KHW: Giełdowy debiut za półtora roku
– Upublicznienie mniejszościowego pakietu akcji spółki traktujemy jako strategiczny cel firmy – informował ostatnio dziennikarzy i analityków finansowych prezes zarządu KHW SA Stanisław Gajos.
Przygotowania spółki do pierwszej oferty publicznej, czyli do IPO (Imitial Public Offering) nigdy nie ustały, lecz zostały przyhamowane z powodu trudnej sytuacji na rynku węgla.
– W połowie przyszłego roku zostaną zintensyfikowane – zapowiedział prezes Gajos.
Atuty atrakcyjniejsze od „Bogdanki”
Prezes nie chciał spekulować, na pozyskanie jakiego kapitału liczy po wejściu firmy na giełdę. Spodziewa się jednak, że wycena akcji Holdingu będzie dużo lepsza od „Bogdanki”. Te rachuby łączy z dwoma okolicznościami: większą skalą przedsiębiorstwa, ale nade wszystko z jego głównymi atutami.
– Węgle z kopalń naszej firmy posiadają doskonałe właściwości energetyczne, a przy tym mają niską zawartość siarki – wyjaśniał przewagę produktu katowiczan.
Prezes dodał, że od 2001 r. spółka zawsze osiągała zysk. Spodziewany w tym roku wynik finansowy netto ma wynieść w granicach 85–100 mln zł.
Drugim z istotnych wątków jest kwestia zaawansowania programu emisji tzw. obligacji węglowych. Przypomnijmy: jest on obliczony na 5 lat z możliwością przedłużenia do siedmiu. Górnicza firma traktuje go jako dogodny sposób pozyskania 900 mln złotych z przeznaczeniem przede wszystkim na inwestycje rozwojowe. Dogodny, ponieważ jest to postać długu spłacanego nie pieniądzem, lecz produktem spółki.
– Mogę z satysfakcją powiedzieć, że program z powodzeniem ruszył i że Holding już pozyskał w tym trybie około 200 mln zł. Liczę, że przed końcem roku – o ile nie zdarzy się nic nadzwyczajnego – pozyskamy dalszych 150 mln zł – informował Stanisław Gajos.
Prezes tłumaczył, że program jest realizowany w ramach dwóch rozwiązań. W pierwszym modelu jest to układ: spółka – bezpośredni odbiorca węgla. Drugi natomiast zamyka się w trójkącie: Holding – energetyka zawodowa – podmiot finansujący.
– My dostajemy pieniądze od instytucji finansowej i wysyłamy węgiel do energetycznego odbiorcy, zaś ten wykupuje obligacje w dniu zapadalności – wyjaśniał tę odmienność Gajos, dodając, że ten wariant jest atrakcyjniejszy dla spółki.
Filozofia elastyczności
Do przyszłościowych rozwiązań, które zostały zarysowane podczas spotkania z dziennikarzami, należy też koncepcja tworzenia tzw. megakopalni. Jej ustanowienie łączy się ze zmianą filozofii działania spółki, w której prymat ma mieć nie ustawiczne zwiększanie wydobycia, lecz elastyczne dostosowywanie wielkości produkcji do potrzeb rynku. Taki organizm gospodarczy miałby powstać w perspektywie 5 – 7 lat. Ma – poza schyłkowym „Wieczorkiem” i sosnowieckim zakładem „Kazimierz– Juliusz” – skupiać największe zakłady górnicze spółki, tj. „Mysłowice– Wesołą”, „Staszic” i „Murcki”, z prawdopodobnym udziałem „Wujka”. W to przyszłościowe przedsięwzięcie miałoby zostać zaangażowanych około 5,5 mld złotych.
Strategiczny „Bronisław”
– Nie ma rozwoju bez inwestycji, toteż jesteśmy zdeterminowani, by utrzymać je na wysokim poziomie z dwóch ostatnich lat, czyli co najmniej 820 mln zł rocznie – mówił Gajos.
W tym kontekście podkreślał, że – poza rozcinaniem nowych poziomów i udostępnianiem perspektywicznych frontów – przedsięwzięciem o szczególnym znaczeniu dla firmy jest zgłębienie do 1230 m szybu „Bronisław” w „Mysłowicach–Wesołej”.
– Jest to inwestycja o fundamentalnym znaczeniu dla przyszłości firmy, ponieważ pozwoli na likwidację eksploatacji podpoziomowej na 20 – 30 lat oraz otworzy dostęp do nowych złóż z 550 mln ton zasobów przemysłowych – wyjaśniał,
Stanisław Gajos dodał, że pogłębienie szybu ma przy tym niebywałe znaczenie dla poprawy bezpieczeństwa wydobycia.