Jerzy Swatoń: Możemy uczyć się od Czechów
fot: Jolanta Talarczyk
Do 2010 roku Polska musi spełnić wymogi Konwencji Sztokholmskiej, czyli zlikwidować mogilniki przeterminowanych środków ochrony roślin - przypominał Jerzy Swatom
fot: Jolanta Talarczyk
- Do 2010 roku Polska musi spełnić wymogi Konwencji Sztokholmskiej, czyli zlikwidować mogilniki przeterminowanych środków ochrony roślin. W latach 70. powstawały one na terenie całej Polski. Bardzo dużo jest ich na terenie lasów. Wtedy nie było takiego pojęcia – zanieczyszczający środowisko płaci. Teraz okazuje się, że nie możemy udzielić pomocy Dyrekcji Lasów Państwowych, ponieważ naruszyłoby to zasadę konkurencyjności. No i mamy problem mogilników, które państwo urządziło w lasach. Musimy szukać sposobu, jak obejść tą barierę. Pojawił się program, o którym mało kto wie, a można go stosować podczas wystąpienia kryzysów do końca roku 20010. Można uzyskać do 500 tys. euro. Liczymy na to, że dzięki temu uda się rozwiązać problem mogilnikowy i składowisk odpadów, które musimy dostosować do współczesnych wymogów. W ramach programu przywracania terenom zdegradowanym wartości przyrodniczej i ochrony brzegów morskich, jest 235 mln euro do wykorzystania. Na razie nie ma ani jednego wniosku, a mogą o te niemałe pieniądze ubiegać się władze samorządowe, wojewódzkie, Lasy Państwowe, wojsko. Może kluczem do rozwiązywania problemów w zakresie rekultywacji jest sposób zastosowany przez Czechów. Napisali program, w którym wyraźnie rozdzieli likwidację starych zanieczyszczeń na terenach przemysłowych od tych, które powstały w gospodarce rynkowej. Dzięki tej prostej metodzie w opracowaniu programu dostali z Unii o wiele więcej pieniędzy, choć mają znacznie mniej terenów wymagających rekultywacji.
Czytaj także:
Usuwanie barier rekultywacji terenów poprzemysłowych
Ustroń: Nowe podejście do rekultywacji