Zwąchole nie muszą snuć swojego pięknego snu o zgazowaniu węgla. Tokarz nie zaprzeczył, że było już dwóch inwestorów dla Makoszów. Tobiszewski ani przez pięć minut nie ukrywał, że zrobi absolutnie wszystko aby Makoszowy było zlikwidowane. Bardzo często wyrażał to nawet w niewybredny sposób. Obraz wyłania się taki, że kosztem załogi z Makoszów, której zresztą nie maja nic do zaoferowania, chcieli przenosić pracowników z innych kopalń i wysyłać na urlopy górnicze, kopalni zaś przypisując pomoc publiczną.