Komisja wykluczyła pięć możliwych okoliczności
Obok tych pewników w dociekaniach komisji wciąż dominują natomiast niewiadome.
- W trakcie dzisiejszego posiedzenia uporządkowaliśmy dostępne już informacje i to, co zobaczyliśmy podczas oględzin na dole w rejonie ściany 5 d. Te wizje odbywały się między 24 i 30 września. W siedmiu grupach uczestniczyło w nich 54 specjalistów rozmaitych dziedzin wiedzy górniczej. W ich trakcie wytypowano fragmenty urządzeń, kable i inne elementy wyposażenia ściany, jakie trafią do badań eksperckich. W grę wchodzą 53 egzemplarze próbek i sprzętu. Większość z nich zostanie poddana badaniom w gigowskiej Kopalni Doświadczalnej ,,Barbara\". Jej dyrektor, doc. Krzysztof Cybulski zapowiedział w trakcie dzisiejszego posiedzenia, że będzie potrzebował na to około 2 miesięcy - relacjonował przebieg spotkania zespołu Wojciech Magiera.
- Wysłuchaliśmy też informacji dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach, Jerzego Kolasy o dotychczasowych wynikach przesłuchań wszystkich tych, którzy mogliby wnieść istotne informacje o tym, co zdarzyło się 18 września w rejonie ściany 5 d. W taką rekonstrukcję biegu rzeczy zwróciliśmy się dotąd o pomoc do 24 osób. Nie muszę dodawać, że sprawa jest bardzo trudna. Powszechnie przecież wiadomo, że prawie wszyscy górnicy, pracujący tego dnia na rannej zmianie - zginęli. Ci zaś z poszkodowanych, którzy ocaleli i pozostają na leczeniu - nieprędko będą mogli odpowiadać na pytania, interesujące urząd górniczy - tłumaczył Wojciech Magiera.
- Wstępnie rozmawialiśmy też o rozmieszczeniu ofiar i poszkodowanych w samej ścianie i chodnikach przyścianowych. Jednak ten obraz, gdzie kto wtedy był, zaczyna się dopiero sklejać i wymaga doprecyzowania. Na razie jesteśmy zdani głównie na relacje uczestniczących w akcji niesienia pomocy ratowników górniczych, innych osób, które najszybciej były na miejscu oraz informacje ze sztabu akcji - mówił Magiera.
Przewodniczący komisji wzbraniał się przed kategorycznym przesądzaniem, czy w rejonie ściany 5 d było na zmianie A za dużo ludzi.
- Na pewno tak w samej ścianie, jak i w chodnikach przyścianowych było ich bardzo dużo. Podobno nie była to sytuacja wyjątkowa. Dziś bazujemy na informacjach dostępnych. W dalszym ciągu ta wiedza będzie uściślana - mówił Wojciech Magiera.
Jednak naciskany dziennikarskimi pytaniami, w końcu potwierdził: - Tak, za dużo.
Wojciech Magiera zapowiedział także, że w toku dalszych prac komisji zostanie jeszcze sporządzona na dole tzw. wentylacyjna fotografia rejonu.
- Chodzi o to, by zweryfikować to, co widnieje w tym zakresie w dokumentacji kopalni sprzed zdarzenia - wyjaśniał.
Przewodniczący komisji powściągliwie wypowiadał się również w kwestii, czy nie dość szybkie tempo - w stosunku do linii wybieranej ściany - rabowania chodników, mogło spowodować nagromadzenie metanu w ich przestrzeni.
- Chodniki są ważnym elementem w układzie gromadzenia metanu. Ale coś więcej będziemy mogli powiedzieć po tym, kiedy znane już będą wyniki badań, prowadzonych przez doc. Krzysztofa Cybulskiego - zastrzegał się Magiera.
Najbliższe posiedzenie komisji zostało zaplanowane na początek listopada.