Karkosik liczy na cynk i ołów
Ogłoszony niedawno przez Impexmetal plan sprzedaży zależnego Baterpolu nie oznacza, że grupa zrezygnowała z utworzenia dywizji cynkowo-ołowiowej, którą zbywana spółka współtworzy (o czterech dywizjach w Karkosikowej grupie Boryszew-Impexmetal czytaj w ramce — przyp. red.) - napisał \"Puls Biznesu\" .
— Pierwotny plan zakładał, że Baterpol, Huta Oława i Zakłady Metalurgiczne Silesia będą jedną firmą. Ten zamiar nie obejmuje już Baterpolu, ponieważ szukamy dla niego inwestora. Dywizja jednak nadal się rozwija — mówi Jan Ziaja, prezes ZM Silesia i Huty Oława oraz szef rady nadzorczej Baterpolu.
Zapewnia, że strategia jest, i to zarówno krótko-, jak i długoterminowa. Przede wszystkim — moce produkcyjne.
— Dotyczy to Silesii, która dziś wykorzystuje moce w 70 proc., a w 2009 r. będzie to już 100 proc. Na ich zwiększenie przeznaczymy kilkadziesiąt milionów złotych — wyjaśnia Jan Ziaja.
Rozwój produkcji czeka też Hutę Oława, ale tu projekt jest szerzej zakrojony. Zakłada budowę dwa razy wydajniejszego zakładu, zlokalizowanego na jednej z dwóch oławskich działek należących do Boryszewa. Grunt, na którym obecnie stoi huta, będzie sprzedany.
— To 4 ha ziemi, położone minutę drogi od dworca i otoczone budynkami mieszkalnymi. Sprzedaż tej działki to dla nas okazja, by wybudować sobie duży i bardzo nowoczesny zakład praktycznie za darmo — podkreśla Jan Ziaja.
Jego zdaniem, na budowę zakładu potrzeba dwa lata i 20- -30 mln zł. Prawie tyle samo pieniędzy zamierza uzyskać ze sprzedaży „starego” obiektu.
To niejedyna nieruchomościowa transakcja szykowana w dywizji cynkowo-ołowiowej. Jeszcze w tym roku można się spodziewać sprzedaży nieruchomości należących do Silesii. Obejmują 13,5 ha gruntu w centrum Katowic, oddalonego o 3 km od Spodka, oraz 900 mieszkań w pobliżu zakładu produkcyjnego.
Wzrost organiczny to nie wszystko. Dlatego drugie hasło strategii to akwizycje.
— Będziemy się starać o kupno Huty Cynku Miasteczko Śląskie. Ten zakład miałby dla nas strategiczne znaczenie ze względu na możliwość ulokowania tam produkcji tlenków cynku. Moglibyśmy podwoić ich wytwarzanie. To ważne, ponieważ wejście w ten segment rozważa nasz konkurent — państwowe Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław. Chcemy go uprzedzić i w ten sposób odstraszyć — tłumaczy Jan Ziaja.
Droga do przejęcia może być jednak długa. Miasteczko Śląskie realizuje bowiem układ z wierzycielami. Poza tym należy do skarbu państwa, który nie umieścił firmy na tegorocznej liście prywatyzacyjnej. Rozmowy z resortem powinny się jednak zacząć pod koniec wakacji. Wszystko wskazuje na to, że projekt będzie należał do kosztownych.
— Na sam zakup nie zamierzamy wydać dużo, ponieważ zakład wymaga gruntownej restrukturyzacji. Cały projekt może pochłonąć 150-200 mln zł — szacuje Jan Ziaja.