Jerzy Markowski szefem unijnego zespołu ds. wsparcia UE dla górnictwa na Ukrainie
fot: ARC
Zdaniem Jerzego Markowskiego, byłego wiceministra gospodarki, należy skorzystać z hinduskiej oferty
fot: ARC
Unia Europejska wyłoży na projekt 10 mln euro, które mają posłużyć do monitorowania i rozwijania ukraińskiego górnictwa. Markowski pokieruje międzynarodowym zespołem specjalistów. Wiadomo już, że najwięcej ekonomistów znaleziono w Niemczech i Wielkiej Brytanii, znawców polityki społecznej - w Austrii natomiast profesjonaliści ds. gospodarki złożem rekrutować będą się prawdopodobnie głównie z Polski. Ci ostatni mają doskonałe notowania nie tylko w Kijowie, ale - jak widać również w Brukseli i Wiedniu, gdzie mieści się centrala projektu UE.
Jerzy Markowski dobrze zna problemy ukraińskiego górnictwa: - Sto milionów ton węgla wydobywa się przy zatrudnieniu w kopalniach 600 tys. górników, przypomina to sytuację w Polsce przed dwudziestu laty - powiedział nettg.pl. Dziś potrzeby państwa ukraińskiego są o około 40 mln ton węgla wyższe, niż krajowe wydobycie i trzeba znaczenie zwiększyć konkurencyjność górnictwa, by uniknąć importu węgla z Rosji.
Drugą bolączką ukraińskich kopalń jest niskie bezpieczeństwo pracy: - Choć w Polsce przepracowałem na dole 29 lat, to jednak pierwszy raz naprawdę bałem się wtedy, gdy pod ziemię zjechałem do ukraińskiej kopalni - nie ukrywa Markowski i podkreśla, że jego odczucia podtwierdzają statystyki: rocznie dochodzi na Ukrainie do 600 wypadków śmiertelnych w kopalniach węgla.
Nowa praca w unijnym zespole, złożonym z kilkudziesięciu osób, oznaczać będzie dla Jerzego Markowskiego regularne i częste wyjazdy na wschód, wizytowanie tamtejszych kopalń, spotkania z rządem Ukrainy i narady ze współpracownikami. Fakt, iż część specjalistów górniczych w zespole oraz jego szef są Polakami, może przynieść określone korzyści naszemu krajowi: - Pierwsze pytanie, jakie można zadać po rozpoznaniu sytuacji w ukraińskich kopalniach, będzie oczywiście dotyczyło maszyn górniczych - co by tu można zainstalować dla poprawy wydajności? To szansa dla naszych producentów maszyn - ocenia Jerzy Markowski i dodaje: - Z całą pewnością będziemy też mieli najwięcej do powiedzenia w zakresie BHP, polskie osiągnięcia i ratownictwo górnicze to światowa czołówka w tej dziedzinie. Ukraińcy mieli okazję już poznać polskich ratowników podczas akcji ratowniczych w tamtejszych kopalniach.
Jerzy Markowski negocjuje umowę z UE, otrzymał do wglądu projekt kontraktu, nieoficjalnie wiadomo, że wynagrodzenie będzie wynosiło ok. 1 tysiąca euro brutto za dzień pracy, jednak realnie suma wygląda mniej imponująco, ponieważ we własnym zakresie trzeba będzie opłacić m.in. przeloty i zakwaterowanie, które w Kijowie kosztuje nawet trzy razy tyle, co w Warszawie.
Komentując dla mediów wybór na szefa zespołu Markowski ujawnił, że Austriacy zarządzający projektem UE zwrócili się z identyczną propozycją do Maksymiliana Klanka, który jednak odmówił: - Najpewniej z tych samych powodów, dla których negocjuję obecnie zmiany w kontrakcie. Chodzi o wymóg spędzenia na Ukrainie aż 20 dni roboczych w miesiącu. Nikomu nie uśmiecha się przez dwa lata praktycznie bez przerwy przebywać na Ukrainie - powiedział Jerzy Markowski.