KGHM spadł w przepaść
Na czwartkowej radzie nadzorczej odwołania prezesa Jarosława Krutina domagało się trzech przedstawicieli związków zawodowych. Dzięki poparciu ministra skarbu prezes się wybronił. I obiecał reformy: - Są potrzebne, by pomóc firmie. Cena miedzi dramatycznie spadła i mamy problem z popytem na nasze produkty - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Rada przegłosowała budowę nowego pieca w Hucie Miedzi \"Głogów\", który ma obniżyć koszty produkcji miedzi oraz bloków parowo-gazowych w Polkowicach i Głogowie, dzięki którym KGHM ma wytwarzać 22 proc. potrzebnej mu energii. Obie inwestycje warte 2,5 mld zł mają być gotowe za cztery lata.
Zarząd chce też połączenia trzech kopalń - Lubin, Polkowice-Sieroszowice i Rudna - w jedną. To pozwoli delegować pracowników do wydobycia rudy tam, gdzie są jej największe pokłady i gdzie jest to najbardziej opłacalne.
Związki nie chcą słyszeć o pomyśle konsolidacji, bo obawiają się utraty przywilejów. Co więcej, domagają się podwyżek dla załogi. Tymczasem już teraz średnia pensja w KGHM wynosi 7,9 tys. zł brutto.
Związkowcy czują się pewnie, bo do ich organizacji należy 15 tys. osób spośród 18-tys. załogi. 1 października ogłosili pogotowie strajkowe. Już szykują się do referendum i strajku. Nie ustąpili nawet po tak drastycznych spadkach akcji.
- Nasz protest to jedyne wyjście, by zmusić zarząd do odstąpienia od reorganizacji kopalni. Nasi ludzie są bardzo zdeterminowani i radykalnie nastawieni - mówi Józef Czyczerski, szef miedziowej \"Solidarności\".
- Kurs akcji zniżkuje z powodu działań tego zarządu - twierdzi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego oraz poseł SLD. - Gdy uda nam się zablokować pomysł reorganizacji kopalni, wszyscy nam podziękują.
Tymczasem specjaliści zgodnie mówią, że reorganizacja jest potrzebna Polskiej Miedzi.
Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH: - Na niski kurs akcji KGHM, obok innych czynników, wpływ mają też ogromne koszty produkcji.
Jeremi Mordasewicz, z PKPP Lewiatan, uważa, że KGHM może grozić podobny scenariusz jak stoczniom: - Doprowadzi do tego ogromny przerost zatrudnienia, zagrywki polityczne, wysokie koszty produkcji i brak jakiekolwiek woli związków zawodowych do zmian.