KHW: Kontrowersje wokół głosowania
fot: Jarosław Tondos
Umowa z Icentis zapewni Katowickiemu Holdingowi Węglowemu środki obrotowe na sfinansowanie przyszłorocznej działalności spółki
fot: Jarosław Tondos
W pół roku po wyborach uzupełniających, w których załoga wybierała swojego przedstawiciela do rady nadzorczej spółki, związkowcy z Katowickiego Holdingu Węglowego złożyli zawiadomienie do prokuratury. Ich zdaniem wybory zostały sfałszowane. Po wyborach, przeprowadzonych 22 lipca ub.r., członek jednej z komisji wyborczych stwierdził, że oddano w niej więcej głosów niż wydano kart do głosowania.
Jak informuje Wojciech Jaros z działu komunikacji korporacyjnej Katowickiego Holdingu Węglowego, pismo członka komisji zostało uznane za protest wyborczy. Badająca sprawę komisja stwierdziła, że liczba kart wyjętych z urny była o 266 większa niż liczba podpisów potwierdzających odebranie kart. Jej zdaniem ta nieprawidłowość nie miała jednak wpływu na wynik głosowania. W związku z tym, 6 października 2010 roku, Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie KHW powołało na członka rady nadzorczej z wyboru załogi Mirosława Dryłę. Związkowcy nadal uważają, że skala nieprawidłowości przy przeprowadzeniu wyborów mogła być większa. Dlatego zażądali szczegółowej analizy list wyborczych. Sylwester Śpiewak, szef Solidarności 80 w KHW, stwierdził, że bez takiej weryfikacji nie można wykluczyć, że na listach są np. podpisy osób, które faktycznie nie brały udziału w wyborach, a ich podpisy sfałszowano. Związkowcy złożyli także zawiadomienie do prokuratury.
– Prokuratura może kontrolować prawidłowość przeprowadzenia wyborów. Natomiast prawa do takiej kontroli nie ma żadna z organizacji związkowych, które zresztą były reprezentowane w komisjach wyborczych – przekonuje Wojciech Jaros.
Rzecznik KHW wyjaśnia również, że zarząd spółki nie zamierzał ukrywać sprawy, wręcz przeciwnie, podjął działania, aby podejrzenia wyjaśnić. O problemie informowana była także rada nadzorcza spółki i pełniące funkcję właściciela Ministerstwo Gospodarki.