Kazimierza-Juliusza gra o przyszłość

fot: Jarosław Galusek/ARC

Załoga kopalni Kazimierz-Juliusz liczy, że koncesja na rozpoznanie pozostawionego w Janie Kantym złoża uratuje ich zakład

fot: Jarosław Galusek/ARC

Jeszcze przed końcem tego roku mają ruszyć roboty wiertnicze, służące zbadaniu zasobów pokładu 510 w byłym obszarze górniczym jaworznickiej kopalni Jan Kanty.

11 października minister środowiska udzielił sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz koncesji na rozpoznanie pozostawionej tu przed 12 laty części złoża węgla kamiennego. Koncesjonariusz ogłosił już przetarg na wykonanie odwiertów badawczych, oczekując wyników najpóźniej przed końcem marca przyszłego roku.

Zapewne nieprzypadkowo wiadomość o uzyskaniu koncesji i przystąpieniu do wierceń badawczych rozpowszechnił w mediach Grzegorz Sułkowski, przewodniczący zakładowej Solidarności w sosnowieckiej kopalni. Wraz z pozytywną ministerialną decyzją odżywają bowiem nadzieje na przedłużenie w niej wydobycia o - jak szacuje lider związku - 20-30 lat. Obecnie, przy kurczących się zasobach Kazimierza-Juliusza, wybieranych przy tym rzadką w polskim górnictwie technologią podbierkową, żywotność zakładu jest obliczana na co najwyżej pięć do siedmiu lat. Natomiast wejście w pokład 510 Jana Kantego pozwoliłoby nie tylko zachować istniejące miejsca pracy (dziś kopalnia zatrudnia nieco ponad tysiąc pracowników), lecz stworzyć dla sosnowiczan i jaworznian blisko 2 tys. dalszych.

Oszczędnie z kosztami
Pierwszy odwiert ma mieć głębokość w granicach 560-600 m i kosztować około 600 tys. zł. Według informacji Grzegorza Sułkowskiego zostanie sfinansowany z własnych środków kopalni, należącej do Katowickiej Grupy Kapitałowej. Dla gruntowniejszego zbadania zalegania złoża i jego miąższości przewiduje się wykonanie maksymalnie 3 otworów badawczych. Ale zdaniem przewodniczącego rady nadzorczej spółki Tadeusza Demela, wiercenie trzech otworów badawczych być może nie będzie konieczne.

- Zasugerowałem zarządowi kopalni, żeby, zamiast zlecania wszystkich trzech odwiertów z powierzchni, rozpoznanie złoża poprowadzić częściowo wyrobiskami z dołu - mówi Demel.

Szef rady nadzorczej, podobnie jak lider Solidarności, uważa, że w tym przypadku przykrych niespodzianek nie będzie i węgiel w pokładzie 510 jest. Jego zasoby w polu koncesyjnym są szacowane na około 25 mln t.

- Kopalnia nie ma dostępu do archiwalnej dokumentacji zasobów zlikwidowanego Jana Kantego. Tymczasem przed podjęciem w dalszej perspektywie zabiegów o koncesję na wydobycie, pewna informacja o zasobach, zaleganiu i miąższości złoża jest sprawą zasadniczą. Jednocześnie jednak jesteśmy zainteresowani, aby etap rozpoznawczy przeprowadzić po jak najniższych kosztach - otwarcie przyznaje prezes Kazimierza-Juliusza Zbigniew Wiśniewski.

Z konkurencją za plecami
Uzyskanie koncesji na rozpoznanie złoża Jana Kantego Grzegorz Sułkowski traktuje jako dobry zwiastun harmonijnego przenoszenia produkcji z Sosnowca w pole jaworznickie.

- Przewidujemy, że cała inwestycja potrwa 5-6 lat. Zależy nam, by koniec wydobycia w Sosnowcu oznaczał automatycznie rozpoczęcie fedrowania w polu Jana Kantego - mówi szef Solidarności.

Natomiast Zbigniew Wiśniewski jest dużo bardziej powściągliwy w manifestowaniu optymizmu. Wprawdzie przyznaje, że uzyskana koncesja przybliża realizację nienowej koncepcji wybierania węgla pozostawionego po likwidacji Jana Kantego, niemniej o szczegółach nie chce na razie mówić.

- Nie chciałbym wszystkiego odkrywać. Za plecami mam innych pretendentów do wybierania złoża Jana Kantego - wyjaśnia.

Pozostaje przy tym kwestia o pierwszorzędnym znaczeniu: ewentualne uruchomienie wydobycia łączyłoby się z nakładami - według związkowych szacunków - około 400 mln zł, ale są też kalkulacje, w których pojawia się kwota aż 2 mld zł. Jaka nie byłaby rzeczywista skala tych wydatków, z pewnością przekracza możliwości Kazimierza-Juliusza.

- Zarząd spółki szuka pomocy. Toczą się rozmowy w sprawie finansowania przedsięwzięcia - wyjawia Tadeusz Demel.

Załoga kopalni Kazimierz-Juliusz liczy, że koncesja na rozpoznanie pozostawionego w Janie Kantym złoża uratuje ich zakład.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Borys Budka: Te środki na badania i innowacje pomogą górniczym regionom, takim jak Śląsk

Instytucje unijne w czerwcu zatwierdziły reformę Funduszu Badawczego Węgla i Stali. To instrument, który ma pobudzać innowacje i badania związane z transformacją energetyczną. W zreformowanym funduszu przewidziano większe roczne finansowanie, które umożliwi łączne inwestycje w wysokości ok. 800 mln euro do 2034 roku. Zdaniem europosła Borysa Budki te środki na badania i innowacje pomogą strategicznym górniczym regionom, takim jak Śląsk, w przechodzeniu na zieloną energię czy tworzeniu nowych miejsc pracy.

Ceny gazu w Europie wzrosły najmocniej od miesiąca

Ceny gazu w Europie wzrosły we wtorek najmocniej od miesiąca, po tym, jak doszło do ataku na statki w cieśninie Ormuz - informują maklerzy.

Urząd skarbowy wystawił na sprzedaż australijskie monety kolekcjonerskie i granulat srebra

Pierwszy Urząd Skarbowy w Gliwicach wystawił na sprzedaż monety kolekcjonerskie wykonane ze srebra. Ich łączna szacunkowa wartość to niemal 39 tys. zł. Szczególną uwagę zwraca 1-kilogramowa moneta o średnicy 10 cm i nominale 30 dolarów australijskich.

Wakacje na terenie byłej kopalni? Dlaczego nie!

Muzeum Saturn w Czeladzi organizuje wakacje na terenach dawnej kopalni Saturn. Dzieci mogą tam świetnie spędzić czas.