Jak odwolać zarząd spółki giełdowej?

fot: Andrzej Bęben/ARC

Odwołanie zarządu takiej spółki, jak JSW SA, nie jest możliwe bez udziału Skarbu Państwa (ministra sprawującego nadzór właścicielski) i wbrew jego woli

fot: Andrzej Bęben/ARC

Górnicy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej żądają odwołania zarządu spółki. Co mówi na ten temat polskie prawo?

Zgodnie z ogólną zasadą Kodeksu spółek handlowych powoływanie i odwoływanie zarządu akcyjnej spółki kapitałowej, która jest notowana na giełdzie papierów wartościowych, należy do rady nadzorczej (chyba że statut spółki stanowi inaczej). Natomiast do odwołania lub zawieszenia w czynnościach członka zarządu uprawnione jest również walne zgromadzenie akcjonariuszy.

Kadencja członka zarządu trwa nie dłużej niż 5 lat. Przyczynami wcześniejszego wygaśnięcia mandatu są oprócz odwołania śmierć lub rezygnacja z funkcji w zarządzie. Bez względu na to, w jaki sposób członek zarządu objął stanowisko, odwołać można go w każdym czasie. Jeżeli statut spółki nie zawiera odmiennych postanowień, odwołać członka zarządu może zawsze rada nadzorcza oraz walne zgromadzenie.

Wśród udziałowców Jastrzębskiej Spółki Giełdowej SA większościowy pakiet akcji (55,16 proc.) posiada Skarb Państwa, co ma istotne konsekwencje dla sposobu obsadzania rady nadzorczej i kontroli nad podejmowaniem najważniejszych decyzji przez organy spółki. Specjalne uprawnienia Skarbu Państwa trwają od chwili wprowadzenia akcji do obrotu na rynku tak długo, dopóki własność publiczna w spółce stanowi przynajmniej 34 proc. (i jeden głos). Przy przeliczaniu liczby akcji na liczbę głosów w spółce (na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy) redukuje się głosy większych udziałowców (posiadających powyżej 10 proc. akcji oraz tzw. zgrupowanych) w taki sposób, by nie przekraczały dziesiątej części ogólnej liczby głosów, dzięki czemu siła akcjonariatu prywatnego (potencjalnie przeciwstawna Skarbowi Państwa) ulega osłabieniu i rozproszeniu.

W okresie specjalnych uprawnień Skarb Państwa obsadza połowę członków rady nadzorczej plus jeden, a resztę bez jego udziału wybierają pozostali akcjonariusze. Rada, która liczy w JSW 12 osób, w tajnym głosowaniu wybrała swego przewodniczącego, zastępcę i sekretarza. Dwaj pierwsi mają ważne uprawnienie do zwoływania walnego zgromadzenia akcjonariuszy, podczas którego mógłby paść wniosek o odwołanie zarządu. Uprawnienie do zwołania WZA ma także sam zarząd.

Zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej jeden z członków rady nadzorczej JSW powinien mieć tzw. przymiot niezależności, czyli być fachowcem wolnym od związków z interesami właścicieli-akcjonariuszy. Kodeks "Dobrych praktyk spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie" z listopada 2012 r. zaleca, by rada spółki giełdowej, notowanej na warszawskim parkiecie, miała w składzie przynajmniej dwóch takich członków i precyzuje dodatkowo, że okolicznością wykluczającą niezależność jest "rzeczywiste i istotne powiązanie z akcjonariuszem mającym prawo do wykonywania 5 proc. i więcej ogólnej liczby głosów". Osoba taka nie może być np. pracownikiem spółki (w której radzie zasiada) ani jej podmiotów zależnych.

Z informacji udostępnianych przzez JSW SA wynika, że na 12 członków jej rady nadzorczej 4 osoby zastrudnione są w spółce a 3 inne w Ministerstwie Gospodarki (nadzór właścicielski). Uchwały rady są ważne przy quorum, gdy w posiedzeniu uczestniczy ponad połowa składu a wszyscy członkowie zostali poprawnie zawiadomieni. Obrady odbywają się w Jastrzębiu Zdroju, Katowicach lub Warszawie. Statut (zgodnie z ustawą) dopuszcza uczestniczenie w nich bez osobistej fizycznej obecności, przy pomocy środków komunikacji elektronicznej. Wszystko to sprawia, że większościowy właściciel (Skarb Państwa) zawsze jest w stanie zapewnić sobie kontrolę nad podejmowaniem istotnych dla spółki decyzji. Służy to ochronie ważnych interesów państwa.

Z prostej rachuby wynika, że odwołanie zarządu takiej spółki, jak JSW SA, nie jest możliwe bez udziału Skarbu Państwa (ministra sprawującego nadzór właścicielski) i wbrew jego woli.

Istnieje tylko jeden wyjątek: w przypadku, gdy spółka zatrudnia średniorocznie ponad 500 pracowników, przysługuje im przywilej wybrania własnego przedstawiciela w zarządzie spółki. Taka osoba, powołana przez pracowników w głosowaniu, którego wynik jest dla wszystkich wiążący, może zostać również przez pracowników odwołana z funkcji, pod warunkiem, że zażąda tego przynajmniej 15 proc. załogi. Przeprowadza się wtedy głosowanie o odwołanie członka zarządu. Wybory uzupełniające wakat przedstawiciela pracowników zarządza się w ciągu 3 tygodni i następnie przeprowadza przed upływem miesiąca. Okrojony w ten sposób skład nie upośledza jednak pracy zarządu, który w tym czasie może podejmować skutecznie wszystkie decyzje.

Walne zgromadzenie i rada nadzorcza rozliczają zarząd, ale nie mogą wydawać mu wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki. Akceptacji przez radę nadzorczą lub walne zgromadzenie wymagają tylko niektóre decyzje zarządu (strategiczne, dotyczące obrotu majątkiem i bytu samej spółki), wymienione konkretnie w statucie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielona Pracownia pod Chmurką w Skrzydlowie otwarta. Nowa eko-inwestycja w gminie Kłomnice

Szkoła Podstawowa w Skrzydlowie zyskała nowoczesną, ekologiczną przestrzeń do nauki na świeżym powietrzu. 15 maja oficjalnie otwarto tam „Zieloną Pracownię pod Chmurką”, która ma pomóc w praktycznym poznawaniu przyrody. Inwestycja warta ponad 177 tys. zł została zrealizowana przy wsparciu WFOŚiGW w Katowicach

Polskie kopalnie zachwycają świat, podczas gdy inne zniknęły. Eksperci: to dziedzictwo nie przetrwa samo

Przez cztery dni Wieliczka i Tarnowskie Góry były miejscem spotkań ekspertów, muzealników, naukowców i przedstawicieli ośrodków górniczych z ponad dwudziestu krajów świata. Tegoroczna konferencja odbywała się pod hasłem „Dziedzictwo górnicze w szybko zmieniającym się świecie”.

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło.