Koniec epoki, czyli po górniczych emeryturach...

fot: Maciej Dorosiński

Związkowcy ostrzegają, że nie pozwolą odebrać sobie uprawnień emerytalnych i jak będzie trzeba, to wyjdą na ulice...

fot: Maciej Dorosiński

To, co poniżej będzie przedstawione, może zbulwersować tych, którzy zazdroszczą pracującym pod ziemią  górniczych emerytur, jak i broniących uprawnienień do tego świadczenia, niczym niepodległości.

I zacznijmy od końca, czyli od wniosku: górnictwo, a w szczególności węgla kamiennego, nie jest już tą siłą, jaką była - już nie ćwierć wieku temu - nawet przed 2005 r. A przypomnijmy: to wtedy zdecydowaną postawą, prezentowaną również pod urzędami państwowymi w Warszawie, branża wywalczyła sobie (jeszcze) obowiązujący dziś system emerytalny. Szanse na to, że dojdzie do ponownej prezentacji niezadowolenia z utraty uprawnień (przywilejów - jak mówią inni) jest duża. Szansa, że dojdzie do zwycięstwa na miarę tego sprzed siedmiu lat - niewielka.

Dziura wsysa uprawnienia
Nie ma co przypominać po raz enty, komu i kiedy należy się górnicze emerytury. Pewne jest, patrząc na na nie z perspektywy Jacka Rostowskiego, że pobiera jest zbyt wielu (i zbyt długo) obywateli. ZUS z coraz większym trudem wypełnia swoje obowiązki względem uprawnionych do pobierania WYPRACOWANYCH świadczeń. Zatem bez dodatkowego wsparcia finansowego (niby skąd?) lub wydłużenia wieku upoważniającego do ich pobierania, zawali się cały system emerytalny, a nie tylko górniczy.

I właściwie na tym stwierdzeniu można byłoby poprzestać, bo ono samo w sobie pokazuje, że rząd jest tak samo zdeterminowany w radykalnym ograniczeniu górniczych uprawnień emerytalnych, jak górnicy w ich obronie. Z tym, że przewagę ma rząd, który skutecznie i bez większych oporów opozycji, związków zawodowych i innych grup opinii publicznej podwyższył w Polsce wiek emerytalny wszystkim obywatelom nie mającym szczególnych uprawnień emerytalnych.

I z górnikami, też (najpewniej) da sobie radę. To nic, że mimo zapowiedzi o tym, że emeryturę należy sobie wypracować, a nie dostać ją w prezencie i na koszt innych podatników, wcale tak nie jest (patrz: reforma emerytur mundurowych), nie przeszkodzi rządowi dzielić górników na tych "co pracują bezpośrednio przy wydobyciu" i na tych, co pracują obok. Gdyby rząd tak postąpił z mundurowymi, jak zamierza uczynić z górnikami, to wprowadziłby, dla przykładu, wśród nich podział na "będących na pierwszej linii realizacji zadań służbowych" i będących poza nią.

Bez poparcia społeczeństwa
Społeczeństwo, w znacznej mierze, jest już przygotowane do tego, by nie współczuło górnikom. Czy budowlaniec mający perspektywę pracy na rusztowaniu o dwa lata dłużej niż chciałby, będzie podzielał argumenty, że "to się górnikom należy"? Wątpliwe. Skoro kobietom przedłużono wiek aktywności zawodowej o 7 lat (oczywiście dla ich dobra), to które z nich będą kontra redukowaniu systemu emerytur dla górników? Zapewne te, które w najbliższej rodzinie mają górników...

Inaczej mówiąc: w społeczeństwie, które w czasie gospodarczej prosperity w Polsce skorzystało niewiele, a więcej straciło, nie ma przyzwolenia na to, by ktoś miał lepiej, skoro większość ma gorzej. Dlatego też górnicy w obronie swoich uprawnień (przywilejów) na wsparcie innych grup zawodowych nie mają co liczyć. Zostaną sami w tej walce.

Już się dzielą w kopalniach
Zresztą w samej branży już widać podziały. Nie ma tej jedności, jaka była przed laty. Wystarczy przejrzeć sobie komentarze na portalach branżowych (na tzw. ogólnych mało kto opowiada się za utrzymaniem obecnego stanu), jak załogi dzielą się na tych, co pracują ciężko i w pocie, i na tych, którzy choć są na dole, to karków sobie w tej robocie nie zginają. Jeszcze reforma systemu, to tylko hasła, a tym, którzy ją wprowadzą, już udało się stworzyć podziały w branży.

Górnicze związki zawodowe wsłuchane w głosy załogi ostrzegają, że nie pozwolą na kastrowanie systemu emerytalnego i grożą, że w ich obronie (bo się górnikom należą z takiej i takiej racji) wyjdą na ulicę. Jeszcze w niektórych głosach pobrzmiewa pieśń o potędze górnictwa węgla kamiennego, że Polska na węglu stoi, że trud i niebezpieczna praca... Społeczeństwo, to spoza branży, już tego nie słucha.

A czy górników słucha rząd?
A czy słuchał, kiedy w końcówce lat 90. likwidowano kopalnie, a niezadowolenie w branży (wtedy jeszcze sporo ludzi w Polsce podzielało racje strajkujących górników) rząd złagodził kilkudziesięciotysięcznymi odprawami dla tracących pracę?

Wówczas kopalń było więcej, wydobycie było większe, był eksport węgla, związki zawodowe były silniejsze, a dziura w budżecie miała niewielkie rozmiary. A dziś? Dziś jak jest każdy widzi. A górnictwo węgla kamiennego złote czasy ma za sobą...

Już nie jest dostarczycielem cennych dewiz, jego udział w tworzeniu PKB wynosi około 3 procent. A przed nim, choć Polska - bez przenośni - na węglu stoi, ciężkie czasy wymuszone przez unijną politykę energetyczno-klimatyczną. W takiej sytuacji mogą i górnicy usłyszeć to, co od dawna słyszą inne grupy zawodowe: przecież nikt wam nie każe pracować na kopalni!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pakiet deregulacyjny 2.0 ma być przyjęty przez rząd do końca roku

Wszystkie projekty ustaw składające się na kolejny pakiet deregulacyjny dotyczący m.in. zmian w administracji skarbowej mają zostać przyjęte przez Radę Ministrów do końca roku - poinformował w poniedziałek minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek.

Na budowę magazynu energii w Żarnowcu dotarł kluczowy transformator

Na budowę magazynu energii w Żarnowcu (Pomorskie) dostarczono 260-tonowy transformator z Korei Płd., który umożliwi wpięcie obiektu do krajowej sieci - poinformowała w poniedziałek PGE. Inwestycja realizowana przy wsparciu z KPO, ma zostać oddana do użytku w połowie 2027 r.

Hałda posłuży mieszkańcom Rybnika

Rybnik pozyskał środki unijne na rekultywację hałdy po byłej kopalni Rymer. Będzie to miejsce służące edukacji i ekologii.

1734613290 katowice

Kolejny mechanizm wsparcia polskiej odporności

Uruchomiony w poniedziałek Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności to według prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego Mirosława Czekaja wsparcie polskiej odporności na wszelkiego rodzaju zmiany i zagrożenia wynikające m.in. z działań wojennych. Pula funduszu to 23 mln zł.