Kiedyś to mieliśmy smog

fot: Krystian Krawczyk

W mroźne i bezwietrzne dni smog jest przekleństwem także wielu górskich miejscowości. Na zdjęciu: widok z Szyndzielni na Kotlinę Żywiecką w minioną niedzielę

fot: Krystian Krawczyk

Podczas XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej pojęcie smogu nie było znane, zaś dymy uważano wręcz za symbol rozwoju. Dzisiaj to skojarzenie budzi nasz głęboki sprzeciw. Mamy coraz większą świadomość tego, co szkodzi naszemu zdrowiu i staramy się temu przeciwdziałać.

Symbolem wpływu smogu na nasze życie było to, co wydarzyło się w grudniu 1952 r. w Londynie. W wyniku zanieczyszczeń powietrza w ciągu tygodnia zmarło ponad 4000 osób, a w następnych tygodniach liczba zgonów była znacznie wyższa od średniej. Lata 50. w Wielkiej Brytanii to był ogromny wzrost produkcji. Odbudowywano kraj po II wojnie światowej. Niestety produkcja generowała także ogromne zanieczyszczenia. Do tego doszedł coraz większy ruch samochodów i niska emisja. Sukces gospodarczy zyskał drugie, niepożądane oblicze.
W 1956 r. w Wielkiej Brytanii przyjęto Clean Air Act. To był pierwszy pakiet przepisów dotyczący zanieczyszczeń powietrza. W jego efekcie zaczęto zastępować ogrzewanie węglowe gazowym.
W 2013 r. miasto Harbin w Chinach z powodu ogromnego smogu zostało sparaliżowane. Zamknięto lotniska i szkoły, a także autostrady. Państwo wprowadziło plan naprawczy, w tym zmniejszenie zużycia węgla, wzrost udziału energii z atomu i gazu w miksie energetycznym.

Wprowadzono też zakaz budowy elektrowni węglowych w zbyt bliskiej odległości od miast.

Podobny, duży wzrost gospodarczy w Polsce to lata 60. i 70. Wtedy jednak dane o wysokich stężeniach zanieczyszczeń powietrza nie były wygodne dla władzy. Po prostu ich nie publikowano, by nie straszyć ludzi.
Ale wróćmy do wcześniejszych czasów. Jak informuje Borys Cieślak z Deloitte, pierwsze zapisy o konieczności przewietrzania miast znalazły się już w prawie rzymskim. W XIII w. w Londynie podjęto pierwsze próby zakazu palenia węglem w mieście. W XVI w. Elżbieta I była „wielce zatroskana i rozgniewana z powodu dymu węglowego”. Paryż restrykcyjne przepisy ograniczające niską emisję miał już w XVIII w.

„W 1810 r. Napoleon nałożył obowiązek uzyskiwania pozwoleń na emisję „nieprzyjemnych zapachów”. W tym samy okresie, niemieckie prawo pozwalało na dochodzenie zadośćuczynienia za szkody materialne wyrządzone przez dym” - pisze ekspert Deloitte w artykule pt. „Krótka historia smogu”.

Dalej czytamy, że rewolucja przemysłowa otworzyła nowy rozdział w historii smogu. Choć silniki parowe wciągnięto na listę trucicieli napoleońskiego dekretu ze względu na brak technologii redukcji dymu, to, zarówno to, jak i inne wprowadzane ograniczenia, było nieskuteczne. Skupiono się na regulowaniu wysokości kominów (o której mówiono już od średniowiecza). Wyznaczano arbitralnie, minimalne wysokości dla kominów różnego rodzaju fabryk i hut.
Mimo, że dla wielu osób dym był symbolem postępu, w XVIII i XIX w. dochodziło do protestów wymierzonych w lokalne źródła zanieczyszczeń. Jednym z nich była demonstracja londyńczyków przeciwko pompom napędzanym silnikami parowymi, które „kiedy już zdarzało im się działać, służyły raczej podduszaniu mieszkańców niż dostarczaniu im wody”.

Współczesny przemysł to już inna bajka. Chociaż nadrabiamy zaległości, chociażby w czasów PRL-u, to nadal w dziedzinie ekologii mamy do zrobienia bardzo wiele. Zakłady takie jak huty, koksownie czy elektrownie cieplne, emitują do atmosfery ogromne ilości metali ciężkich, tlenków azotu, dwutlenku siarki i pyłu zawieszonego. Poradziliśmy sobie z siarką, zredukowaliśmy emisję ołowiu do środowiska. Także stężenie pyłu zawieszonego spada. Do pełni sukcesu ciągle jeszcze nam daleko.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło. 

​Wypadek w KWK Piast-Ziemowit. Ranny 44-letni górnik

Do wypadku doszło w sobotę w ruchu Ziemowit KWK Piast-Ziemowit. 44-letni górnik doznał urazu podczas wykonywania prac związanych z transportem elementów przenośnika ścianowego.

Naukowcy ze Śląska oczyszczą wody kopalniane z radu? Surowiec może przysłużyć się medycynie

Naukowcy ze Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego realizują projekt, którego celem jest zbadanie możliwości i wydajności oczyszczania z radu wód kopalnianych, występujących na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. Są już pierwsze wyniki.