Kłeczek: Perspektywy rozwoju KHW tkwią w organizacji i inwestycjach
Radą Nadzorczą na nowo kieruje Pan wprawdzie od początku lutego, niemniej ta więź ze spółką trwa od kilkunastu lat.
To prawda. W 1993 r. po raz pierwszy zostałem członkiem Rady Nadzorczej KHW. W tej roli, w różnych okresach, zebrało się łącznie 5 lat, zaś w latach 2003–2006 także jej przewodniczyłem. Dobrze znam więc tę spółkę i jej problemy. Z kopalniami holdingu jestem blisko związany praktycznie przez cały czas mojej pracy naukowo-badawczej.
Zapewne zna Pan wyniki firmy z ubiegłego roku.
Nie, właśnie nie znam. Nie ma jeszcze raportu biegłego rewidenta. Przygotowujemy się do Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy i przed nim muszą zostać sporządzone i zweryfikowane dokumenty sprawozdawcze. Proszę wybaczyć i nie naciskać, bo przed tą weryfikacją nie chcę się wypowiadać na temat ubiegłorocznych wyników wydobycia i efektów ekonomicznych. Nie był to dla spółki dobry rok. Wydobycie, notabene podobnie jak w całym górnictwie, było drastycznie niższe. Jeśli niektóre zjawiska usprawiedliwiają ten spadek, to w przypadku holdingu naprawdę nie dostrzegam powodów, żeby tak się działo. Tym bardziej biorąc pod uwagę jakość węgla, stopień mechanizacji kopalń oraz dobre kroki w postaci konsolidacji słabszych zakładów z silniejszymi.
Wyjaśnienia, że w niektórych kopalniach nasiliły się problemy geologiczno-górnicze, nie są dla Pana przekonywające?
Odrzucam taki powód i argumentację. W profesję kierowcy rajdowego jest wpisana ewentualność dachowania. Uważam więc, że nie można usprawiedliwiać spadku wydobycia i efektywności finansowej spółek węglowych nasileniem zagrożeń. My z takimi zjawiskami musimy się liczyć, bo taka jest specyfika pracy w górnictwie.
Gdzie więc przyczyny?
Wydaje mi się generalnie – na nikogo nie wskazując palcem – że w organizacji. Dlaczego? Istnieje – to niezmiernie słuszny kierunek – tendencja do koncentracji wydobycia. Kopalnie prowadzą wydobycie dwoma, trzema ścianami. Niech wystąpi problem w jednej, to natychmiast wydobycie spada.
Brak frontów rezerwowych?
Powiem szerzej – brak dostatecznej skali inwestycji. A sięgając jeszcze dalej – błędna polityka wobec górnictwa w minionych latach.
Inwestycje w spółce – przynajmniej sądząc z programu – mają w perspektywie ośmiu lat przekroczyć 5 mld złotych. Czy holding zdoła zgromadzić takie środki?
Najpierw doinwestowanie kopalń oparłbym na obligacjach oraz wejściu spółki na giełdę papierów wartościowych. Stało się bardzo dobrze, że w ubiegłorocznym referendum załoga dała przyzwolenie na takie rozwiązanie. Jest przy tym rzeczą ważną, że w przyjętym modelu Skarb Państwa zachowa kontrolny pakiet akcji.
Kiedy może zabrzmieć dzwon, obwieszczający giełdowy debiut KHW?
Sądzę, że po przejściu wszystkich koniecznych procedur będzie to możliwe już w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Jakich inwestycji najbardziej domagają się kopalnie?
Przede wszystkim głębienia szybów, intensywnych robót przygotowawczych i otwierania nowych poziomów wydobywczych. Konieczne jest też odnawianie wyposażenia, choć z tym nie jest tak źle. Moim zdaniem, holding nawiązał bardzo dobrą współpracę z jednostkami zaplecza naukowo-badawczego, zwłaszcza z Centrum Mechanizacji Górnictwa KOMAG. Skupia się ona na nowych maszynach i nowych rozwiązaniach technicznych – środkach transportu, środkach ciągnienia, wozach odstawczych. Niekoniecznie trzeba za wszelką cenę gonić za dużym efektem. Są sytuacje – myślę o kopalni „Staszic” – kiedy wystarczy doinwestowanie w nowoczesne wozy odstawcze, aby w krótkim czasie, tanim kosztem zwiększyć wydobycie i w znaczący sposób poprawić gospodarkę złożem.
Środki z zewnątrz to tylko jeden z impulsów rozwoju firmy.
To prawda. Konieczna jest większa produkcja i eksport. Ostatnio w portach ARA padł kolejny rekord ceny węgla – 147 dolarów za tonę. Żal, że holding nie jest w stanie korzystać z tak niebywałej koniunktury. Rzecz zresztą nie tylko w dążeniu do wzrostu eksportu. Jest nie mniej ważne, aby przynajmniej nie zrywać kontraktów, odnawianych niekiedy od 20 lat.
Możliwa stanie się większa produkcja?
W górnictwie nie następuje to w krótkim okresie. Sądzę, że w tym roku wydobycie powinno przekroczyć poziom 17 mln ton. Mówiłem już o organizacji. Od przyszłego roku ma rozpocząć się proces konsolidacji kopalń „Staszic”, „Murcki” i „Wieczorek”. Zobaczymy, jak będzie się to sprawdzać.
W programie spółki zakłada się dojście za kilka lat do wydobycia prawie 20 mln ton rocznie.
Uważam, że jest to możliwe. Niektóre kopalnie stać na intensywny wzrost produkcji.
Nie przecenia Pan tych możliwości?
Raz jeszcze wrócę do organizacji, w pełni świadom, jak niepopularne jest to, co powiem. Dziś wyposażenie jednej tylko ściany, to majątek wart na okrągło 50 mln zł. Proszę mi pokazać zakład produkcyjny, w którym taki majątek nie jest wykorzystywany w soboty i niedziele. Jeśli kopalnia wydobywa 5 dni w tygodniu, to jest to – mówię o tym z całą odpowiedzialnością – zwyczajne marnotrawstwo. To tak, jakby ktoś kupił sobie mercedesa i wyciągał go z garażu tylko na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Nigdy się nie spłaci. Musimy więc zrozumieć, że kopalnia powinna wydobywać 7 dni w tygodniu. Natomiast górnik – chcę to wyraźnie podkreślić – musi zachować prawo do pracy 5 dni w tygodniu.