Jarosław Zagórowski: Tego nie zrobił nikt w Polsce!
fot: Jarosław Galusek
- Decyzja walnego zgromadzenia jest zgodna z naszą rekomendacją. Zatrzymane zyski planujemy efektywnie wykorzystać na realizację inwestycji zarówno związanych z wydobyciem węgla, działalnością koksowniczą, jak i pozostałymi obszarami, w tym energetyką – powiedział Jarosław Zagórowski, prezes JSW
fot: Jarosław Galusek
Rozmowa z Jarosławem Zagórowskim, prezesem zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA.
Umawiając się z Panem na dzisiejszą rozmowę, sądziłam, że tematem będą plany rozwojowe Spółki, związane z jej upublicznieniem. Życie napisało jednak inny scenariusz. Piątkowe rozmowy ze stroną społeczną zostały zerwane. Co właściwie stało się w piątek?
Rzeczywiście, liczyliśmy w piątek, że uda się uzyskać kompromis. Propozycje dwóch ministerstw: skarbu państwa i gospodarki, które uczestniczyły w rozmowach, i zarządu JSW szły bardzo daleko. Niestety, w trakcie trwania rozmów, gdy przedstawialiśmy ofertę związaną z podwyżkami wynagrodzeń, do firmy wpłynęło pismo informujące, że w czwartek, 9 czerwca, będzie organizowany strajk. Uważamy, że było to bardzo nieuczciwe zagranie. Cieszę się jednak, że w poniedziałek związki odpowiedziały na wspólny apel ministerstw, wojewody i nasz i chcą usiąść do stołu zamiast strajkować. To na pewno lepsze rozwiązanie, szczególnie, że tu chodzi o dobro pracowników i ich rodzin.
To sytuacja bez precedensu, że w apel do strony społecznej o zachowanie rozsądku zaangażowali się dwaj ministrowie, wojewoda i zarząd Spółki.
Wszyscy zadeklarowaliśmy, że jesteśmy w stanie zapomnieć o tym incydencie. Tam, gdzie w grę wchodzi interes załogi, trzeba wszystko inne odłożyć na bok. Jeśli druga strona będzie chciała rozmawiać, w każdej chwili rozmowy mogą zostać wznowione. Uważamy, że podczas ostatniego spotkania byliśmy na finiszu negocjacji: gwarancje zatrudnienia zostały uzgodnione jakiś czas temu, uzgodniono zachowanie nadzoru nad spółką przez skarb państwa, rozmawialiśmy o podwyżce wynagrodzeń, gdzie zarząd wyszedł z propozycją inną niż dotychczas. Powiedzieliśmy, że zgodzimy się na podwyżki stawek w tym roku pod warunkiem, że nowy system wynagrodzeń wdrożymy od 1 stycznia 2012 roku. Zaproponowaliśmy podwyżki stawek o 5,5 procent, bo rozbieżności w wielkości ekwiwalentu węglowego wyrównaliśmy już wcześniej, więc docelowo poziom płac może w Jastrzębiu wzrosnąć właśnie o postulowane przez stronę społeczną 10 procent. Sądzimy, że to uczciwa propozycja.
Czy załoga JSW może obawiać się o swoje miejsca pracy?
Absolutnie nie. Chcemy rozwijać nasze kopalnie, a to znaczy, że załoga nie musi obawiać się o miejsca pracy. Debiut na giełdzie uruchomi 10-letnie gwarancje zatrudnienia, więc strajk w pewnym sensie byłby zagrożeniem dla debiutu, a co za tym idzie – dla tych gwarancji. JSW nie jest z definicji skazana na sukces. To, że teraz jest dobrze, sprawiła między innymi dobra sytuacja na rynku i ciężka praca w czasie kryzysu w 2009 roku, ale nie wiem, czy tak będzie cały czas. Wszystkie działania związane z upublicznieniem akcji Spółki były związane z zapewnieniem stabilnych miejsc pracy naszym pracownikom i możliwości rozwoju Spółki.
W jaki sposób niepokoje społeczne mogą wpłynąć na upublicznienie JSW?
Taka sytuacja na pewno nie pomaga. To zły sygnał, który może mieć wpływ na wartość akcji pracowniczych. W ocenie analityków, Jastrzębską Spółkę Węglową udało się pokazać jako dobrą firmę z perspektywami, a to przekłada się na wartość akcji. Jeszcze raz zaznaczę – strajk mógłby osłabić naszą dobrą pozycję, a na pewno nie pomoże jej przed debiutem. Liczę na rozsądek związków, aby właśnie w interesie pracowników powstrzymały się od tego typu działań i skoncentrowały na dialogu, bo to najlepsze narzędzie.
Do debiutu JSW na warszawskim parkiecie został równy miesiąc. Na jakim etapie przygotowań jest obecnie Spółka?
Prospekt emisyjny oczekuje na zatwierdzenie Komisji Nadzoru Finansowego, a potem czeka nas jego publikacja. Jeśli chodzi o sprawy formalnoprawne, zgody i uchwały właścicielskie, to zostały podjęte. Pozostaje jeszcze kwestia wypromowania firmy, bo o inwestora trzeba powalczyć, sam nie przyjdzie.
Minister skarbu Aleksander Grad ocenił, że tempo przygotowań do debiutu, które pokazała JSW, było imponujące.
Sami nie wierzyliśmy, że potrafimy to zrobić. Przyjęliśmy tempo, jakiego nie miały inne firmy przygotowujące się do debiutów w ostatnich latach. Naprawdę, to, co potrafią zrobić pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, jest imponujące! Tego nie zrobił nikt w Polsce!
Wyniki, które zaprezentowała JSW po pierwszym kwartale, wskazują, że bieżący rok może być dla Spółki jeszcze lepszy niż poprzedni.
Zeszły rok był bardzo dobry, pierwszy kwartał bieżącego roku także, ale nie mamy gwarancji, że kolejne będą takie same. Wyników za pierwszy kwartał 2011 roku nie można mnożyć przez cztery, funkcjonujemy na zmieniającym się rynku i nie wykluczamy korekty cenowej na nasz podstawowy produkt, czyli węgiel koksowy. Z drugiej jednak strony mamy nadzieję, że ceny utrzymają się na obecnym poziomie, bo odzwierciedlają sytuację na rynku. Dobre wyniki, oczywiście, pozwalają ze spokojem myśleć o zaplanowanych inwestycjach i sfinansowaniu ich z wypracowywanych zysków.
Na jakim etapie jest proces tworzenia grupy węglowo-koksowej?
Tutaj też dużo się wydarzyło. 8 czerwca podpisujemy umowę z ministrem skarbu państwa na przejęcie ostatniej transzy koksowni Przyjaźń, która w 98 procentach stanie się własnością JSW. Jesteśmy też na etapie podpisywania porozumień dotyczących przejęcia Kombinatu Koksochemicznego Zabrze. Na cały proces wydana już została zgoda Rady Ministrów, ale zostanie on zrealizowany dopiero w momencie upublicznienia JSW. Bierzemy również udział w procesie nabycia koksowni Victoria w Wałbrzychu. To jest proces otwarty, oferentów jest kilku, mamy nadzieję wrócić do gry, kiedy jednemu z oferentów skończy się okres wyłączności na prowadzone przez niego ze skarbem państwa negocjacje. W tym procesie decyduje wartość złożonych ofert, ale trzeba też powiedzieć, że jest cena, powyżej której nie opłaca się kupować tej firmy, bo można wybudować nową, w innym miejscu.
JSW zastanawia się nad konsolidacją polskiego przemysłu wydobywczego?
Jeśli będzie taka okazja i jeśli będziemy dysponowali odpowiednim potencjałem, to na pewno tak. Ale będziemy się skupiać na swoim podstawowym produkcie, czyli na węglu koksowym, i w tym kierunku pójdzie nasz rozwój. W pierwszej kolejności chcemy wykorzystać złoża, które posiadamy. To nasz prawdziwy skarb.
Rozmowa została przeprowadzona 6 czerwca. Pełny zapis video rozmowy można znaleźć na VIDEO NETTG.PL