Jacek Korski: W istniejącej strukturze da się działać
Jacek Korski
Rozmowa z Jackiem Korskim, wiceprezesem Kompanii Węglowej.
Jak skomentowałby Pan prasowe spekulacje, mówiące, że Kompania Węglowa zamknie ubiegły rok wynikiem równym zeru?
Powiedziałbym, że są dziennikarze, którzy pytają u źródła, a są tacy, którzy wróżą z fusów. Ci, którzy pytają u źródła, dostają rzetelną informację (Kliknij aby dowiedzieć się o wynikach Kompanii Węglowej i założeniach planu techniczno-ekonomicznego).
Czy w bieżącym roku spółkę czekają jakieś zmiany strukturalne?
Gotowy jest projekt pogłębienia integracji dzisiejszych centrów wydobywczych i przekształcenia ich w kopalnie zespolone, ale myślę, że będzie to dobry temat do rozmowy z nowym zarządem. Koncepcyjnie jesteśmy do tych przekształceń przygotowani, ale nie jest to dobry moment do wprowadzania zmian.
Centra wydobywcze nie zdały egzaminu?
Mówi się o nich wiele złego, ale ja chciałbym podkreślić jedną rzecz: w bardzo trudnym 2009 roku, kiedy musieliśmy wdrażać plan antykryzysowy, ta struktura organizacyjna pozwoliła spółce zrealizować plany. Okazała się na tyle elastyczna, że udało się zrealizować działania powstrzymujące skutki kryzysu. W ubiegłym roku znowu nie wszystkie założenia udało się zrealizować. Zdarzyły się nieprzewidziane sytuacje, przypomnę chociażby tragiczne w skutkach tąpnięcie w kopalni Rydułtowy i utratę wyposażenia w rejonie, głośne przed kilkoma dniami fałszowanie statystyk wydobywczych w jednej z kopalń, późniejsze niż planowaliśmy sprzedanie kopalni Silesia czy inne rozwiązania dotyczące dokapitalizowania spółki. Mimo tych przeciwności, zakładany w 2010 roku wynik finansowy został wykonany. Świadczy to o tym, że w istniejącej strukturze da się działać. Organizację Kompanii Węglowej można oczywiście doskonalić, ale nie w sposób rewolucyjny. Wprowadzenie rewolucji w tym dużym organizmie wymaga dużego wysiłku, a może powodować niepotrzebne konflikty, niekoniecznie przynosząc zamierzone efekty.
Czy Bolesław Śmiały trafi w bieżącym roku do nowego właściciela?
Planujemy zakończyć ten proces w tym roku.
Uproszczenie struktury spółki będzie skutkować niższym zatrudnieniem?
W planie techniczno-ekonomicznym na bieżący rok zakładamy zatrudnienie na poziomie ok. 57,5 tys. osób. Ten spadek liczby pracowników odbędzie się na drodze naturalnych odejść na emerytury i renty, ale nie tylko. Zakładamy, że z Kompanii Węglowej odejdzie w 2011 roku ok. 4,5 tys. pracowników. Planujemy też przyjęcia prawie 2 tys. osób, które znajdą pracę w naszych kopalniach. W przeważającej części będą to ludzie spoza górnictwa – ponad 1300 osób. Reszta przyjęć wynika z naszych zobowiązań, dotyczących przyjęć absolwentów szkół górniczych.
Zobowiązania odziedziczone po dawnych spółkach górniczych będą nadal ciążyły Kompanii Węglowej?
Tak, one będą ciążyły, bo to kwota blisko 850 mln zł do spłaty. Jednak dzięki dokapitalizowaniu kwotą 416 mln zł – a pierwsza część dokapitalizowania w gotówce, wynosząca 98 mln zł, wpłynęła na nasze konta pod koniec 2010 roku – będziemy mogli do połowy roku płacić kolejne raty. Do tego czasu postaramy się uruchomić proces sprzedaży spółek, które otrzymaliśmy w wyniku dokapitalizowania. Najpierw będzie to huta Łabędy – przypomnę, że na realizację sprzedaży mamy tu dwa lata – a potem zastanowimy się nad uruchomieniem procesu sprzedaży Nadwiślańskiej Spółki Energetycznej. Środki pozyskane ze sprzedaży tych dwóch spółek możemy przeznaczyć tylko na cele związane ze spłatą restrukturyzowanych zobowiązań. Nasz darczyńca mocno ograniczył możliwość przejedzenia tych pieniędzy.