JAS-MOS: Łączność na miarę XXI wieku
Ta kilkumilionowa inwestycja wpłynęła na poprawę bezpieczeństwa pracy, sprawiła, że wewnętrzna i zewnętrzna łączność telefoniczna jest niezawodna, obniżyły się też koszty eksploatacji centrali telefonicznej.
Kopalnia Jas-Mos była ostatnią, w której funkcjonowała jeszcze stara mechaniczna, krzyżowa centrala telefoniczna, licząca już sobie 25 lat. – Jej czas eksploatacji już minął – mówi Piotr Stroka, nadsztygar urządzeń teletechnicznych w kopalni. – Zaczynało brakować części zamiennych, bo fabryki, które je produkowały, już nie istnieją. Dlatego dyrekcja kopalni zabiegała o modernizację centrali.
Jeszcze klimatyzacja
We wrześniu, po dziewięciu miesiącach prac, centrala została oddana do ruchu próbnego. W budynku, w którym się znajduje, trwają jeszcze ostatnie prace, m.in. instalowanie klimatyzacji (wymagają tego elektroniczne urządzenia, głównie komputery), usuwanie starego wyposażenia, remont elewacji.
Nowa centrala telefoniczna DGT „Millenium” jest w pełni elektroniczna. Jak mówi Stroka „to de facto komputery”. Obejmuje swoim zasięgiem działy na powierzchni, jak i oddziały na dole kopalni. Centrala obsługuje telefony cyfrowe i analogowe. Za pomocą zainstalowanych w niej urządzeń może odbywać się transmisja dźwięków cyfrowych.
Osoby ze ścisłego kierownictwa kopalni mają na swoich biurkach aparaty cyfrowe i konsole, za pomocą których mogą się łączyć bezpośrednio z 35 numerami. – Pracownik z dołu naciska odpowiedni klawisz telefonu, a u dyspozytora na powierzchni świeci się światełko informujące o połączeniu – informuje nadsztygar Stroka.
Łatwiej kierować akcją
Dzięki nowej centrali w kopalni można było zorganizować system kierowania akcją ratowniczą. Umożliwia on bezpośrednią łączność ze sztabem. System powoduje, że łatwiej jest zarządzać i kierować akcją.
Na dole kopalni do centrali podłączony jest system alarmowy SAT, obejmujący 200 numerów. Podłączone są do nich cyfrowe aparaty (telesygnalizatory) typu PST. Umożliwiają one na połączenie na jednej parze przewodów telefonu i sygnalizatora alarmowego.
– Z klawiatury aparatu wybiera się numer telefonu – wyjaśnia działanie urządzenia Stroka. – Kiedy naciskamy odpowiedni guzik, PST działa jak urządzenie alarmowe. Wywołuje bezpośrednio dyspozytora, który takie połączenie odbiera jako alarmowe. Rozmowa jest nagrywana. Po modernizacji centrali telefonicznej radykalnie zmieniała się w niej praca. Telefonistki siedzą teraz przed komputerami i myszką najeżdżają na numer, z którym mają połączyć rozmówcę. Przez to znacznie poprawił się komfort pracy. Nowa centrala zużywa mniej energii.
– Dawna centrala, to była duża hala, a teraz to cztery stojaki – zauważa nadsztygar Stroka. – Praktycznie jest bezobsługowa, dlatego mogliśmy o połowę zmniejszyć w niej zatrudnienie.
Kontrola kosztów
Dzięki nowej centrali cały ruch telefoniczny w kopalni, na powierzchni i na dole, jest monitorowany. Można dokładnie rozliczyć każdego abonenta, łącznie z zatrudnionymi w kopalni firmami zewnętrznymi. – Teraz możemy robić wszystko. Ograniczać liczbę rozmów na zewnątrz, dać upoważnienie do rozmów tylko na obszarze Jastrzębia, dać lub odebrać uprawnienia do rozmów na zewnątrz kopalni – wymienia możliwości centrali Stroka. Nowa centrala nie wymaga prawie żadnej konserwacji. Pełny nadzór serwisowy zapewnia producent. W umowie jest zapis, że do czterech godzin musi usunąć ewentualną usterkę.
Nerwówka dla dyspozytora
W ocenie nadsztygara Stroki modernizacja centrali telefonicznej była poważnym zadaniem. – Musieliśmy wykonać nowe połączenia 1400 numerów na żywym organizmie, bo ruchu kopalni nie można było ani na chwilę zatrzymać – podkreśla. – W jednym dniu robiliśmy przełączenia na powierzchni. W weekend przełaczaliśmy dół. To był newralgiczny moment. Wymagało to współpracy wszystkich kopalnianych służb. Trzeba było maksymalnie ograniczyć liczbę ludzi na dole. To była szczególna nerwówka dla dyspozytora.