Jan Paweł II z wizytą u nas

Papa muchowiec SJ

fot: ARC/Stanisław Jakubowski

Podczas wizyty na katowickim Muchowcu Jan Paweł II apelowało poszanowanie prawa ludzi pracy. Na zdjęciu papież podejmuje delegację górniczą

fot: ARC/Stanisław Jakubowski

Papież odwiedził Polskę ośmiokrotnie. Po raz pierwszy w 1979 r. (od 2 do 10 czerwca). Po raz ostatni w 2002 r. (od 16 do 19 sierpnia). W województwie śląskim, w dzisiejszych jego granicach, Jan Paweł II był z pielgrzymką dwukrotnie. W Katowicach w 1983 r., w Sosnowcu i Gliwicach – w 1999 r.


W 1979 roku władza wreszcie postanowiła zaprosić JP II do ojczyzny. W owym czasie w naszym regionie były trzy województwa: częstochowskie, katowickie i bielskie. Mieszkańcy pierwszego byli pewni, że do nich papież przyjedzie. W Bielsku-Białej nie liczyli na odwiedziny. W Katowickiem nikomu przez myśl nie przeszło (poza towarzyszami z Komitetu Wojewódzkiego PZPR), by JP II nie można było powitać na Śląsku lub w Zagłębiu. Władza ludowa była odmiennego zdania. Na szczęście nie mogła zabronić Papieżowi przyjazdu do Częstochowy. I dzięki temu, że do Jasnej Góry z Katowic czy Rybnika nie jest daleko, lud pracujący mógł spotkać się z Papieżem.


Częstochowa, 5 czerwca 1979


Byłem wtedy pod Jasną Górą. Ta pielgrzymka była szczególna. Bez specjalnych wejściówek, wydzielonych sektorów, antyterrorystycznego zabezpieczenia (na widoczną pielgrzymowi skalę), specjalnych pociągów, autobusów itp. Były za to tłumy ludzi. Tak liczne, że w historii PRL władzy nieco podobną rzeszę ludzi udało się ściągnąć tylko raz: w 1956 r., gdy Gomułka przemawiał pod Pałacem Kultury. Gazety nie podawały, ilu ludzi stanęło na jasnogórskich błoniach. Pod murami klasztoru, na wałach którego stanął papieski ołtarz. Szacując, że na metrze kwadratowym w tzw. tłumie stoją cztery osoby, to na błoniach było co najmniej pół miliona ludzi! Te tłumy zadziwiały. Nikt ich pod mury nie zagnał. Narodowe flagi i te w barwach kościelnych. Jeszcze nie wołano „Zostań z nami”... W telewizji nie pokazywali tego morza tłumów. Kamera skierowana była na ołtarz. Ja natomiast, dzięki temu, że partia nie zgodziła się, by Papież odwiedził na przykład Katowice, miałem widok w każdym planie. Wszedłem bowiem na dach szaletu stojącego (bodaj do dziś) przy błoniach i przez lornetkę widziałem JP II, jakbym oglądał go w telewizji i przed oczyma miałem to, czego socjalistyczna TVP nie raczyła ukazywać.


Katowice, 20 czerwca 1983


Pogoda odpowiadała atmosferze tamtych lat. Niby lato, a lało i było zimno jak w październiku. Papieski ołtarz postawiono na lotnisku w Muchowcu. Już było inaczej niż w Częstochowie przed czterema laty. Wydzielone sektory, wejściówki rozprowadzane przez parafie. I przybyło transparentów z treściami wcześniej nieznanymi. Solidarność była tak widoczna, że panowie w cywilu nie mieli szans, by pościągać wszystkie te nieprawomyślne, zdaniem władzy, transparenty. Zresztą, powiedzmy szczerze: władza nie była na tyle głupia, by milicja i esbecja ryzykowały otwarty konflikt, który pewnie odbiłby się szerokim echem poza granicami kraju. Wtedy, w Katowicach, zresztą nie tylko tam, lecz wszędzie, gdzie był JP II, na parę godzin była Polska bez dominacji przewodniej siły narodu. To w tych miejscach można było krzyczeć „Solidarność, Solidarność” i nie pałowali za to. Przynajmniej w czasie mszy i po niej. Lotnisko, jakie jest, każdy wie. Duże. I to pole było zalane ludźmi. Mówiło się, że przed papieskim ołtarzem stanęło półtora miliona ludzi. Poza tym w pamięci utkwił mi górnik dający prezent Papieżowi i ten obrazek, powiększony przez lornetkę, jak mężczyzna w czarnym uniformie ściska się z człowiekiem ubranym na biało. Albo odwrotnie. Wtedy po raz pierwszy i ostatni widziałem JP II z kilkunastu metrów – gdy jechał papamobile z lotniska do Katedry Chrystusa Króla i gdy z niej wychodził.


Sosnowiec, 14 czerwca 1999


Trochę słońca, trochę deszczyku. Co najmniej ze dwieście tysięcy ludzi na placu między wieżowcami osiedla Zagórze. Papież w Czerwonym Zagłębiu! O tym rozpisywała się ówczesna prasa. Wtedy to ówczesny biskup sosnowiecki Adam Śmigielski, witając JP II, powiedział do niego: „Stoisz na świętej ziemi, stolicy świętego Kościoła sosnowieckiego, stolicy Czerwonego Zagłębia, czerwonego i to podkreślam z całym naciskiem, nie od nienawiści i negacji wartości religijnych i narodowych, ale czerwonego z miłości do Boga i Ojczyzny”. W tym czasie, jak dziś, miastem władała lewica. Echem przeszło takie oto wydarzenie... Otóż jeden z prominentnych działaczy końcowych lat istnienia PZPR, dostąpiwszy zaszczytu przywitania się z JP II (z racji sprawowanej wówczas w samorządzie funkcji), energicznie ucałował dłoń Papieża, a nie papieski pierścień, jak nakazują tradycja i protokół. Ale nie brakiem znajomości etykiety tzw. włodarzy przejmowali się zgromadzeni na placu, zwanym dziś Papieskim. Ludzi martwili się stanem zdrowia JP II. Papież, będąc w Sosnowcu, miał plaster na głowie. Upadł bodaj dzień wcześniej. I zobaczcie, jakie to wszystko jest zagmatwane. Tu ludzie martwią się zdrowiem Papieża i nie jest to stan emocjonalny na pokaz, a z drugiej strony nie dają mu zejść z ołtarza, krzycząc chóralnie „Zostań z nami, zostań z nami...”.


Gliwice, 17 czerwca 1999


Stało się to, czego wszyscy się obawiali: że choroba Papieża wykreśli albo zdezorganizuje jego spotkanie z wiernymi w Gliwicach. Przyleciał! Na krócej niż planowano, a jednak nie zawiódł setek tysięcy oczekujących. Papież nie był w najlepszej kondycji, ale nie na tyle złej, by nie mógł – jak to było w jego zwyczaju – pożartować. Powiedział wówczas ze śląskim akcentem: „Jak tu można z takim Papieżem wytrzymać. Mo przyjeżdżać, nie przyjeżdżo. Potem znowu nie mo przyjeżdżać, a przyjeżdżo...”.


To był ostatni raz, jak Jan Paweł II przyjechoł na Górny Śląsk...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

GDDKiA ma wykonawcę przebudowy kolejnego odcinka starej gierkówki

Realizację inwestycji na kolejnym odcinku Koziegłowy i Markowice zaplanowano na 18 miesięcy. Jeżeli do 8 czerwca nie wpłyną odwołania, umowa ma zostać podpisana na przełomie II i III kw. br.

Zwolnienia z podatku dla inwestorów rozwijających nowoczesne technologie

Nieruchomości należą do miasta oraz Górnośląskiego Akceleratora Przedsiębiorczości Rynkowej (miejskiej spółki zarządzającej m.in. lotniskiem w Gliwicach) i są przygotowywane z myślą o kolejnych inwestycjach

Ukończono Gliwicki Park Techniki, Technologii i Edukacji Lotniczej

Przy lotnisku w Gliwicach ukończono Gliwicki Park Techniki, Technologii i Edukacji Lotniczej. Zrekultywowano w nim blisko 22 ha terenów poprzemysłowych, urządzając ponad 10 ha terenów inwestycyjnych i budując ponad 5 km nowych dróg oraz infrastrukturę techniczną. W projekcie, którego koszt ostatecznie wyniósł 49 mln zł (przy dotacji 28 mln zł), założono ponowne zagospodarowanie poprzemysłowych i zdegradowanych terenów leżących na dawnym obszarze górniczym przy lotnisku.

Giełdy za oceanem ponownie w górę, główne indeksy z rekordami