Już dosyć opóźnień w wypłacie rent wyrównawczych!
fot: Jarosław Galusek
ZUS trzyma się litery prawa i nie może wypłacać rent wyrównawczych razem z emeryturą. Emerytowany górnik Henryk Obrusik liczy jednak, że po naszej interwencji ta sytuacja ulegnie zmianie
fot: Jarosław Galusek
Renta wyrównawcza to świadczenie, które otrzymało ostatnio 2046 górników. Dotyczy ono tych osób, które w wyniku wypadku utraciły zdolność do wykonywania pracy w swoim zawodzie. W styczniu dostały one należne im pieniądze z opóźnieniem, co było impulsem do podjęcia dyskusji na temat takiego sposobu przekazywania rent górnikom, by nie dochodziło do niepotrzebnych zatorów płatniczych.
Renty wyrównawcze, stanowiące różnicę między emeryturą, którą pracownik kopalni uzyskałby po przepracowaniu wymaganego okresu, a rentą wypadkową z ubezpieczenia społecznego, mogłyby być wypłacane przez ZUS razem z normalną emeryturą. Przynajmniej takie postulaty słychać z ust najbardziej zainteresowanych, czyli górników. Gdyby takie rewolucyjne zmiany udało się przeprowadzić, w łańcuszku pośredników można byłoby wyeliminować bytomską Spółkę Restrukturyzacji Kopalń, która otrzymuje pieniądze na ten cel z Ministerstwa Gospodarki, a to z kolei z Ministerstwa Finansów.
Czy w aktualnym stanie prawnym ZUS mógłby przejąć rolę SRK, zajmującej się likwidacją tych kopalń, w których nie prowadzi się już wydobycia? – Na dzisiaj to absolutnie niemożliwe – wyjaśnia wątpliwości „Trybunie Górniczej” Anna Sobańska-Waćko, rzeczniczka ZUS-u w Chorzowie. – My wypłacamy ściśle określone świadczenia, wynikające z ustawy o ubezpieczeniach społecznych, a w szczególności – ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Żadne przepisy nie pozwalają nam na wypłatę rent wyrównawczych.
Emeryci nie godzą się na opóźnienia w przekazywaniu im należnych świadczeń
Henryk Obrusik, 62-letni emerytowany górnik z Czeladzi, z ogromnym niepokojem czekał w styczniu na rentę wyrównawczą, którą otrzymał na koniec miesiąca. Sytuacja powtarza się co roku, opóźnienia wynikłe z wypłacania tego świadczenia przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń denerwowały nie tylko Obrusika, ale także sporą grupę górników, którzy w wyniku wypadku w kopalni utracili zdolność do wykonywania pracy w swoim zawodzie.
Obrusik, były pracownik znajdującej się w likwidacji kopalni „Saturn”, otrzymuje co miesiąc 1100 złotych renty wyrównawczej. 16 lat temu uległ wypadkowi pod ziemią i ma teraz ogromne problemy z kręgosłupem, jak również normalnym chodzeniem. Na lekarstwa i rehabilitację wydaje miesięcznie co najmniej 1500 złotych. Gdyby nie emerytura górnicza i wspomniana renta, budżet Obrusika nie wytrzymałby takich wydatków. Tym bardziej, że nie może już liczyć na wsparcie żony, która zmarła w 1998 r.
A co to górnika obchodzi?
– Nie może być tak, że jest bałagan i nie tylko ja, ale także inni górnicy poszkodowani przez los, nie dostają na czas swoich pieniędzy. Spółka Restrukturyzacji Kopalń w Bytomiu, która płaci mi tę rentę, zawsze ma swoje wytłumaczenie, gdy pytam o powody opóźnień. Najczęściej słyszę, że jedno ministerstwo nie przesłało pieniędzy do drugiego, albo jakaś umowa nie została podpisana. A co mnie to obchodzi? – zżyma się pan Henryk. – Jeśli to wina tych na górze, co decydują w ministerstwach, to trzeba albo ich zmienić, albo przepisy. Tak dalej być nie może. Mam nadzieję, że ktoś rozsądny jeszcze raz zajrzy do papierów i znajdzie jakieś rozsądne rozwiązanie. To wszystko może człowieka wpędzić w nową chorobę.
W grudniu ubiegłego roku mieliśmy w Polsce 2056 byłych górników uprawnionych do pobierania renty wyrównawczej. W styczniu – z powodu zgonów – było ich już o 10 mniej. Ich liczba powoli maleje, tak jak liczba kopalń, znajdujących się w likwidacji. Nie znaczy to jednak, że problem w sposób naturalny się rozwiąże i budżet państwa zaoszczędzi na emerytowanych górnikach. W styczniu, gdy bytomska SRK wypłacała z opóźnieniem renty wyrównawcze, na ten cel dostała z Ministerstwa Gospodarki 1 milion 240 tysięcy złotych.
Spółka jest tylko płatnikiem
– My jesteśmy tylko płatnikiem w imieniu Skarbu Państwa, my tylko obsługujemy górników. Oczywiście, oni mają prawo być rozżaleni i zdenerwowani, gdy są kłopoty z terminowością przelewów, ale jesteśmy uzależnieni od ministerstwa. To był problem społeczny, zawsze w tego typu sprawach mamy do czynienia z rozgoryczeniem ludzi – uważa Marek Tokarz, prezes SRK, prezentując „Trybunie Górniczej” swoje stanowisko:
– Źródło płatności zawsze jest to samo i dla nas ministerstwo pełni rolę swoistego donatora (ofiarodawcy – red.). Ale jak nie ma podpisanej ustawy budżetowej, to wtedy są zahamowania i problemy. Na szczęście, teraz nie były one duże, zaś prezydent pod koniec stycznia podpisał ustawę. Dla mnie najważniejsze jest to, że podpisaliśmy umowę z Ministerstwem Gospodarki i to nie na jeden miesiąc, ale cały rok. Na pewno przydałyby się nowe rozwiązania organizacyjno-prawne, które poprawiłyby płynność finansową przy wypłacie tych rent.
Prezes Tokarz słyszał o pomyśle wypłacania wspomnianych świadczeń nie przez jego spółkę, ale ZUS razem z emeryturą. Z informacji, jakie uzyskaliśmy w ZUS-ie, wynika, że ta instytucja może wypłacać głównie świadczenia, wynikające z ustawy o rentach i emeryturach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Ale są przecież wyjątki, by wspomnieć chociażby wypłatę przez ZUS ekwiwalentu węglowego pracownikom będących w likwidacji Przedsiębiorstw Robót Górniczych. Inny przykład, to refundacja składki ubezpieczenia OC i AC na samochód dla inwalidów – z pewnością nie jest to świadczenie z FUS-u.
– Jeśli ministerstwo zmieni przepisy, ZUS będzie mógł również wypłacać renty wyrównawcze górnikom razem z emeryturami. Ale na razie, wypłatę tego świadczenia ustawa nakazuje pracodawcy – dowodzi Anna Sobańska-Waćko, rzecznik prasowy ZUS-u w Chorzowie.
Wielu zainteresowanych
Zmianami w systemie wypłacania rent wyrównawczych żywo zainteresowani są nie tylko emerytowani górnicy śląskich czy też wałbrzyskich kopalń, które znalazły się w likwidacji, ale także związki zawodowe.
– Konieczne są rzeczywiście zmiany ustawowe, by polepszyć i usprawnić przekazywanie pieniędzy górnikom. W tej sprawie, jakieś trzy lata temu zabierał już głos Sąd Najwyższy i jego orzecznictwo powinno być wskazówką w pracach legislacyjnych na szczeblu ministerstw. Z tego co mi wiadomo, to Ministerstwo Gospodarki zajmie się już wkrótce pracami nad zmianą sposobu wypłacania tych świadczeń – informuje nas mecenas Andrzej Wcisło, który współpracuje ze Związkiem Zawodowym Górników w Polsce.
Obrusik, dla którego kopalnia „Saturn” była jedyną żywicielką, ma nadzieję, że nie skończy się tylko na deklaracjach i dobrych chęciach. – Chciałbym jeszcze doczekać takich czasów, gdy ZUS będzie mi płacił wszystko w całości i nie będę się oglądał na spółkę – dodaje na koniec emerytowany górnik z Czeladzi.