Kompania Węglowa odstąpiła od wniesienia kopalni “Bolesław Śmiały” do Południowego Koncernu Węgloweg

Przed tygodniem zarząd Kompanii Węglowej zrezygnował z zamiaru wniesienia do Południowego Koncernu Węglowego kopalni „Bolesław Śmiały” w Łaziskach. Spółka twierdzi, że nie ma racjonalnego uzasadnienia dla kontynuacji projektu i obawia się, że mógłby zostać potraktowany jako pomoc publiczna.

Porozumienie dotyczące przekształceń w sektorze paliwowo-energetycznym zawarte zostało 2 października 2007 roku. Uczestniczyło w nim aż pięć podmiotów: Kompania Węglowa, Południowy Koncern Węglowy, Węglokoks, Południowy Koncern Energetyczny oraz Energetyka Południe (obecnie TAURON Polska Energia). W myśl projektu Kompania Węglowa miała wnieść wyceniony wówczas na 120 mln zł majątek kopalni „Bolesław Śmiały” do Południowego Koncernu Węglowego w formie wkładu niepieniężnego. Następnie objąć miała 6 mln akcji nowej emisji PKW. Ostatecznym nabywcą akcji oraz walorów PKW, które już wcześniej znalazły się w posiadaniu Kompanii (w sumie 22,7 mln sztuk), miał zostać katowicki Węglokoks. Ostatnim krokiem transakcji miała być konwersja akcji PKW na akcje Energetyki Południe (TAURON Polska Energia). Tym samym Węglokoks miał stać się akcjonariuszem koncernu, a Kompania Węglowa miała zyskać – jak szacowano około 500 mln zł.

Jednym z powodów, dla których ta skomplikowana transakcja nie dojdzie do skutku, jest niemożliwość przeprowadzenia tzw. testu prywatnego inwestora. Test taki ma odpowiedzieć na pytanie, czy należąca do państwa spółka przeprowadzając jakąś transakcję, zachowuje się jak prywatny inwestor chcący odnieść zysk? Jeżeli na tak postawione pytanie uzyskuje się odpowiedź negatywną, można domniemywać, że transakcja nosi znamiona pomocy publicznej, na którą nie godzi się Unia Europejska. Zdaniem zarządu spółki Kompania nie mogła także wziąć na siebie ryzyka związanego z odkupieniem od Węglokoksu akcji PKW w przypadku, gdyby w określonym czasie Węglokoks nie stał się akcjonariuszem TAURON Polska Energia (taki zapis znajdował się w porozumieniu z 2007 roku).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego