Klimat: W ostatnim czasie w rekordowym tempie rośnie cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla

fot: Orlen

PKN Orlen, przedstawiając w listopadzie 2012 r. nową strategię, podał, iż w latach 2013-17 planuje wydać na inwestycje w grupie kapitałowej 22,5 mld zł, w tym 4,2 mld zł na energetykę

fot: Orlen

Komisja Europejska chce rozszerzyć system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla (ETS) na budownictwo i transport drogowy. W konsekwencji zdrożeje eksploatacja mieszkań i samochodów. Frans Timmermans zapowiada utworzenie mechanizmu ochronnego dla najbiedniejszych gospodarstw domowych, ale nie ma powodu aby mu wierzyć - pisze Izabella Kloc, poseł do Parlamentu Europejskiego, członek komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii.

- W ostatnim czasie w rekordowym tempie rośnie cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Aby mieć pieniądze na opłaty, przedsiębiorstwa z branż energochłonnych tną inne wydatki i ograniczają inwestycje. System ETS miał poprowadzić unijną gospodarkę do neutralności klimatycznej, ale stał się hamulcem tego procesu, ponieważ firmy nie mają pieniędzy na kosztowną, „zieloną” modernizację - podkreśla europosłanka.

Dodaje, że majowe przebicie psychologicznej bariery 50 euro za tonę CO2 zapowiada rosnący, długofalowy trend. Zdaniem agencji Bloomberg jeszcze w tym roku przekroczony zostanie próg 75 euro. Takie tempo wzrostu cen jest niepokojące i niezrozumiałe. Przed wybuchem pandemii uprawnienia kosztowały około 25 euro. Od tamtego czasu zmalało zapotrzebowanie na energię, a cena uprawnień do emisji wzrosła dwukrotnie.

Rodzi to oczywiste pytanie, czy aby spekulanci nie przejęli kontroli nad najważniejszym mechanizmem finansowym unijnej polityki klimatycznej?

Wypowiedzi Fransa Timmermans, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej odpowiedzialnego za Zielony Ład, nie uspokajają sytuacji.

– To rynek i powinniśmy bardzo, bardzo uważać, aby nie interweniować, ponieważ stworzyłoby to cenę nierynkową, a to całkowicie podważyłoby wiarygodność systemu handlu uprawnieniami do emisji – cytuje Timmermansa biuletyn Politico Pro.

Izabela Kloc  podkreśla, że systemem ETS objęte są energochłonne branże przemysłowe, które odpowiadają za około 40 proc. całkowitej emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej. Reszta przypada, m.in. na transport drogowy i budownictwo. Na tych gałęziach gospodarki chce teraz położyć rękę Komisja Europejska. Nie są jeszcze znane szczegóły rozszerzenia mechanizmu ETS, ale jedno jest pewne – zapłacą za to klienci końcowi, czyli kierowcy i właściciele domów.

- Podniesienie unijnych ambicji klimatycznych w tych wrażliwych społecznie branżach szczególnie dotknie uboższe kraje członkowskie, do których wciąż zalicza się Polska. Nikt nie polemizuje z faktem, że niska sprawność energetyczna budynków mieszkaniowych odpowiada za 36 proc. emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej. Krajom członkowskim zależy, aby zmienić tę sytuację, bo chodzi o korzyści ekonomiczne, ekologiczne i estetyczne. Na przykład Polska stawia na rządowe programy zachęcające do termomodernizacji budynków i wymiany źródeł ciepła - pisze europosłanka.

Bruksela chce jednak rozwiązać problem w jedyny, znany sobie sposób, czyli poprzez system limitów i płatnych reglamentacji.

Komisja Europejska zapowiada, że systemowi ETS towarzyszyć będzie cały pakiet osłonowy dla najuboższych gospodarstw domowych.

– Część dochodów uzyskanych z handlu uprawnieniami do emisji w transporcie drogowym i budynkach mogłaby zostać przekazana na specjalny fundusz, tak aby państwa członkowskie wykorzystały te pieniądze na rekompensaty dla obywateli znajdujących się w trudnej sytuacji. Kierowanie dochodów z emisji dwutlenku węgla z powrotem do obywateli może pomóc im w przejściu na ekologiczne rozwiązania alternatywne, jak domowe systemy grzewcze o zerowej emisji lub pojazdy elektryczne, które z biegiem lat staną się tańsze w eksploatacji – przekonuje Frans Timmermans.

Zdaniem europosłanki niestety, trudno uwierzyć w te deklaracje.

- Jeśli chodzi o system ETS Komisja Europejska kompletnie straciła wiarygodność dopuszczając do kryzysowej sytuacji w branżach energochłonnych. Nie ma gwarancji, że w budownictwie i transporcie drogowym nie będzie tak samo. Poza tym, patrząc na polityczne naciski jakie towarzyszą wydatkowaniu unijnych pieniędzy trudno uwierzyć, że nowy fundusz zostanie przeznaczony tylko na niwelowanie energetycznych nierówności. Jest wielce prawdopodobne, że Bruksela chce sobie stworzyć kolejny mechanizm finansowy do dyscyplinowania krajów członkowskich - pisze Izabela Kloc.

Podsumowuje: - Sposób w jaki Bruksela wykorzystuje system ETS utwierdza jedynie w przekonaniu, że transformacja klimatyczna jest tak naprawdę transformacją ekonomiczną. Zarobią na niej państwa, które mają kapitał i zaawansowane technologie. Reszta musi się dostosować i minimalizować straty.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Katowice Airport w lipcu ponad milion pasażerów

Ponad 1 mln pasażerów obsłużyło w lipcu 2026 r. katowickie lotnisko. To o ponad 70 tys. osób więcej, niż w lipcu ub. roku oraz pierwsze przekroczenie wartości miliona pasażerów w tym porcie lotniczym w ciągu jednego miesiąca.

Za zakupy zapłacisz więcej

W lipcu br. ceny żywności i innych produktów codziennego użytku w sklepach wzrosły średnio o 1,9 proc. rok do roku - wynika z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. Eksperci zwracają uwagę, że dynamika cen spada, ale jest duże prawdopodobieństwo zmiany tego trendu.

Naprawa szkód górniczych w korycie Imielanki. PGG czyści i udrażnia ciek w Chełmie Śląskim

Na terenie Gminy Chełm Śląski trwają roboty naprawcze w korycie cieku Imielanka, prowadzone przez Polską Grupę Górniczą w ramach usuwania szkód górniczych. Inwestycja, realizowana we współpracy z Wodami Polskimi, ma poprawić drożność cieku i zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.

Utrata płynności, restrukturyzacja, pożyczka ratunkowa. Jak firmy wychodzą z kryzysu finansowego i co decyduje o tym, czy im się uda?

Firma może być rentowna i jednocześnie stanąć na skraju utraty płynności finansowej. Może mieć portfel kontraktów wartych setki milionów i nie mieć czym zapłacić faktur w tym miesiącu. Może wykazywać zysk w raporcie rocznym i nie mieć środków na obsługę bieżącego zadłużenia. To jeden z najczęstszych mechanizmów kryzysów finansowych w dużych spółkach przemysłowych. W 2026 roku doświadczyły go firmy dobrze znane czytelnikom tego portalu. Zastanawianie się jak do tego doszło to temat na osobną rozmowę. Ważniejsze jest jednak jakie narzędzia finansowe pozwalają firmie z takiego kryzysu wyjść i co decyduje o tym, czy próba się powiedzie?