Jaworzno: krotochwilne zebranie gwarków (GALERIA)

fot: Jerzy Chromik/ARC

fot: Jerzy Chromik/ARC

+13 Zobacz galerię

Galeria
(16 zdjęć)

Przeszło 600 gwarków - jak określił ich zasiadający w wysokim a w sprawach piwnych nigdy nieomylnym prezydium Tadeusz Bożek - prawych, pracowitych, a też miłujących się weselić i zażywać uciech życia zgromadziło się w sobotę (24 listopada) w jaworznickim Zakładzie Górniczym Sobieski na Spotkaniu Gwarków Południowego Koncernu Węglowego.

Pełniącemu władzę absolutną prezydium z marszałkowską zgoła powagą i srogością prezesował Norbert Achtelik w otoczeniu starej strzechy. Obok Achtelika zasiedli w nim Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego, Kazimierz Grzechnik, prezes Południowego Koncernu Węglowego, Krzysztof Zamasz, wiceprezes Tauron Polska Energia, Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauron Polska Energia i Tadeusz Bożek, dyrektor ds. pracy Południowego Koncernu Węglowego.

Zrazu na komendę Achtelika sala huknęła Hymn górniczy. Kiedy już przebrzmiało "Niech żyje nam, górniczy stan...", zapadła chwila absolutnej ciszy. Był to moment zadumy poświęcony górnikom, którzy odeszli na wieczną szychtę.

Później już lis-major, 81-letni Leszek Polański przyprowadził przed oblicze wysokiego prezydium sześciu fuksów, aspirujących do uzyskania godności rycerzy górniczego stanu. Po skoku przez skórę zostali pasowani przez Kazimierza Grzechnika i Krzysztofa Zamasza.

- Macie być na co dzień górnikami, a w potrzebie ratowania życia braćmi - pouczał pasowanych Norbert Achtelik.

Wraz z upływem czasu i tempem napełnianych przez piwolejów kufli karczemna zabawa gwarków stawała się coraz frywolniejsza. Od toastu barbórkowego niepodobna się było wywinąć, albowiem po jego spełnieniu odwrócony kufel należało postawić na głowie. No, i mnożyły się konkursy.

- Czym jest samochodowy zestaw głośnikowy? - brzmiało pytanie w jednym z nich.

A że żadnej odpowiedzi prezes wysokiego prezydium nie uznał za trafną, więc w końcu sam podał tę właściwą: - Żona i teściowa.

Do najbardziej spektakularnego konkursu spotkania gwarków stanęły dwa duety: reprezentujący Południowy Koncern Węglowy Kazimierz Grzechnik i wiceprezes Wojciech Rorot oraz Krzysztof Zamasz i Krzysztof Zawadzki w barwach Tauronu Polska Energia. Zadanie: budowa przyszłego szybu Grzegorz. Oba zespoły - zerkając na przygotowany rysunek - sprawnie wznosiły z listewek konstrukcję wieży zwieńczonej kołem wyciągu szybowego. Koła raz-dwa zaczęły się kręcić, choć prezes prezydium nieco grymasił, że jedna z wież stoi trochę krzywo. Ale na budowie szybu nie skończyła się rywalizacja górniczych i energetycznych konkurentów. Zaraz potem przystąpili otóż do...wydobycia węgla. Aby do niego sięgnąć trzeba było garnuszkami pokonać kolejne warstwy górotworu w szklanym "akwarium". Przy żywiołowym dopingu obu ław szybciej do węgla dotarli... energetycy. Prezes nieomylnego prezydium zawyrokował jednak, że mogą poprzestać na wyłożeniu pieniędzy na przyszły szyb, a z resztą górnicy sami sobie poradzą.

Piwo płynęło, zabawa trwała przez kilka godzin.

W galerii: Karczma piwna Południowego Koncernu Węglowego. Jaworzno, 24 listopada 2012 r. (zdjęcia: Jerzy Chromik - portal górniczy nettg.pl)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.