Jubileusz - felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski, ekspert górniczy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

W poprzedni czwartek wziąłem udział w obchodach 120. rocznicy wydawania „Przeglądu Górniczego”. W istocie pierwszy numer wtedy jeszcze „Przeglądu Górniczo-Hutniczego” ukazał się w 1903 roku, ale miniony rok z wielu powodów nie sprzyjał takim uroczystościom. Toczyła się wojna wyborcza związana z wyborami parlamentarnymi, a w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Górnictwa toczyła się też kampania sprawozdawczo-wyborcza. Stowarzyszenie jest od dłuższego czasu ponownie wydawcą „Przeglądu”.

I tu pora na osobistą refleksję – kiedy studiowałem górnictwo w latach 70. ubiegłego stulecia (tak, stary jestem), to nasi wykładowcy często odsyłali nas do „Przeglądu Górniczego”, który był dostępny w Czytelni Czasopism w gmachu Wydziału Górniczego Politechniki Śląskiej.

Nawyk sięgania do „Przeglądu Górniczego” i, nieukazujących się już, „Wiadomości Górniczych” pozostał do dziś. Przegląd oferował teksty bardziej naukowe, ale o praktycznej przydatności, zaś „Wiadomości” zawierały artykuły o bardziej jeszcze przemysłowym, praktycznym charakterze. W kopalniach, w których pracowałem, i większości instytucji związanych z górnictwem „Przegląd” można było znaleźć w wielu biurach i swój nawyk czytania o nowinkach górniczej wiedzy mogłem kontynuować, ale to się niestety zmieniało. Przyczyn tych zmian jest bardzo dużo. Zaczęło się od oszczędzania, bo przyszedł czas, że pieniędzy nie było na nic. Ograniczono wydatki na rzeczy, pozornie, mniej potrzebne. Wcześniej z tzw. góry przychodził rozdzielnik: ile i jakich czasopism technicznych zamówić.

Kto pamięta jeszcze takie periodyki jak: „Projekty Problemy – Budownictwo Węglowe” czy „Mechanizacja i Automatyzacja Górnictwa”? Do dziś ostały się „Maszyny Górnicze”, ale ukazują się w języku angielskim jako „Mining Machines” i to tylko w wersji internetowej. Ponad 10 lat temu także „Przegląd Górniczy” zaczęto wydawać tylko w wersji elektronicznej, co mnie osobiście zaskoczyło przez brak informacji. Dwa lata temu szukałem w internecie kolejnych numerów „Przeglądu”, bo nawyk czytania mi pozostał, i nie znalazłem. Wreszcie dowiedziałem się, że nie będzie już edycji internetowej i „Przegląd Górniczy” będzie ponownie wydawany w wersji papierowej. Tylko zbyt wiele zmieniło się w otoczeniu. Po pierwsze, ludzie, więc i górnicy, odwykli od czytania generalnie, a w papierze szczególnie. Budzi to coraz większe zaniepokojenie.

Po drugie, w górnictwie chyba spoczęliśmy trochę na laurach, bo nie chce nam się uczyć, a i napisać więcej niż kilka zdań też się coraz mniej chce. Najwyższe władze przedsiębiorstw związanych z górnictwem, nie tylko węglowym, trafiają na swoje posady spoza górnictwa, więc nie wiedzą często, że są jakieś polskie, fachowe periodyki górnicze, gdzie można podzielić się tak zwanymi dobrymi praktykami czy szerzej, doświadczeniami.

W tym stuleciu „Przegląd Górniczy” stał się już poważnym periodykiem naukowym, na którego łamach chciało się publikować, a publikacje te były cenionymi pozycjami w ocenie dorobku naukowego. Ta naukowość jednak stała się kolejnym źródłem problemów, bo ograniczona objętość tego miesięcznika sprawiła, że pojawiły się nowe periodyki naukowe poświęcone szeroko rozumianemu górnictwu i doszło do pewnego rozproszenia wysiłków.

Na koniec pojawiła się zmora, czyli punktacja czasopism naukowych, która z założenia miała służyć ocenie instytucji naukowych (uczelnie, instytuty) oraz ocenie dorobku naukowego pracowników naukowych. Aby czasopismo dostało dużo punktów, to musi spełnić szereg warunków, które zależą także od sympatii do dyscypliny naukowej, w której funkcjonują. Ostatnio sympatią cieszyła się tematyka teologiczna, a górnictwo dużo mniejszą, więc „Przegląd Górniczy” zapewnia zaledwie 5 punktów za artykuł. Z tego powodu pracownicy naukowi zajmujący się górnictwem nie zabiegają o publikowanie ich tekstów w „Przeglądzie”, bo to narobić się trzeba.

Na marginesie warto dodać, że coraz częściej podnosi się temat patologii związanych z tą punktozą, bo za publikacje w periodykach, i to przeważnie anglojęzycznych, trzeba często słono płacić. A dobra znajomość języka angielskiego wśród polskich górników nie jest powszechna, więc na upowszechnianie wiedzy górniczej tą drogą nie ma co liczyć.

Życząc „Przeglądowi Górniczemu” powodzenia obiecuję, że do „Przeglądu Górniczego” będę pisał i po polsku, i po angielsku, a recenzentem artykułów już i tak jestem.

Jacek Korski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.

Górnicy rozpoczęli strajk głodowy. Napięta sytuacja w chilijskim górnictwie

Pracownicy kopalni miedzi Antofagasta PLC w Chile zaostrzyli w piątek trzydniowy strajk. Trzech członków związku zawodowego rozpoczęło głodówkę. Przywódcy związkowi próbowali wywrzeć presję na firmę, aby powróciła do stołu negocjacyjnego – podaje Bloomberg.

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.