KGHM i PGNiG: Spór wokół dostaw gazu Gazeta Prawna
Zawarte w 2003 roku umowy gwarantowały, że przez 20 lat będzie płynąć do KGHM 10 mld m sześc. gazu ziemnego z krajowych złóż należących do PGNiG. Surowiec ma zasilać bloki w elektrowniach w Polkowicach i Żukowicach, które miały zapewniać KGHM około 80 proc. energii elektrycznej. Na pół roku przed planowanym terminem uruchomienia dostaw nie ma gazociągu, nowych bloków elektrowni ani zgody co do dalszych losów projektu – napisała „Gazeta Prawna”.
PGNiG nie chce rezygnować, dlatego dopuszcza przesunięcia terminu. Miedziowy koncern chce natomiast odbierać mniej gazu.
- Chcemy dostosować kontrakty do potrzeb KGHM. I mamy nadzieję, że do końca roku podpiszemy stosowne aneksy - mówi Wojciech Swakoń, prezes należącej w 100 proc. do KGHM spółki Energetyka.
Przyznaje, że zakontraktowana ilość gazu jest przeszacowana. PGNiG, m.in. z powodu niezrealizowania kontraktu, musiało też już obniżyć plany wydobycia surowca.
Dla PGNiG kontrakt jest bardzo istotny, zarówno ze względu na skalę, jak i na to, że umowa dotyczy gazu sprzedawanego poza taryfą, na czym spółka więcej zarabia.
Spółki pracują nad zmianą zapisów umowy.