Jacek Korski bez ogródek o unijnej polityce klimatycznej: Koszty wykończą nas gospodarczo
Tydzień temu nie spodziewałem się, że to, o czym pisałem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Dużą polityką nie chcę się zajmować, bo dawno utraciłem wiarę, że jest w tym świecie ktoś, kogo interesuje coś ponad interes własnego ugrupowania. Zaś przykład kultury i szacunku do człowieka, jaki dają nam panie i panowie od polityki, nie czyni nas lepszymi.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jacek Korski, ekspert górniczy
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Tydzień temu nie spodziewałem się, że to, o czym pisałem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Dużą polityką nie chcę się zajmować, bo dawno utraciłem wiarę, że jest w tym świecie ktoś, kogo interesuje coś ponad interes własnego ugrupowania. Zaś przykład kultury i szacunku do człowieka, jaki dają nam panie i panowie od polityki, nie czyni nas lepszymi.
Kiedy protestujący na kopalni Wujek zawarli jakieś porozumienie z zarządem firmy (PGG), pojawił się kolejny protest w obronie kierownika robót górniczych w innej kopalni tej samej firmy. Mija właśnie dwadzieścia lat, od kiedy przestałem być dyrektorem kopalni i odkrywam, że czasy bardzo się zmieniają. Dla patrzącego z boku nasuwają się pytania o faktyczne stosunki międzyludzkie w kopalniach, bo jestem nauczony, że przełożeni, nawet bardzo szanowani, nie byli darzeni ślepą miłością. Obowiązywała wprawdzie zasada: szanuj szefa swego, bo możesz mieć gorszego, ale płacz i protesty przeciwko odwołaniu nie były na porządku dziennym Nie wiem, jak jest w tym przypadku, ale przyznaję, że to trochę dziwne.
Europejskie huty przegrywają rywalizacje z Azją
Tydzień temu zastanawiałem się nad stwierdzeniem, że JSW rozważa pozbycie się koksowni ze swojej grupy, ale w świetle prognoz dla europejskiego hutnictwa żelaza i stali mam co do tego jeszcze więcej wątpliwości. To, że europejskie huty przegrywają rywalizację z podmiotami z Azji, jest skutkiem nie tylko odległości od źródeł surowców wsadowych. Mroczne perspektywy to także nadmierne ograniczenia wynikające z europejskich przepisów.
Wskazuje się, że ETS-2 zabije przemysł metalurgiczny na naszym kontynencie, a zwłaszcza w Unii Europejskiej. Ochrona klimatu wielka rzecz, ale jest to trochę nieszczere, kiedy nie chcemy emisji gazów cieplarnianych u nas, ale gdzieś tam w świecie akceptujemy wszystko wysyłane w powietrze. A przecież mamy chyba wspólną atmosferę na całym globie. Unijne regulacje powodują, że produkujemy drożej niż nasi konkurenci na drugim końcu świata i najlepsze technologie tego nie zmienią niestety. I ten stalowy pesymizm oznacza, że w niedalekiej przyszłości w Europie koks też nie będzie prawie wcale potrzebny. To i koksownie…
Pamiętam, jak całkiem niedawno, w czasach covidu odkryliśmy boleśnie, że brakuje nam w całej Europie wielu surowców i produktów, które mieliśmy kiedyś na miejscu. Zrezygnowaliśmy, bo w Azji produkowano taniej, bo tzw. siła robocza była tańsza i wymagania oraz koszty ochrony środowiska znacząco mniejsze. A surowce wydobywano tam, a my w Europie uznaliśmy, że górnictwo, zwłaszcza węglowe, jest 3D (Dusty – pylące, Dirty – brudne i Dangerous – niebezpieczne). Gdzie indziej jest tak samo, ale stąd już tego nie widać. Wracając jednak do europejskiego hutnictwa, to koks i węgiel koksowy mogą już nie być Unii potrzebne, a patrząc na warunki i koszty wydobycia węgla koksowego w kopalniach JSW, to szanse na pokonanie konkurencji są, moim zdaniem, znikome. Jako górnik chciałbym, aby było inaczej…
Jesteśmy po prostu zbyt mali
To wszystko, o czym napisałem powyżej, wymaga głębokiej refleksji i nie dziwię się, że nasze władze budują front na rzecz wznowienia dyskusji nad ETS-2. Działania na rzecz ochrony klimatu tylko w Unii Europejskiej, bez działań globalnych, nie przynoszą oczekiwanych efektów, a koszty wykończą nas gospodarczo. Jesteśmy po prostu zbyt mali.
Wrzesień to czas, kiedy wspominamy agresję III Rzeszy na nasz kraj i nieco późniejszą agresję radziecką. W obliczu tak wielkiej tragedii gubią się tragedie mniejsze, które są konsekwencją czy częścią tych pierwszych. Jechałem w Zabrzu przez Rondo Ofiar Tragedii Górnośląskiej 1945. Pisałem zresztą o tych dwóch w istocie tragediach na łamach TG. Trzeba jednak wspomnieć, że wrzesień 1939 to czas innej tragedii na Górnym Śląsku. Po wkroczeniu wojsk niemieckich na polską część Śląska rozpoczął się odwet na tych, którzy w Powstaniach Śląskich i później stanęli za Polską. Zemsta miała głównie zorganizowany charakter, bo wybranych ludzi zamykano w więzieniach czy obozach koncentracyjnych. Inspirowano także odwet sąsiadów na sąsiadach, nawet w postaci morderstw. Takie zbrodnie zostawiają blizny na lata i nakręcają spiralę zbrodni.