Jesteśmy jak stare małżeństwo - mówią górnicy i energetycy

+5 Zobacz galerię

Galeria
(8 zdjęć)

Jesteśmy ze sobą powiązani i na zawsze tak zostanie - uważają uczestnicy debaty, zorganizowanej przez \"Trybunę Górniczą\" i Radio Katowice o wzajemnych relacjach i powiązaniach pomiędzy górnictwem i energetyką.

Przedstawiciele górnictwa i energetyki usiedli po dwóch stronach stołu. Czy świadczy to o tym, że jesteście stronami w jakimś sporze?

Jan Kurp, prezes Południowego Koncernu Energetycznego

: - Powiedziałbym, że jest to okazja na spojrzenie sobie w oczy i mówienie prawdy, jak się te negocjacje z kolegami górnikami odbywają. To, że siedzimy po dwóch stronach stołu, to punkt wyjściowy do dialogu.

Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej
: - Ja ubolewam nad tym, że górnictwo i energetyka zostały podzielone. Nie ma w Polsce energetyki bez górnictwa i nie ma górnictwa bez energetyki. W dalszym ciągu będę powtarzał, że nadszedł czas, aby te podziały zlikwidować. Powinniśmy działać wspólnie.

Kiedyś nie było problemu z dyskusją na temat ceny węgla dla energetyki. To, co zarabiała energetyka i tak pracowało na rzecz górnictwa, a to, co zarabiało górnictwo, pracowało na rzecz energetyki. Czy dzisiaj negocjacje cenowe pomiędzy wami są trudne, czy węgiel dla energetyki jest za drogi czy za tani i kto na tym zarabia?

Krzysztof Miśka, wiceprezes Kompanii Węglowej: - Chciałbym zaprotestować. Pomiędzy energetyką a górnictwem nie ma animozji i nie jest tak, że górnictwo traci na sprzedaży węgla energetyce. Energetyka podobnie jak górnictwo, żyje w pewnej schizofrenii. Otacza nas wolny rynek, płacimy za materiały i media ceny rynkowe, które nieustannie rosną, natomiast ceny energii elektrycznej nie są uwolnione. Reguluje je państwo i w momencie, gdy koszt wydobycia węgla jest wyższy niż cena, jaką uzyskujemy za węgiel, wynika z tego, że tylko na to stać energetykę. Prezes Kurp pewnie przyzna mi rację, że od kwietnia prowadzimy trudne negocjacje, ze zrozumieniem z obu stron. Energetyka widzi nasz problem, a my widzimy, że nasi koledzy tak naprawdę tych pieniędzy też nie mają za wiele, żeby nam za węgiel zapłacić. Patrząc na relacje rynkowe, powinniśmy podnieść ceny węgla o 50 procent, ale biorąc pod uwagę trudną sytuację energetyki, chcemy podwyżki jedynie o 15 procent. To jest obciążenie, które naszym zdaniem jest w stanie ponieść energetyka, a które nam zapewni dalsze istnienie.

O cenach węgla nie można mówić bez uwzględnienia kontekstu historycznego. W górnictwo została wrzucona kotwica inflacyjna i od tego czasu ceny węgla były albo sztywne, albo regulowane, a dzisiaj są niby negocjowane. Czy można powiedzieć, że od 20 lat borykamy się z tym, co się stało na początku lat 90.?

Krzysztof Miśka: - Trudno mówić mi o ostatnich 20 latach, bo w górnictwie pracuję od 1,5 roku. Gdyby ceny energii były uwolnione i energetyka mogła nam zapłacić faktyczny koszt węgla, państwo nie miałoby problemu z górnictwem.

Leon Kurczabiński, główny specjalista do spraw promocji i analizy rynków w Katowickim Holdingu Węglowym: - Z pewnością jakieś elementy tego sterowania ręcznego cenami węgla do dzisiaj funkcjonują. W latach 90., gdy pojawił się problem nadmiaru węgla, te negocjacje z energetyką były dla górnictwa trudne. Górnictwo nie miało innego wyjścia: albo sprzedawać węgiel po niskich cenach na eksport, albo sprzedawać go poniżej kosztów. Sięgając do danych statystycznych widać, że od 1994 roku do 2000 roku, pomimo tego, że trwał proces restrukturyzacji górnictwa i obniżane były koszty, miały energetyczne dużym odbiorcom sprzedawane były poniżej kosztów. Górnictwo chcąc się ratować, podwyższało ceny innych sortymentów węgla, co uderzało w przeciętnych odbiorców. W efekcie spadło zużycie węgla grubego i średniego od 1996 roku praktycznie o 50 procent. Pomiędzy rokiem 2000 a 2005 relacje się odmieniły i średnie ceny węgla dostarczanego do energetyki były trochę wyższe niż koszty ponoszone przez górnictwo. Od trzech lat tendencja się znowu odwróciła i węgiel dostarczany jest do energetyki poniżej kosztów, które stale rosną. Dość mocno poszła w górę stal, drewno - górnictwo jest dużym odbiorcą tych artykułów.

Jeżeli górnictwo powie, że węgiel musi zdrożeć o 50 procent, czy dla energetyki to jest sytuacja nie do przeskoczenia?

Jan Kurp: - Odpowiedź jest bardzo trudna. My musimy mieć węgiel i musimy go kupić, bo musimy produkować. Chodzi nam natomiast o zrozumienie u decydentów politycznych, jeśli chodzi o ceny energii. Mam nadzieję, że koledzy górnicy potwierdzą: jeśli dzisiaj stan zapasów węgla w energetyce zbliża się do granicy bezpieczeństwa, węgla energetycznego zaczyna brakować, to trzeba podejmować takie działania, aby tej sytuacji przeciwdziałać. Dzisiaj jest taka świadomość, że to, co się dzieje w górnictwie, brak inwestycji, brak przygotowania powoduje, że węgiel będzie coraz droższy. Nie wiem, dlaczego w Polsce dzieje się tak, że mówimy, że ceny gazu, stali, wyrobów hutniczych muszą być cenami rynkowymi, natomiast, gdy proponujemy, żeby cena energii elektrycznej wzrosła o kilkanaście procent, to mówi się, że to spowoduje inflację. Wierzę, bo negocjuję z górnikami ceny węgla od 20 lat, że i tym razem się dogadamy, i będzie to taka cena, która da możliwości przeżycia górnictwu, ale da też możliwość przeżycia energetyce. Jestem przekonany, że nie będzie to cena 7 procent, jak proponuje energetyka, ale nie będzie to też cena 15 procent, jak proponuje górnictwo. Myślę, że jeszcze przed świętami takie ustalenia zapadną.

Czy polski węgiel już w tej chwili jest zbyt drogim paliwem dla polskiej energetyki?


Torbjoern Wahlborg, prezes Vattenfall Sales Poland: - Vattenfall jest za uwolnieniem cen węgla, ale przede wszystkim cen energii elektrycznej. Wydaje mi się, że jedyną gwarancją, żeby górnictwo było stać na inwestycje, a energetyka mogła budować nowe elektrownie, jest wprowadzenie zasad rynkowych. Czy polski węgiel jest za drogi, czy nie - nie mam na to odpowiedzi.

Załóżmy, że pan się zgodzi na podwyżkę cen węgla w wysokości 15 procent. O ile u pana musi wtedy podrożeć energia elektryczna?


Jan Kurp
: - Tylko z tego powodu, że górnictwo podniesie o 15 procent cenę węgla, energia elektryczna produkowana przeze mnie zdrożeje w granicach 7-8 procent. Ale trzeba pamiętać, że od nowego roku istnieją inne zasady w zakresie produkcji energii odnawialnej i to powoduje dodatkowe koszty.

Torbjoern Wahlborg: - Jeżeli produkt w elektrowni zdrożeje o 7 procent, to będzie taki sam efekt dla odbiorcy finalnego. Ale - tak jak prezes Kurp powiedział - są również inne powody wzrostu cen.

Janusz Olszowski
: - Wspomniał pan, że jest za uwolnieniem cen węgla i energii, ja byłbym ostrożny w takim stwierdzeniu. Jeżeli byśmy spojrzeli, jak kształtują się ceny węgla na rynkach międzynarodowych, jakie są najnowsze prognozy na przyszłe lata, to widać, że węgiel energetyczny w portach Australii, czy RPA, kosztować będzie 90 dolarów, a węgiel koksujący 150 dolarów. Jeżeli spojrzymy na ceny frachtów, to do portów ARA wynoszą one 58-65 dolarów. Możemy się więc spodziewać, że ceny węgla energetycznego w portach ARA będziemy mieć na poziomie 140 -155 dolarów za tonę, a węgiel koksujący kosztował będzie grubo powyżej 200 dolarów. Kierując się zasadami rynkowymi, moglibyśmy dojść do wniosku, że węgiel w Polsce powinien kosztować 60 procent tej sumy. Ja myślę, że należałoby spojrzeć troszeczkę szerzej. Nie powinniśmy rozmawiać tylko jako producenci węgla i wytwórcy energii; moim zdaniem to, że w Polsce jest tania energia, to bardzo dobrze, bo gospodarka się rozwija, zadowolone jest społeczeństwo i przedsiębiorcy. Tylko trzeba odpowiedzieć na pytanie, kto funduje gospodarce tą tanią energię. W naszym łańcuszku jest jeszcze jeden element: przesył i dystrybucja. Czy czasami nie jest tak, że tylko wytwórcy węgla i producenci energii sprawiają, że energia jest tania? Mogłaby być jeszcze tańsza, lub my moglibyśmy produkować węgiel z godziwym zyskiem, gdyby zysków nie zabierał nam ktoś inny.

Czy zgadzają się panowie z poglądem, że górnictwo dotuje energetykę?


Leon Kurczabiński
: - To może za mocno powiedziane, ale relacje cenowe i kosztowe, obowiązujące dotychczas, wymuszone były przez sytuację na rynku węgla. Dzisiaj sytuacja ta jest o wiele bardziej korzystna. Gdybyśmy chcieli stosować tak zwany parytet importowy ceny węgla do energetyki, ceny musiałyby znacznie wzrosnąć, a to odbiłoby się oczywiście na cenach energii. O ile dzisiaj cena węgla dla energetyki w przeliczeniu na GJ energii cieplnej wynosi 7,4-7,5 zł, to przy sprowadzeniu węgla z kierunku rosyjskiego, czy z portów ARA cena ta wyniosłaby 14-15 zł za 1 GJ. Gdyby nasz węgiel podrożał o 15 procent, to górnictwu pozwoliłoby to na pewien oddech, bo potrzebuje bardzo pilnych inwestycji. Holding stawia na częściową prywatyzację, pozyskanie środków finansowych z giełdy, to 30 procent środków niezbędnych na inwestycje, resztę spróbujemy zdobyć we własnym zakresie, ale potrzebne są do tego odpowiednie relacje cenowe.

Grzegorz Górski, prezes Elektrabel Polska: - Chciałem sprostować. To, o czym mówił prezes Olszowski, to nie były prognozy, tylko indeksy rynku foreward. Trochę przesadził pan z tą ceną węgla. Węgiel w ARA można kupić na przyszły rok po 125-126 dolarów. Ceny światowe rzeczywiście są w tej chwili na wysokim poziomie. Kilka lat temu węgiel w ARA kosztował 30 dolarów. Wtedy dla nas w Połańcu ten koszt to była połowa tego, co płaciliśmy polskim producentom. O zmienności cen na rynkach światowych też trzeba pamiętać. Myślę, że rozwiązaniem jest powiązanie uwolnienia cen z transparentnym indeksem rzeczywistych transakcji. Rzeczywiście będzie się on kształtował w oparciu o transakcje w portach Antwerpia, Rotterdam, Amsterdam, bo to główny rynek w Europie, ale to oznacza, że jak tam ceny pójdą w dół to i ceny transakcji między nami też pójdą w dół, niezależnie od kosztów. Wtedy, również górnictwo musi być zarządzane na zasadach w pełni rynkowych, z prognozowaniem, w oparciu o prognozy światowe, dopasowaniem inwestycji i kosztów do tej sytuacji. Tego w górnictwie dzisiaj nie widzę. Jesteśmy ze sobą powiązani i na zawsze tak zostanie. Elektrownie i kopalnie ulokowane są w głębi lądu, więc transport zabiłby interes dla jednych i dla drugich. Najprostszy sposób uniknięcia tych coroczny dyskusji, kto kogo wykorzystuje, to oparcie się o goły indeks.

Rozumiem, że górnicy powołują się często na indeksy ARA, ale czy na przykład energetycy, skoro już mówimy o uwolnieniu rynku, nie chcieliby kupować węgla w Rosji? Za ile można by kupić węgiel rosyjski, przy założeniu, że transport jest tam dotowany przez państwo, a więc praktycznie darmowy?

Grzegorz Górski: - Po pierwsze ze względów transportowych nie można kupić tego węgla ile się chce. Po drugie to, że w Rosji transport jest darmowy też nie jest sytuacją rynkową i wcześniej czy później ten stan się zmieni. Każdy import, nawet z Rosji, to będzie import przez porty i dowóz koleją. I jeszcze sprostowanie do tego, co mówił pan Kurczabiński: W Polsce przez ostatnie lata bardzo spadła cena frachtu. Ze względu na konkurencję dzisiaj fracht kosztuje około 60 procent tego, ile kosztował 7 lat temu. Praktycznie jest to cena porównywalna, patrząc na tonaże i odległości, z cenami na w pełni zliberalizowanych rynkach.

Jan Kurp
: - Powiedziałbym kolegom górnikom, że musimy pamiętać, że w Polsce oprócz węgla kamiennego jest potężny segment węgla brunatnego, są producenci energii z gazu i innych nośników. Co z tego, że panowie nam mówią o cenach 100 dolarów za tonę węgla, kiedy biorąc pod uwagę realia, tego nie da się sprzedać! Trzeba mieć świadomość, że w ten sposób doprowadzilibyśmy do zmniejszonego udziału węgla kamiennego w produkcji energii elektrycznej. Dlatego wróciłbym do dawnej koncepcji, jeżeli w dalszym ciągu nie może być wspólnych organizacji, to może dojdźmy do tego, aby cena węgla była funkcją cen energii. Cena energii rośnie - rośnie cena węgla. Cena energii spada - spada cena węgla. Zyskiem będziemy dzielić się wspólnie. Ale nie tylko zyskiem, ale i ryzykiem.

Krzysztof Miśka
: - Pomysł jest znakomity dla energetyki. Równie dobrze jak ja wie pan, że tego rodzaju umowa już była zawarta. Co więcej, ona obowiązuje pomiędzy Kompanią Węglową a PKE. Cena węgla jest powiązana z ceną energii, skutkowało to tym, że pomiędzy 2006 a 2005 rokiem GJ potaniał o 1 grosz. Sztywne ceny energii powodują, że tak naprawdę węgiel tanieje. Jest to paradoks!

Grzegorz Górski
: - Cena energii od 2000 roku pierwszy raz wzrosła w tym roku. Do teraz cena energii u producentów spadała nominalnie od 2000. A cena węgla jednak przez 7 lat nominalnie rosła. Dzisiaj cena energii na naszym rynku hurtowym jest najniższa w Europie. Natomiast sposób opodatkowania energii elektrycznej w Polsce jest najwyższy w Europie. To główny powód relatywnie drogiej energii. Musimy się spodziewać, że energii zabraknie. W tej chwili zużycie rośnie w tempie 8 procent rocznie. W Polsce od dawna nie zbudowano nowych elektrowni. Ceny eksplodują, bo energii zabraknie dla wszystkich chętnych, to jest nieuniknione. Polityka dławienia cen energii spowodowała, że nie było inwestycji. To doprowadzi do kryzysu.

Jan Kurp
: - Powiedziano tu, że cena energii ma ogromny wpływ na rozwój gospodarki. Ja się z tym zgadzam. Przeanalizujmy wzrost cen energii i rozwój gospodarki w krajach nam podobnych. Według mojego stanu wiedzy ceny energii w Czechach i na Węgrzech są dużo wyższe niż u nas, a tempo rozwoju gospodarki jest satysfakcjonujące. Dlaczego więc uważamy, że jeśli cena energii wzrośnie zahamujemy rozwój gospodarczy? Niech ktoś w sposób merytoryczny, a nie polityczny spróbuje to uzasadnić.

Grzegorz Górski
: - Cena hurtowa energii na przyszły rok w Europie to około 60 euro za 1 MWh, czyli dwa razy więcej niż na polskim rynku.

Leon Kurczabiński
: - Trzeba powiedzieć, skąd się taka cena bierze. Przede wszystkim stąd, że mamy tani węgiel brunatny i kamienny. Koszt wytworzenia 1 MWh z węgla kamiennego to jest średnio 120-130, a na węglu brunatnym 90 zł. Oczywiście to, że mamy tak niskie ceny energii sprzedanej wiąże się z posiadaniem tanich surowców energetycznych, jakich nie mają Czesi i Węgrzy i czego nie uzyska się z gazu.

Grzegorz Górski
: - Czesi produkują energię w elektrowniach jądrowych i tu koszt paliwa w ogóle jest bardzo niski.

Leon Kurczabiński
: - Zgadza się, ale analizując ich ceny to do momentu, kiedy skończyła się amortyzacja elektrowni, ta energia była bardzo droga. Oczywiście już u odbiorcy finalnego cena jest dwukrotnie wyższa. Energia produkowana na gazie to koszty wytworzenia w granicach 250 zł, wiatrowa to ponad 300 zł za MWh. Jeżeli ceny węgla wzrosłyby w ten sposób, że zadowoliłyby wymagania inwestycyjne górników, to moim zdaniem nie przełożyłoby się to aż tak mocno na koszty wytworzenia. Oczywiście swoje wymagania inwestycyjne ma również energetyka. Za chwilę może być faktycznie problem, całej gospodarce grozi niedobór energii elektrycznej w stosunku do popytu.

Brakuje pośród nas tego, który zarabia na sprzedaży energii. Jaki wpływ na cenę energii, dla finalnego odbiorcy, mają opłaty przesyłowe?


Torbjoern Wahlborg
: - W grupie Vattenfalla mamy też segment zajmujący się dystrybucją, wiec dobrze znamy ten biznes. Zysk jest, ale na bardzo niskim poziomie. To około 5-7 procent a potrzeby inwestycyjne są ogromne. Dystrybutor odpowiedzialny jest za sieć elektroenergetyczną. Energię klientom finalnym sprzedają natomiast spółki obrotowe, które moim zdaniem w ogóle nie zarabiają na swojej działalności. W naszym przypadku na sprzedaży energii osiągamy zerowe wyniki, chociaż nasza organizacja jest bardzo efektywna.

Krzysztof Miśka
: - Unikam liczb, ale chciałem podać dynamikę zysku na sprzedaży pomiędzy rokiem 2006 a 2005. W przedsiębiorstwach wytwórczych, czyli w elektrowniach było to -2,72 procent, spółki dystrybucyjne były 82 procent na plusie. Na przesyłach osiągano 73 procent zysku, natomiast wynik górnictwa wyniósł - 63 procent. Tu już widać, kto naprawdę zarabia na tym interesie.

Jan Kurp
: - Jako konsument energii elektrycznej czuję, że jej cena rośnie, jako producent widzę ceny, które są dziś na poziomie roku 2000-2001. Jeśli nie można tego inaczej unormować, dobrze jest, że powstają większe grupy, które skupiają górnictwo, wytwarzanie, przesył, handel. Bilans powinien się zamykać w grupie, bo wewnętrzny podział środków jest jej własną sprawą. Przy okazji chciałem powiedzieć, że porównujemy cenę energii produkowanej przez nas z energią na Zachodzie. Ale sprawność naszych urządzeń energetycznych wynosi 36 procent, sprawność urządzeń budowanych na Zachodzie to prawie 50 procent. Budujemy \"Łagiszę\". Cena energii uzyskiwanej przez nas w tym roku to 105-110 zł bez akcyzy. Stopa zwrotu z budowy \"Łagiszy\" wynosi 140 zł. Aby dzisiaj podjąć decyzję o budowie nowego bloku, ta cena musi osiągnąć minimum 180 zł. Jeśli nie będzie radykalnej zmiany, to wrócić może lipiec i czerwiec 2006, kiedy musieliśmy importować energię elektryczną, żeby ratować system. Jeśli nie będzie zdecydowanych działań, nie chciałbym dożyć do tych czasów, gdy energia będzie nieadekwatnie droga do naszych możliwości.

Czy jest możliwy taki scenariusz, że polska energetyka będzie odchodziła od węgla?


Grzegorz Górski
: - Odpowiedzi na to pytanie w pierwszej kolejności szukać należy w Brukseli, rozpatrując przydziały na emisję dwutlenku węgla. Może się okazać, że przyznane limity będą niewystarczające, by produkować w Polsce energię z węgla. W drugiej kolejności trzeba znaleźć sposób magazynowania dwutlenku węgla. Jeśli ten problem zostanie rozwiązany, to udział węgla w bilansie paliwowym się zwiększy. Najważniejsze jest rozwiązanie problemu składowania dwutlenku węgla w Polsce. Drugim ważnym problemem dla energetyki jest wdrożenie dyrektywy dotyczącej emisji dwutlenku siarki, tlenków azotu i pyłów. Od czasu podpisania traktatu akcesyjnego energetyka głośno mówi rządom polskim, że traktat jest niespójny i nie wiemy, jakie zapisy mamy stosować od 1 stycznia 2008 roku. Przy dzisiejszych cenach najwięcej zarobilibyśmy zamykając produkcję i handlując wyłącznie limitami dwutlenku węgla.

Jan Kurp
: - Wydaje mi się, że decydujący o limitach dwutlenku węgla przeanalizują przydziały na lata 2005-2007, łącznie z zyskami osiąganymi na handlu emisją. Wydaje mi się, że najpierw trzeba zrobić analizę, a potem dyskutować na temat podziału na kolejne pięć lat.

Janusz Olszowski
: - System rozdziału uprawnień jest totalnie krytykowany w całej Unii Europejskiej. Wiadomo, że się nie sprawdził i nie mobilizuje do wprowadzania nowoczesnych technologii. Myślę, że ten system w najbliższym czasie musi być zmieniony. Jeżeli chodzi o Polskę i kraje nowo wstępujące, to Komisja Europejska prowadzi taką politykę, że te państwa mają pokryć znaczącą pulę zmniejszenia emisji dwutlenku węgla w Unii, a stare kraje praktycznie nie robią w tym zakresie nic. Chciałem odnieść się też do bardzo ważnego pytania, czy w ogóle jest sens rozmawiać o energetyce opartej o węgiel. Wszyscy funkcjonujemy w uwarunkowaniach, jakie stwarza nam państwo i, niestety, niemożliwe jest, żeby niewidzialna ręka rynku załatwiła wszystkie sprawy sektora paliwowo-energetycznego i bezpieczeństwa energetycznego kraju. Na dziś mamy dokument przyjęty jeszcze przez poprzedni rząd, a ostatnio ukazał się projekt nowej polityki energetycznej, który został bardzo mocno skrytykowany. Jako ciekawostkę powiem, że te dokumenty od szeregu lat tworzone są bez udziału górników. Ostatni dokument również tworzyli energetycy. Z dokumentów tych wynika jasno, że jeśli mamy się rozwijać, rosło będzie zapotrzebowanie na energię, w tym w szczególności na energię elektryczną. Aby pokryć zapotrzebowanie na tę energię mamy do dyspozycji węgiel, gaz, ropę, energię odnawialną, względnie możemy sobie tę energię kupić. Założenia polityki energetycznej mówią o wzroście produkcji energii z gazu ziemnego. Zakłada się wybudowanie bloku jądrowego, bardzo duży wzrost energii odnawialnej - uważam, że to jest na granicy science fiction. Nie mamy warunków, żeby tak wzmóc produkcję energii odnawialnej! Według założeń polityki energetycznej, mimo przyrostu wszystkich nośników i budowania energetyki jądrowej, za ćwierć wieku będzie nam potrzeba tyle samo węgla, co w tej chwili. I to przy bardzo optymistycznych - podkreślam - optymistycznych założeniach dotyczących zużycia gazu. Myślę, że czy ktoś lubi węgiel i energetykę opartą na nim czy nie, my przez najbliższe 25 lat nie mamy innego wyjścia.

Torbjoern Wahlborg
: - My w grupie Vattenfalla jesteśmy przekonani, że jakiś ogólnoświatowy system rozdziału praw do emisji jest potrzebny. Problem z emisją dwutlenku węgla jest poważny. Jestem w stu procentach przekonany, że polski węgiel jest potrzebny polskiej energetyce, chociaż musimy rozwiązać problem z emisją. Grupa Vattenfalla buduje już w Niemczech pierwsze bezemisyjne elektrownie węglowe. Myślę, że za kilka lat takie elektrownie będą powstawać w Polsce.

Grzegorz Górski
: - Ale pan prezes Wahlborg nie powiedział, że to jest niewielka instalacja! My też zaczynamy podobną budować w przyszłym roku, ale to jest zaledwie 30 MW mocy i rozwiązanie prototypowe. Instalacje takie kosztują na razie dużo, poza tym zużywają 25 procent produkowanej przez siebie energii. W związku z tym powstająca dzięki nim energia musi być dwa, trzy razy droższa. Technologie elektrowni bezemisyjnych już istnieją, ale nad rozwiązaniami musimy pracować, by produkowanie energii było tańsze i byśmy mieli gdzie składować dwutlenek węgla. Dla mnie, gdy zacząłem tutaj pracować, oczywistym rozwiązaniem było, że bierzemy ze śląskich kopalń węgiel, a dwutlenek węgla składujemy w wyrobiskach. Niestety, tego się zrobić nie da. Musimy współpracować z geologami, aby dowiedzieć się, jak go składować w sposób bezpieczny, tak, byśmy nie wyhodowali bomby dla kilku pokoleń.

Jan Kurp
: - My jako PKE złożyliśmy koncepcję budowy takiej instalacji pilotażowej w oparciu o istniejącą elektrownię w Bielsku-Białej. Jest koncepcja, jest możliwość składowania dwutlenku węgla, stosowne wnioski zostały wysłane do ministra gospodarki. Uważam, że Polska powinna przystąpić do budowy takich instalacji.

Może górnictwo powinno włączyć się w lobbing na rzecz zagospodarowania dwutlenku węgla?


Janusz Olszowski
: - Działamy tu już wspólnie. Na Śląsku powstała unikatowa inicjatywa górniczo-energetyczna, która nazwała się Innowacyjnym Śląskim Klastrem Czystych Technologii Węglowych. Klaster zajmuje się między innymi problematyką wychwytywania dwutlenku węgla. Trwają obecnie rozmowy, żeby Izba Górnicza objęła koordynację nad tym projektem. Myślę, że jest to odpowiednia organizacja do zajmowania się tego typu problemami na styku górnictwa, energetyki oraz społeczności lokalnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tauron powołał Rady Społeczną ds. sytuacji na rzece Bóbr i Jeziorze Pilchowickim

Zarząd spółki Tauron podjął decyzję o powołaniu Rady Społecznej ds. sytuacji na rzece Bóbr i Jeziorze Pilchowickim, która będzie obradować w formule okrągłego stołu pod patronatem starosty lwóweckiego. Pierwsze posiedzenie Rady odbędzie się 9 lipca 2026 r.

O lokalizacji drugiej elektrowni jądrowej zdecydują eksperci

Bełchatów i Konin to dobre lokalizacje, ale o tym, gdzie powstanie druga elektrownia jądrowa rozstrzygną eksperci - powiedział w sobotę premier Donald Tusk podczas wizyty na terenie farmy fotowoltaicznej w Kleczewie (woj. wielkopolskie). Podkreślił, że pod uwagę będą brane precyzyjne kryteria i ekspertyzy.

Ma 15 lat i fotografuje kopalnie. Właśnie odwiedził KWK Murcki-Staszic

Mickael Pantin - młody francuski fotograf, autor projektu "Industry revealed" odwiedził w tym tygodniu KWK Murcki-Staszic. Swoje prace wielokrotnie już pokazywał na wystawach.

Prawda jest gorzka. Górnictwo kojarzy się przede wszystkim z degradacją terenów i szkodami

– Gospodarka bez surowców nie ma szans na przetrwanie. Tę prawdę należy propagować i prowadzić ustawiczny dialog ze społeczeństwem na rzecz bezpieczeństwa surowcowego kraju – takie wnioski płyną z tegorocznej konferencji „Przyszłość terenów pogórniczych”, zorganizowanej przez Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy, Wyższy Urząd Górniczy i Uniwersytet Śląski.