Kompania Węglowa, największy polski producent węgla, rezygnowała z opłacalnego ekonomicznie eksportu w imię zapewnienia krajowi bezpieczeństwa energetycznego. Węglokoks – eksportowy potentat – otwarcie mówił, że choć na rynku międzynarodowym jest w stanie ulokować każdą dostępną ilość węgla, w związku z niedoborem surowca zmuszony będzie przestawić się na import.
Zmiana trendu
Pierwsze symptomy zmiany koniunktury na światowym rynku zauważalne były już w połowie września. Wysoki poziom zapasów, obniżka stawek na rynku frachtowym, a także systematyczny spadek cen ropy naftowej wpłynęły na znaczny spadek cen węgla w portach Europy Zachodniej. Indeks węglowy w ciągu dwóch tygodni obniżył się o 26 dolarów na tonie, osiągając w połowie września wartość 171 dolarów. Nie był to jednak koniec spadku cen. Kryzys na giełdzie nowojorskiej, związany z upadkiem banku Lehman Brothers, mimo interwencji rządu USA, spowodował dalszy spadek notowań indeksu węglowego.
– Od pewnego czasu na światowym rynku węglowym zauważa się dość znaczący spadek cen węgla. O ile na początku 2008 roku wartość indeksu węglowego wynosiła 132 dolary za tonę i systematycznie rosła, by osiągnąć w lipcu wartość maksymalną około 220 dolarów za tonę, to obecnie wartość ta spadła do poziomu 135 dolarów. Ze względu na bardzo niestabilną sytuację na rynku węgla trudno ocenić perspektywy na najbliższą przyszłość – twierdzi Jerzy Galemba, analityk katowickiego Węglokoksu.
W Polsce wydobycie nadal spada
Podsumowując wyniki branży, podczas spotkania Zespołu Trójstronnego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak powiedział, że górnictwo nie ma sukcesów w zakresie wydobycia, a dobry wynik finansowy spowodowany jest koniunkturą cenową na rynku.
– Spadek wydobycia, przy spadających cenach na węgiel, może spowodować zapaść górnictwa. Trzeba szukać wszelkich możliwych rozwiązań, aby inwestować w rozwój – podsumował.
Koksowy szczególnie zagrożony
Obaw o skalę spadku cen węgla nie kryje Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
– Jesteśmy po spotkaniach z kontrahentami zagranicznymi i widać już, że w przypadku JSW, która jest poddana konkurencji światowej, sytuacja może w najbliższym czasie wyglądać nie najlepiej. Powodem jest przede wszystkim spadek koniunktury na wyroby stalowe na świecie, który przenosi się na zapotrzebowanie na surowce – wyjaśnia.
Zagórowski tłumaczy, że z reguły spadek cen węgla koksowego następował pół roku po obniżeniu się cen stali, jednak w przypadku obecnych wahań, zależność ta może nastąpić znacznie szybciej. O skali kryzysu niech świadczą następujące liczby: w USA na 27 działających wielkich pieców wygaszono 17, przestały pracować dwa wielkie piece ArcelorMittala w Polsce, a koncern zapowiada wstrzymanie wszelkich inwestycji związanych z powiększaniem produkcji. Wygaszono także 17, z pośród 36 wielkich pieców na Ukrainie i jeden w Rumunii.
– Te informacje są bardzo niekorzystne dla JSW, bardzo się obawiamy przełomu roku i przyszłego półrocza. Według analityków taka sytuacja na rynku stalowym może potrwać do połowy 2009 roku – uważa prezes Zagórowski.
Czynnikiem, który będzie wpływał na spadek cen – także węgla energetycznego – jest lecąca na łeb, na szyję cena frachtów. Ale na polskim rynku pojawi się jeszcze jedna trudna okoliczność. Jastrzębska Spółka zapowiada, że jeśli nie uda się jej sprzedać węgla typu 34 koksownictwu, ratować się będzie sprzedażą do energetyki. Chyba nikt nie pokusi się o prognozę, w jaki sposób wpłynie to na nasycenie rynku wewnętrznego i kształtowanie poziomu cen.