fot: Kajetan Berezowski
- Dziś połowa światowej produkcji stali należy do Chin. Tymczasem Chińczycy ani myślą przyjmować na siebie ciężar pakietu klimatyczno-energetycznego - zauważa Jiří Cienciala, prezes zarządu Huty Trzyniec
fot: Kajetan Berezowski
Jakie konsekwencje może przynieść realizacja postanowić pakietu klimatycznego w obecnym kształcie? Z tym pytaniem portal nettg.pl zwrócił się do Jiřiego Ciencialy, prezesa zarządu i dyrektora generalnego Huty Trzyniec.
- Jesteśmy w Czechach przygotowani na redukcję zanieczyszczenia środowiska w każdym wymiarze, chcemy jednak, aby warunki stawiane w tym względzie były na całym świecie równe. Trzydzieści lat temu Europa Zachodnia zainwestowała w swój przemysł ciężki olbrzymie pieniądze publiczne. Myśmy również inwestowali i Polacy dobrze o tym wiedzą. Wystarczy sięgnąć pamięcią wstecz do czasów komunizmu, kiedy skarżyli się, że kominy naszych zakładów mocno dymią. Problem rozwiązaliśmy sami wpompowując w nowoczesne technologie ogromne pieniądze. Dziś jednak połowa światowej produkcji stali należy do Chin. Tymczasem Chińczycy ani myślą przyjmować na siebie ciężar pakietu klimatyczno-energetycznego. To samo Amerykanie i Hindusi. I to my pod sztandarem globalnego ocieplenia likwidujemy teraz nasz przemysł hutniczy zaspakajający zaledwie 12 proc. światowej produkcji stali. W tym nie ma żadnej logiki, żadnego sensu. I na dodatek wciąż zaostrza się wymagania pakietu. Takie działania położą na łopatki całą gospodarkę europejską, a nie tylko hutnictwo, górnictwo czy energetykę. Polska ma teraz silną pozycję negocjacyjną w Unii Europejskiej i wspólne z nami interesy. Musimy tę okazję wykorzystać, ponieważ druga taka prędko się nie trafi.