Kłopoty amerykańskiego rynku pracy odbiją się rykoszetem także na polskich firmach

1590397536 pawelcymcyk

fot: Newseria

- Widać, że zwolnienia dotknęły najgorzej zarabiających Amerykanów. Jednak jeżeli nie wrócą oni do pracy, rządowa administracja nie będzie mogła utrzymywać tej rzeszy bezrobotnych - przewiduje Paweł Cymcyk

fot: Newseria

W Stanach Zjednoczonych na zasiłku dla bezrobotnych jest 25 mln osób. Co tydzień przybywa ich kilka milionów. Tylko w ubiegłym tygodniu pojawiło się prawie 2,5 mln nowych zgłoszeń. Jednak gigantyczny pakiet stymulacyjny i elastyczność amerykańskiego rynku pracy, a także ogólna siła gospodarki USA oraz dolara powinny pomóc przetrwać Amerykanom najgorszy okres. – Powrót do stanu sprzed pandemii zajmie co najmniej rok czy półtora, ale te szacunki są jednak obarczone dużym ryzykiem – mówi ekonomista Paweł Cymcyk.

– Najnowsze dane z amerykańskiego rynku pracy są fatalne, a wręcz katastrofalne – mówi Paweł Cymcyk, główny ekonomista DNA Rynków. – Dla porównania słabe dane z poprzednich recesji to było mniej więcej 700–800 tys. bezrobotnych w skali miesiąca, a teraz to są miliony. Jest to pochodną lockdownu, ale też tego, że amerykański rynek pracy jest bardzo elastyczny. Można tam bardzo szybko zwolnić pracownika, można też go bardzo szybko zatrudnić. Przedsiębiorcy nie czekali na rządowe programy pomocowe, tylko jednym cięciem postanowili pozbyć się wszystkich osób, które nie są absolutnie krytyczne dla prowadzenia biznesu.

Pierwszym szokiem dla rynków był odczyt opublikowany 26 marca, gdy okazało się, że w poprzednim tygodniu wnioski o zasiłki dla bezrobotnych złożyło niemal 3,3 mln osób, podczas gdy rynek spodziewał się miliona. Jeszcze tydzień wcześniej przyrost był ponaddziesięciokrotnie niższy. Tydzień później odnotowano już prawie 6,9 mln nowych zgłoszeń przy prognozie na poziomie 3,5 mln. W poprzednim tygodniu przybyło 2,5 mln bezrobotnych. Choć liczba zgłoszeń systematycznie spada, to wciąż rzeczywiste odczyty przekraczają prognozy. W kwietniu stopa bezrobocia wzrosła do 14,7 proc. z 4,4 proc. w marcu. Na zasiłku jest już ponad 25 mln osób. Średnia płaca wzrosła jednak o 7,9 proc. rok do roku.

– Widać, że zwolnienia dotknęły najgorzej zarabiających Amerykanów, i można sądzić, że skierowana do nich pomoc rządowa może rzeczywiście pomóc przejść amerykańskiej gospodarce przez kryzys w miarę suchą stopą. Jednak jeżeli nie wrócą oni do pracy, rządowa administracja nie będzie mogła utrzymywać tej rzeszy bezrobotnych, oni przestaną kupować i wtedy cały łańcuch ekonomicznych zależności pociągnie większość firm na dno – przewiduje Paweł Cymcyk. – Amerykański konsument sam w sobie stanowi 15–17 proc. światowego PKB. Gdy w jednym momencie znika tak duża konsumpcja, to uderza w większość firm, sektorów i gospodarek, także polską.

Pod koniec marca Izba Reprezentantów i Senat przegłosowały gigantyczny pakiet stymulacyjny dla amerykańskiej gospodarki – o wartości 2 bln dol., co odpowiada ok. 10 proc. PKB tej największej gospodarki świata. Zakłada on pomoc dla dużych, małych i średnich przedsiębiorców, bezpośrednie transfery na rzecz gospodarstw domowych oraz dopłaty w wysokości 600 dol. tygodniowo do zasiłków dla bezrobotnych, co spowodowało, że większość zwolnionych otrzymała wyższy dochód niż przed pandemią. Izba Reprezentantów, w której przewagę mają Demokraci, zaproponowała kolejny pakiet o wartości 3 bln dol. I choć nie zgadzają się na niego rządzący w Senacie republikanie, dalsza pomoc dla firm i obywateli jest prawdopodobna. Zdaniem eksperta pakiety pomocowe pozwolą przetrwać pierwsze załamanie gospodarki, wiele jednak zależy od tego, ile potrwa kryzys.

– Odpowiedź na to pytanie może się opierać tylko na spekulacjach. Nie wiemy, czy nie będzie drugiej fali pandemii, która oznaczałaby kolejne gospodarcze zatrzymanie. Nie wiemy też, czy obecne zatrzymanie nie będzie miało ekonomicznych konsekwencji za kwartał czy dwa, kiedy już nie wirus może być problemem, ale duża liczba bankructw – zastrzega główny ekonomista DNA Rynków. – Zakładając, że nie będziemy mieli do czynienia z najgorszym scenariuszem, czyli powrotem pandemii i ponownym zamknięciem gospodarki, oraz nie będzie masowych bankructw firm, to w skali czterech, sześciu kwartałów powinniśmy wrócić do czasów gospodarczych sprzed pandemii. Przy czym są to szacunki obarczone bardzo dużym ryzykiem błędu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Możliwy większy płomień na pochodniach Orlenu z powodu zakończonych remontów instalacji

W związku z zakończonymi remontami instalacji Orlenu, na pochodniach zakładu produkcyjnego w Płocku przez kilka dni widoczny może być większy niż zazwyczaj płomień - poinformowała spółka. Zapewniła, że taki płomień to normalna część procesu technologicznego, prowadzonego pod nadzorem.

Bioróżnorodność w strategii ORLEN: Grupa przyjmuje plan działań do 2030 roku

Grupa ORLEN przyjęła Plan działań na rzecz bioróżnorodności (Biodiversity Action Plan – BAP) do 2030 roku. Dokument opiera się na analizie wpływów, zależności, wyzwań i szans związanych z naturą. Wskazuje też konkretne działania służące ograniczaniu wpływu na przyrodę w ramach kluczowych procesów inwestycyjnych, operacyjnych i zarządczych.

Biznes zza oceanu stawia na AI, inwestycje w dekarbonizację słabną i to nie przez Trumpa

Klimat przegrywa ze sztuczną inteligencją w rywalizacji o finansowanie - donosi Bloomberg. Dlaczego? Bo to się bardziej opłaca, a klimat jest passe.

Zaostrzenia w przemyśle stalowym - niższe kontyngenty importowe i wyższe cła

Nowe rozporządzenie unijne zastępuje instrumenty, które wygasły z końcem czerwca br.  Zdaniem unijnych ekspertów pomoże chronić unijny przemysł stalowy przed negatywnymi skutkami globalnej nadwyżki podaży stali.