Jim Rickards o klimacie

fot: Materiały prasowe

Coraz więcej energii z wiatru

fot: Materiały prasowe

Jim Rickards to znany amerykański prawnik, doradca kolejnych rządów Stanów Zjednoczonych oraz autor bestsellerów ekonomicznych wydanych również  w Polsce, takich jak: „Droga do ruiny”, „Śmierć pieniądza” i „Wojny walutowe” . Swoją popularność zawdzięcza trzeźwej ocenie sytuacji gospodarczej na świecie. Ostatnio zabrał głos w sprawie zmian klimatycznych.

Znany jest jako niezależny ekspert, który ze względu na oryginalne i niezwykle ciekawe koncepcje jest chętnie zapraszany do wszelkich debat, ale na ogół nie korzysta się z jego rad. Dzieje się tak, mimo tego, że znacząca część jego prognoz sprawdziła się w rzeczywistości, na co nie jeden raz bezskutecznie się powoływał. Pisząc 6 maja w tekście „The Sky is Falling” o aktualnym zagrożeniu ze strony jego konkurentów takich, jak: Chiny, Rosja, Iran, czy Korea Północna, stwierdza on, że aktualnie dla USA są to tematy drugorzędne.

Według Avril Haines, dyrektor National Intelligence prezydenta Bidena, zmiany klimatyczne muszą znajdować się „w centrum” bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Podobne zdanie w tej sprawie zajęła sekretarz skarbu Janet Yellen, która dołoży wszelkich starań, aby krucjata przeciwko zmianom klimatycznym otrzymała wystarczające fundusze. Yellen wezwała „całą gospodarkę” do walki ze zmianami klimatycznymi - co zasadniczo oznacza ogromne dotacje na finansowanie tak zwanych zielonych energii i zniechęcanie do produkcji paliw kopalnych. Innymi słowy, panikarstwo klimatyczne to oficjalne stanowisko administracji Bidena.

Syf na wejściu, syf na wyjściu
Klimatyczne modele komputerowe, na podstawie których formułowane są prognozy zmian klimatycznych, oparte są na danych wyjściowych. Ich zasad polega na tym, że co się wrzuci do takiego modelu, to potem otrzymuje się tez taki sam wynik, jaki był założony już w wprowadzonych do niego danych. Niedokładne, wybiórczo stosowane, sterowne oraz odpowiednio dobrane powodują, ze komputerowa maszyna daje nam wynik taki, jaki tego pragniemy. Tego rodzaju system komputerowych modeli klimatycznych określa dosadnie „syf na wejściu, syf na wyjściu”, co jego zdaniem kompletnie kompromituje wszelkie naukowe powoływanie się na wyniki takich modeli klimatycznych.

Wynikiem tego rodzaju działań jest powstanie środowiska alarmistów klimatycznych, którzy mówią, że mamy tylko kilka lat na uratowanie planety. Ich zdaniem, „Jeśli nie wyeliminujemy szybko emisji CO2, planeta się ogrzeje, podniesie się poziom mórz, nasilą się sztormy, miasta zostaną zalane, a ludzie stracą życie z powodu głodu, chorób i odwodnienia. Każde z tych twierdzeń jest empirycznie fałszywe, ale to nie powstrzymuje globalnej elity władzy przed próbami zamknięcia przemysłu naftowego i gazowego i zastąpienia wytwarzania energii energią słoneczną, wiatrową i wodną lub tak zwanymi źródłami odnawialnymi”.

Niszczenie przyrody
Te wszystkie zawyżenia CO2 są bez znaczenia dla klimatu ziemi. Gaz ten występuje w atmosferze w ilości 0,04 proc. i zmniejszenie jego ilości w atmosferze nie ma wpływu na zjawiska pogodowe. Jest on natomiast bardzo istotny dla wszystkich roślin, które nie mogłyby istnieć bez tego gazu. Stwierdza on, że „Opierając się na ostatnich badaniach, podwojenie dwutlenku węgla prawdopodobnie spowodowałoby wzrost temperatury tylko o około 1,5 st. C. To nie jest kryzys. Istnieje pewne niebezpieczeństwo, że jeśli  poziom CO2 zostanie zbytnio obniżony, życie roślin może ucierpieć. Powodem, dla którego huragany powodują więcej szkód majątkowych, nie jest to, że burze są bardziej intensywne - szczyt intensywności w ciągu ostatnich stu lat przypadł na lata czterdzieste XX w. - to dlatego, że głupcy z federalnie dotowanym ubezpieczeniem powodziowym budują rezydencje w strefach, gdzie występuje ich nasilenie i dlatego rezydencje niszczą huragany i burze”.

„Śmieciowa nauka”
Jim Rickards zauważa, że twierdzenia alarmistów klimatycznych są nawet gorsze niż śmieciowa nauka. Co więcej, „rozwiązanie” tych nie problemów też nie działa. Mówiąc najprościej, energia słoneczna i wiatrowa nie mogą zastąpić ropy i gazu w produkcji energii elektrycznej do zasilania sieci.

Dzieje się tak, ponieważ energia słoneczna i wiatr są zawodne. Kiedy wiatr nie wieje, a słońce nie świeci (co często ma miejsce w większości miejsc), w ogóle nie ma mocy wyjściowej.

Jedynym sposobem rozwiązania problemu z niezawodnością są niezwykle drogie akumulatory. A sama produkcja baterii zużywa ogromne ilości energii elektrycznej, trujących chemikaliów i metali, co stwarza problemy z utylizacją.

Nieekologiczne pojazdy elektryczne
Według Jima Rickards’a, badania przeprowadzone przez Szwedzki Instytut Środowiska pokazują, że do produkcji standardowej samochodowej baterii elektrycznej zużywa się do 17,5 t dwutlenku węgla.

Po 10 latach lub dłużej bateria będzie musiała zostać wymieniona, co oznacza kolejne 17,5 t dwutlenku węgla. Elektryczne stacje ładowania są w dużej mierze uzależnione od paliw kopalnych do wytwarzania energii elektrycznej. To dodaje kolejne tony dwutlenku węgla. Dla porównania, standardowy silnik spalinowy może wytwarzać około 45 t dwutlenku węgla po 160 000 mil, średnio około 16 lat użytkowania. Ekonomista ten twierdzi, że administracja Bidena wydaje się zdeterminowana, aby mimo wszystko forsować Zielony Nowy Ład, pomimo wszystkich kosztów i niewielkich korzyści. Trzeba przygotować się na wyższe koszty energii, przerwy w dostawie prądu, śmierć i obrażenia od nadchodzącego zimna oraz na możliwe kolejki przy stacjach benzynowych. Zielony Nowy Ład jest politycznym fiaskiem w tworzeniu, który przeniesie Stany Zjednoczone z powrotem do poziomu ekonomicznego lat siedemdziesiątych.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zajmie się surowcami krytycznymi. Nowa instytucja jeszcze w tym roku

Zakończyły się konsultacje w sprawie utworzenia Europejskiego Centrum Surowców Krytycznych.

Przyszłość energetyczna regionu oparta na zaufaniu społecznym

- Naszym celem jest, aby w dniu podjęcia decyzji o lokalizacji drugiej w Polsce elektrowni jądrowej, rząd miał przed sobą region gotowy do rozpoczęcia inwestycji - mówi Wiktor Płóciennik, wiceprezes zarządu ds. rozwoju w PGE GiEK S.A. 

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.

To koniec problemów z nazwą i znakiem energetycznego giganta. Nie on jeden z tym się borykał

PGF Polska Grupa Fotowoltaiczna przegrała sądową apelację. Sąd w Warszawie przyznał PGE Polskiej Grupie Energetycznej rację w sporze o ochronę znaków towarowych PGE.