KGHM czekają zmiany
W jego słowach nie ma ani krzty przesady. Miedź na giełdzie w Londynie potaniała z początkiem października o 11 proc., a kontrakty w Nowym Jorku spadły o 13 proc. z powodu obaw, że ratunkowy plan dla banków nie zapobiegnie recesji w USA i zahamuje globalny popyt. W Londynie cena kontraktów trzymiesięcznych na miedź spadała tydzień temu o 3,8 proc. do 5,780 USD za tonę, a cena miedzi na dostawy grudniowe na giełdzie New York Mercantile Exchange zdołowała do poziomu 2,596 USD za funt.
– Odczuwamy duży problem z popytem na nasze produkty i między innymi dlatego właśnie nasza determinacja jest duża. Nie widzimy możliwości innej pomocy firmie, jak tylko przez zmiany organizacyjne – mówił Krutin.
KGHM będzie więc obniżać koszty produkcji. Mają temu sprzyjać dwa projekty inwestycyjne: budowa w Hucie Miedzi „Głogów” tzw. pieca zawiesinowego, mającego obniżyć koszty produkcji oraz budowa bloków parowo-gazowych w Polkowicach i Głogowie, zdolnych do wytwarzania 22 proc. potrzebnej kombinatowi energii. Obie inwestycje zamkną się kosztem ok. 2,5 mln zł i mają być gotowe najwcześniej za cztery lata.
Jest też projekt wzbudzający dużo więcej kontrowersji, zwłaszcza wśród związkowców. Zarząd KGHM nosi się bowiem z zamiarem połączenia w jeden organizm: ZG „Lubin”, ZG „Polkowice-Sieroszowice” i ZG „Rudna”. Projekt jest dyskutowany ze stroną związkową, ale rozmowy idą jak po grudzie. Tymczasem jeszcze w październiku zarząd spółki zamierza dokładnie policzyć koszty „łączenia” i podjąć w tym względzie ostateczną decyzję.
Wiceprezes Herbert Wirth nie wyobraża sobie, aby planowane rozwiązanie spaliło na panewce. – Reorganizacja ma dać efekt w postaci lepszego zarządzania firmą. Chodzi dla przykładu o to, aby z oddziału górniczego o gorszych parametrach częściowo wygasić wydobycie i przenieść na obszar o lepszych parametrach. Takie mam argumenty – wyjawia Wirth.
Związkowcy jednak nie mają pewności, czy te śmiałe posunięcia nie zaowocują w niedalekiej przyszłości zwolnieniami wśród załogi. Sam prezes Krutin wyraża nadzieję, że nie, zaznaczając: – Ale nikt dzisiaj nie powie tego na pewno.
Nie ma za to wątpliwości, że KGHM musi wprowadzać nowe technologie eksploatacji pokładów rudy, a te innowacje z pewnością spowodują zmniejszone zapotrzebowanie na siłę roboczą.
– My nie mamy zamiaru bezpośrednio redukować zatrudnienia, my po prostu nie będziemy w przyszłości zatrudniać tylu osób – mówił prezes.
Tymczasem 1 października br. związkowcy z KGHM ogłosili pogotowie strajkowe i zapowiedzieli przeprowadzenie referendum strajkowego. Twierdzą, że działania zarządu zmierzają w kierunku pozbawienia górników zdobyczy płacowych i socjalnych „w imię rzekomej poprawy konkurencyjności i optymalizacji zarządzania”. Domagają się podwyższenia o 200 zł stawek osobistego zaszeregowania, wolnych sobót, ekwiwalentu za deputat węglowy, odpraw emerytalno-rentowych, nagród jubileuszowych, prawa do nagród z tytułu wypracowanego zysku, a także przywilejów socjalnych.
Póki co, szans na porozumienie nie widać i jeśli związkowe groźby staną się rzeczywistością, spółka może tracić dziennie nawet po 20 mln zł.
– Nadrzędnym celem zarządu KGHM zawsze będzie dobro firmy. Chcemy jak najlepiej zarządzać Polską Miedzią. Zasoby ludzkie i zasoby górnictwa rud miedzi oraz hutnictwa, to największe potencjały spółki – zapewnia Mirosław Krutin i wzywa do konstruktywnych rozmów.
Połączenie naszych zakładów górniczych jest nieuchronne. Związkowcy w kuluarach potwierdzają tę opinię, ale chcą więcej czasu na przygotowanie procesu. My mówimy, że trzeba to zrobić teraz. Uważam, że takie połączenie to dobry projekt. Ponadto złożyliśmy związkowcom projekt zmian w układzie zbiorowym pracy, tak aby zespolona w jeden organizm kopalnia była beneficjentem zakładowego układu pracy natychmiast. To spowoduje, że nikt nie będzie musiał wypowiadać układu zbiorowego, bo on pozostanie wraz ze wszystkimi przywilejami. Podstawowe obawy, że odbierzemy przywileje, że wypowiemy układ zbiorowy po prostu znikają. To samo z sobotami. Choć chcielibyśmy, żeby kopalnia pracowała przez sześć dni w tygodniu, to jednak proponujemy, by szósty dzień był wynagradzany znacznie wyżej, niż pozostałe. Co do podwyżek, to pytam, czy dzisiaj jest dobry czas na to, żeby nastąpił wzrost kosztów stałych o kolejne 180 mln zł? Rozdawanie pieniędzy nie jest sztuką. Dzisiaj średnia płaca w KGHM-ie sięga poziomu blisko 8 tys. zł. Do jakiego poziomu mogą wzrastać jeszcze wynagrodzenia bez realnego zagrożenia dla firmy? 35 proc. kosztów stałych to właśnie płace. Nie dyskutuję o tym, że poprzedni zarząd zadecydował o wydaniu pieniędzy na budowę stadionu. Ja wolę wydawać je na nowe maszyny i nowoczesne technologie.