Kierownictwo Węglokoksu Kraj zdecydowało o oddelegowaniu grupy ratowników górniczych do szpitala tymczasowego w Pyrzowicach

fot: Kajetan Berezowski

Ratownicy z Bobrka gotowi do służby w szpitalu tymczasowym na lotnisku w Pyrzowicach

fot: Kajetan Berezowski

 

Pandemia nie odpuszcza. W krajowym rankingu zakażeń województwo śląskie jest w czołówce obok mazowieckiego. Notuje się tu najwięcej zachorowań w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Ubywa wolnych łóżek i respiratorów. Brakuje personelu medycznego. Na froncie walki z koronawirusem ponownie pojawili się ratownicy górniczy.

Najgorsza sytuacja w ostatnich dniach utrzymywała się w Bielsku-Białej, powiecie bielskim, Dąbrowie Górniczej i powiecie żywieckim. Tam średni dzienny wskaźnik zakażeń w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców przekroczył w pierwszych dniach kwietnia 100. Doszło do sytuacji, że pacjentów wymagających zaintubowania trzeba było przetransportować do placówek poza województwo. Szpitale tymczasowe w centrum Katowic oraz na lotnisku w Pyrzowicach wyraziły gotowość natychmiastowego przyjęcia do pracy lekarzy, pielęgniarek, sanitariuszy, opiekunów medycznych, salowych, techników medycznych oraz pracowników obsługi technicznej. 

Wybiła godzina „0”
Jedną z pierwszych instytucji, które zgłosiły pomoc, był Węglokoks Kraj. Przypomnijmy, szpital w Pyrzowicach został zbudowany w listopadzie przez Węglokoks. Do tej pory funkcjonował na zasadzie pasywnej – tak, aby być gotowym na przyjęcie pacjentów, gdy zwiększy się liczba zakażeń COVID-19. W końcu wybiła godzina „zero”.

– Zadecydowaliśmy o oddelegowaniu naszych ratowników górniczych do Pyrzowic. Przekazaliśmy te informacje członkom kopalnianej drużyny ratowniczej, w wyniku czego zgłosiło się wielu ochotników. Wybraliśmy dziesięciu – wyjaśnia Krzysztof Trzcionka, główny inżynier wentylacji, kierownik Działu Wentylacji w kopalni Bobrek-Piekary w Bytomiu.

Zdecydowana większość ratowników z Bobrka przeszła zakażenie koronawirusem w ub.r. To nie był dla kopalni łatwy czas. Frekwencja chorobowa sięgała 70 proc. Zorganizowano testy.

– I bardzo dobrze. Bo myśmy czuli się świetnie. Zostaliśmy poddani testom i wielu z nas, ku własnemu zdziwieniu, otrzymało wynik dodatni. Była izolacja i sporo nerwów. Na dobrą sprawę nikt nie miał pewności, kiedy będzie mógł wrócić do pracy. Teraz jesteśmy ozdrowieńcami i możemy służyć pomocą innym. Ci, którzy zostali wybrani do pracy w szpitalu tymczasowym w Pyrzowicach, zostali zaszczepieni – wyjaśnia Grzegorz Kaleja, ratownik.

Ratownicy, którzy pomagają w szpitalu, mają za sobą przeszkolenie z dziedziny kwalifikowanej pierwszej pomocy przedmedycznej, a także spore doświadczenie w ratownictwie górniczym. O tym, że łatwo nie będzie, bytomscy ratownicy dowiedzieli się już w szpitalu w Katowicach-Ochojcu, gdzie przyjęli szczepionkę. Od pielęgniarki usłyszeli krótką informację: „panowie, przygotujcie się, idziecie na wojnę”. 

Pracują w grupach
Nikt z ochotników nie zrezygnował. Ruszyli z pomocą najciężej chorym.

– Mają pełne ręce roboty. Pomagają przy przyjmowaniu nowych pacjentów; jeśli zachodzi taka konieczność, przygotowują ich do transportu lotniczego do innych placówek. Pomagają pacjentom w różnych czynnościach dnia codziennego, m.in. przewożą na badania, karmią, obserwują wskazania sprzętu specjalistycznego, wspierają psychicznie – wylicza Krzysztof Trzcionka.

W szpitalu pracują w grupach w systemie rotacyjnym po 12 godzin na dobę przez siedem dni w tygodniu.

– Rozpoczynają o 7 rano. Przebierają się w ubranie ochronne, zakładają gogle, maski i rękawice. Przechodzą dezynfekcję, następnie wchodzą do strefy „zero”, gdzie przebywają hospitalizowani. Po upływie pierwszych trzech godzin wychodzą z niej, zdejmują ubranie ochronne i mają czas na krótki odpoczynek, w tym posiłek. Kolejne trzy godziny spędzają przy pracach pomocniczych, a więc rozładunku transportów medycznych, transporcie chorych. Po trzech godzinach ponownie przebierają się, jest dezynfekcja i wchodzą do strefy „0”, aby raz jeszcze powrócić do prac pomocniczych, np. przy przyjmowaniu i porcjowaniu żywności – wyjaśnia Krzysztof Trzcionka.

Ze względu na swoje położenie przy lotnisku, pyrzowicki szpital może być wykorzystywany do transportu lotniczego chorych do szpitali w innych województwach. Takie przypadki się zdarzają. Tą drogą także przywożeni są chorzy w razie konieczności. 30 marca, w dniu uruchomienia, dla pacjentów przygotowano 140 łóżek, w tym 10 z respiratorami. Już rano przyjęto pierwszych 13 chorych.

– Nasi ratownicy współpracują z komandosami z Lublińca. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie. Wymieniają się doświadczeniami. Wykonują m.in. działania resuscytacyjne. Są do tego dobrze przygotowani – zapewnia Mateusz Jasiński, ratownik.

Trudy pracy w szpitalu tymczasowym nie zwolnią ratowników z ich codziennych obowiązków ratownika górniczego w Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego, jak i w macierzystym zakładzie pracy. Specjaliści z dziedziny medycyny alarmują, że COVID-19 może siać w ludzkim organizmie spore spustoszenie i obniżać kondycję fizyczną, nawet jeśli przeszło się go bezobjawowo. W bytomskim Bobrku takich przypadków nie zanotowano.

– Ćwiczymy i pilnujemy formy. Dzielnie się trzymamy na każdym odcinku naszych działań – zapewnia Grzegorz Kaleja.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Metropolia przekaże gminom kolejne 25,2 mln zł z Funduszu Odporności

Kolejne 25,2 mln zł trafi do gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii z Funduszu Odporności - zdecydowało zgromadzenie GZM podczas środowej sesji. Większość tej kwoty pokryje koszty organizacji transportu publicznego.

Nie żyje prof. Marian Mitręga. Wieloletni pracownik Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego

Nie żyje prof. dr hab. Marian Mitręga. Politolog przez blisko pół wieku związany był z Wydziałem Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W lipcu skończyłby 74 lata.

Przewodniczący rady nadzorczej JSW zrezygnował z funkcji

Przewodniczący Rady Nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej Łukasz Czopik złożył rezygnację z pełnienia funkcji w radzie nadzorczej spółki ze skutkiem na 30 czerwca 2026 r. - poinformowała w środę JSW.

PGE łączy siły z polską nauką. Podpisano umowy z kluczowymi jednostkami badawczymi

PGE Polska Grupa Energetyczna wchodzi na nowy poziom współpracy z polskim środowiskiem naukowym. Spółka podpisała ramowe umowy z dziewięcioma wiodącymi polskimi uczelniami i instytutami badawczymi, wśród których znajdują się m.in. Instytut Technologii Paliw i Energii oraz Akademia Górniczo‑Hutnicza. Celem partnerstwa jest przyspieszenie prac badawczo-rozwojowych (B+R), szybsze testowanie innowacji oraz ich wdrożenie w skali krajowego giganta energetycznego.