witold pisze dobrze, bo kopalniami po znajomości i centralnie nie można zarządzać, wycieczkami związkowymi też, coś nie pasuje w tym co napisał? Do stacji dostaje się kto? Najlepsi ludzie z wydobycia czy podsadzkowi cieśle, co potrafią wszystko zrobić? Czy lenie, by mieć tylko 1,8? Jeśli ktoś pracuje rok na kopalni i ciśnie się do stacji i się dostaje, to chyba mówi to wszystko. Jak tam kibice na Wieczorku, nadal sa nawet nad dyrektorem?