Tyle bzdur w jednym tekście. W przyrodzie zachodziła (w miarę) do tej pory równowaga między wydzielaniem a absorbowaniem co2. Aktualnie zostało to zaburzone, zdolność absorpcji została przekroczona. Mimo, że zakładano że osiągniemy to dopiero za ok 2030 roku, stało się to już kilka lat temu. Co2 który produkujemy nie jest wchłaniany, bo nie ma go co wchłaniać. Zaś ocieplenie klimatu powoduje mniejsze zdolności wchłaniania i wiązania tego gazu. Bawić się procentami można długo, co nie zmienia zdania większości środowisk naukowych, że głównym sprawcą zmian jesteśmy my. El Niño i La Niña nie są huraganami. Są uwzględniane w modelach pogodowych a nie modelach klimatycznych bo są rezultatem a nie przyczyną. Dr Lars Schernikau jest lobbystą przemysłu węglowego, bardzo wiarygodny i „bezstronny naukowiec". Gazy cieplarniane to nie tylko co2. Para wodna, metan, freony, podtlenek azotu - i tak dalej. Między niektórymi z nich istnieje tzw. sprężenie zwrotne, czyli ich wzajemne oddziaływania potęgują rezultat ocieplania klimatu. Takie proste wytłumaczenie: zwiększenie emisji co2 -> wzrost temperatury -> zwiększenie emisji pary wodnej i metanu przy zmniejszonej zdolności absorpcji co2 -> zwiększenie oddziaływania co2 -> wzrost temperatury -> zwiększenie emisji co2…. itd. Para wodna w powiązaniu z co2 zwiększa skutki oddziaływania tego drugiego niemal dwukrotnie. Metan zaś (tylko niech Pan nie skrobie, że jest go mało, wystarczy sprawdzić poziom metanu w atmosferze po wyrzutach z ostatnich 2 miesięcy, absurdalnie wysoki) jest kilka razy bardziej szkodliwy niż co2. Węgiel jest technologicznym skansenem, tak samo jak wykorzystanie reszty paliw kopalnych. Ich zastosowanie przemysłowe będzie trwało, energetyczne musi zostać zmarginalizowane, bo stało się niebezpieczne dla dalszego życia. Walka z "antropogenicznym" co2 dotyczy też zwiększania zdolności absorpcji co2 pochodzenia naturalnego. Depopulizacja i zmiana polityki energetycznej, albo powolna agonia.