanich, bezpiecznych i efektywnych metod prowadzenia robót górniczych. Ich wdrożenie wymaga jednak całych lat badań, doświadczeń, nakładów i związane jest z dużym ryzykiem niepowodzenia.
O ile w okresie koniunktury ryzyko to było czymś naturalnym, to teraz jego całkowita eliminacja jest konieczna, gdyż staje się to elementem decydującym o dalszej rentowności kombinatu. Tu w propozycjach nowych metod urabiania rudy (np. eliminacja robót strzałowych i związane z tym oszczędności w kotwieniu stropu), dostaw, sprzętu i redukcji zatrudnienia prawdopodobnie należy szukać dróg ratunkowych. Generalnie w polskim górnictwie nadal zatrudnionych jest znacznie więcej pracowników niż w podobnych warunkach za granicą. Rozwiązania organizacyjne, techniczne i technologiczne muszą być radykalne, jeżeli firma ma przetrwać najbliższych kilkadziesiąt jeszcze lat.
Wydaje się, że nowe kierownictwo KGHM zdaje sobie z tego sprawę, tylko nie ma czasu, ani sposobu na pozyskanie do tego załogi. To pozyskanie jest niezbędne i konieczne po to, aby efekt wszystkich proponowanych zmian był pozytywny i trwały. Obie zwaśnione ze sobą strony nie mogą dalej rozmawiać pod groźbą użycia siły i strajkowego odwetu. Na to wszystko czasu jest niezwykle mało. Jako, że przysłowiowa zgoda buduje, najpierw musi dojść do pojednania, porozumienia i wzajemnego zrozumienia z porzuceniem wszelkich prób wykorzystania partnera.
Mimo zaniechania strajku sytuacja KGHM jest nadal bardzo poważna i przypomina okres, kiedy to w 1958 roku tow. Władysław Gomułka jednoosobowo podejmował decyzję o budowie kopalń rud miedzi kosztem wielu nakładów, wyrzeczeń i „zaciskania pasa” biednego powojennego państwa polskiego. Wspierało go w tym grono doskonałych polskich inżynierów, naukowców, praktyków, górników i geologów, którzy w tej sprawie nie pomylili się. Dziś takie same grono entuzjastów i specjalistów oddanych polskiej miedzi jest znów potrzebne. Czy jednak się znajdzie? Czy znajdzie ono oparcie we władzach państwowych, samorządowych, a przede wszystkim w kierownictwie KGHM? Nie są to pytania retoryczne. Negatywna na nie odpowiedź lub nawet milczenie jest wydaniem wyroku na tak dotąd unikatowy, zyskowny i nowoczesny polski przemysł miedziowy.