Suche liczby i cyfry choć świadczą o niewątpliwym wysiłku załogi i kadry kierowniczej, to jednak nic nie wspominają o niezwykłych losach, badaniach i próbach powiększenia odzysku złota w KGHM. Jest to historia w jakimś sensie nawet dramatyczna i pełna emocji, bo rudę złota wydzielono, zbadano i udokumentowano, przynajmniej dla potrzeb eksploatacyjnych, a jednak nic z tego nie wyszło. Mimo tego, trzeba powiedzieć, że badania na które wydano miliony nie poszły na marne, bo teraz jest przynajmniej pewność, jak postępować w sprawie odzysku złota towarzyszącego rudom miedzi w KGHM.
Legenda
Od chwili odkrycia w 1957 roku złoża rud miedzi w rejonie Lubina wiadomo było, że zawiera ono również całą masę pierwiastków towarzyszących. Obok liczonych w miliardach ton zasobów rud miedzi, największe zainteresowane budziło występowanie metali szlachetnych, których zwiększone koncentracje stwierdzono już podczas pierwszych prac badawczych i dokumentacyjnych. Na tej podstawie „partia i rząd” domagały się odzyskiwania wszystkiego, co tylko możliwe. W tym właśnie czasie powstały żywe do dziś legendy o wszędzie występujących metalach szlachetnych, które nie są odzyskiwane tylko ze względów dywersyjnych, lenistwa i braku kwalifikacji.
Nadal powtarzany jest jeszcze mit o niezwykłych bogactwach jakie zawiera miliard ton odpadów poflotacyjnych składowanych w zbiorniku „Żelazny Most”. Z tego powodu odpady te rzekomo chcieli wykupić Japończycy. To prawda, że zwierają one nadal jeszcze miedź i wszystkie metale szlachetne, tyle tylko, że ich dalsze odzyskiwanie jest znacznie droższe niż one same. Tu można przytoczyć anegdotę o ogromnych zasobach złota rozpuszczonych w wodach mórz i oceanów, których jednak nikt nawet nie próbuje odzyskiwać.
Rozwój KGHM
Tymczasem na początku lat sześćdziesiątych minionego wieku głębienie pierwszych szybów natrafiło na poważne kłopoty, gdyż były one kilkakrotnie zatapiane. Decyzja o wstrzymaniu dalszej inwestycji wisiała na włosku. Podobne trudności napotkano podczas drążenia pierwszych wyrobisk udostępniających i eksploatacyjnych. W tej sytuacji sprawę występowania i odzysku metali szlachetnych uznano za mało istotną. Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych, kiedy opanowano podstawowe problemy związane z wydobyciem rudy miedzi przypomniano sobie także o złocie.
W tym czasie z roku na rok w procesie technologicznym rafinacji miedzi coraz więcej odzyskiwano metali szlachetnych. Wśród nich królowało srebro, którego proces odzyskiwania był bardzo podobny do tego, jaki jest niezbędny dla uzyskania metalicznej miedzi. Proces ten doskonalono wraz z rozpoznaniem złoża. Okazało się, że srebro występuje w obszarze całego wybieranego złoża w ilości ok. 60 gram na tonę rudy. Wkrótce osiągnięto pod tym względem perfekcję odzyskując je w granicach ok. 1200 ton. Przy tej okazji uzyskiwano też coraz więcej złota. Początkowo były to dziesiątki kilogramów, a potem setki, aż w połowie lat 90 – tych doszło do pół tony.
Operacja „złoto”
Na przełomie XX i XXI wieku postanowiono rozpocząć eksploatację rudy o podwyższonej zawartości złota i z odzyskiwanych dotąd kilogramów przejść na tony. Badania najlepszych polskich naukowców wykazały, że w rejonie Lubina Wschodniego i Polkowic Zachodnich występują rudy wyraźnie i dobrze okruszcowane złotem! Jego średnią zawartość obliczono od kilkunastu do kilkudziesięciu gram na tonę, ale punktowo było go dużo, dużo więcej. Wstępnie oceniono, że w warstwie tej znajduje się od 30 do ok. 100 ton złota. Wydawało się, że nie będzie nic łatwiejszego, jak eksploatacja „złotej warstwy” o grubości ok. 0,5 m, która na ogół stanowiła tu spąg wyrobisk, po którym chodzili górnicy i jeździł sprzęt dostawczy.
Policzono koszta, przygotowano technologie i w momencie rozpoczęcia operacji „złoto”, jego odzysk uległ nagle gwałtownemu zahamowaniu, ze spadkiem do ok. 300 kg rocznie! Wkrótce okazało się, że nie można osobno wybierać rudy złota i wywozić jej tym samym szybem, co rudę miedzi, gdyż wstrzymanie w tym czasie dostawy rudy miedzi na powierzchnię powodowało znacznie większe straty niż wywożenie rudy złota, a innego szybu nie było. Budowa dla tego celu specjalnego szybu byłaby znacznie droższa niż pozyskiwane w ten sposób złoto. Po prostu ruda złota była wywożona w tysiącach ton, a ruda miedzi w milionach ton. Okazało się, że w tej rudzie miedzi liczonej w milionach ton nawet ułamki grama zawartości złota dawały znacznie większy efekt końcowy niż pozyskiwanie go z rudy o zwiększonej jego zawartości.
Po zarzuceniu całego programu „złoto”, jego odzysk zaczął wracać powoli do normy. W roku 2007 uzyskano już ok. 900 kg złota i kilkadziesiąt kilogramów koncentratu pallad – platyna. Wszystko wskazuje na to, że produkcja złota w KGHM bez żadnych specjalnych w tym kierunku starań utrzyma się nadal na poziomie około jednej tony.
Nadmiar bogactwa
Dla wyjaśnienia całej tej historii można powiedzieć, że odkryte w rejonie Lubina złoże rud miedzi jest tak bogate, że brak jest jeszcze na świecie technologii, która umożliwiałaby opłacalne odzyskanie całej jego naturalnej zawartości. Na razie wydaje się, że zrobiono w tym kierunku wszystko co było możliwe. Dotyczy to nie tylko złota, bo kilkanaście kilometrów dalej po upadzie z tego samego poziomu złoża rud miedzi eksploatowany jest też gaz ziemny, a tuż nad złożem miedzi zalega jedno z największych złóż soli w Europie, które zostało udostępnione z wyrobisk kopalni „Polkowice – Sieroszowice”.
Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej
Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.