Inwestycje w zamkniętym kręgu

Boku kombajn

fot: Bogdan Kułakowski

fot: Bogdan Kułakowski

Jeszcze kilka lat temu trudno sobie było wyobrazić sytuację, w której Polska stałaby się importerem węgla. Dziś wiemy, że w ubiegłym roku do naszego kraju trafiło prawie 6 mln ton węgla zza granicy, a w ciągu 6 miesięcy tego roku już ponad 4 mln ton. O surowiec upominają się koksownie. Tylko koncern ArcelorMittal zamierza sprowadzić do Polski 1,5 mln ton węgla na własne potrzeby. Sytuacją zaniepokojone są również ciepłownie i drobni odbiorcy.

Wstępne dane Ministerstwa Gospodarki pokazują, że po ośmiu miesiącach 2008 roku wydobycie węgla kamiennego w Polsce jest o 3,5 mln ton niższe niż przed rokiem. Problemy eksploatacyjne oraz zapowiadane na jesień protesty płacowe wpłyną zapewne na to, że bilans ten pod koniec roku może być o wiele mniej korzystny. W 2007 roku polskie kopalnie wydobyły 87,4 mln ton węgla kamiennego. Krajowe zużycie surowca wyniosło natomiast 85,4 mln ton, czyli o 2 mln ton więcej niż siedem lat wcześniej. Jednocześnie, jak poinformowała Joanna Strzelec-Łobodzińska, doradca ministra gospodarki, przygotowywana przez ten resort „Polityka energetyczna Polski do 2030 roku” zakłada nie tylko powrót do wykorzystania węgla jako podstawowego paliwa dla energetyki, ale także wykorzystanie go jako surowca do pozyskiwania gazu.

Węgiel jaki jest, każdy widzi
Kwestią najczęściej wysuwaną w dyskusji o kondycji polskiego górnictwa jest wielkość wydobycia. Problem widoczny jest jak na dłoni, skoro w ciągu siedmiu ostatnich lat produkcja węgla zmniejszyła się o 15 mln ton. Wydobycie to jednak tylko czubek góry lodowej. Polskie zasoby operatywne węgla kamiennego (chodzi o zasoby na czas obowiązywania koncesji) wynoszą obecnie 3 mld ton. Nieco więcej niż połowa z nich znajduje się na poziomach czynnych, prawie 900 tys. ton na poziomach w budowie. Przy obecnym wydobyciu i niepodjęciu procesu inwestycyjnego żywotność polskich kopalń wynieść może 25 lat. Wprawdzie poziom zasobów operatywnych pozwala na eksploatowanie ich przez dziesięć lat dłużej, ale wymaga to wielomiliardowych nakładów.
Koszty działań inwestycyjnych rosną, bowiem polskie górnictwo schodzi z wydobyciem na coraz większą głębokość, a długość tzw. czynnego frontu eksploatacyjnego skróciła się z przeszło 40 km do 27 km. Barierą eksploatacyjną jest także fakt, że 40 proc. wydobycia pochodzi z tzw. eksploatacji podpoziomowej (do złoża przy takiej eksploatacji dociera się pochylnią poniżej najniższego poziomu wydobywczego w szybie – przyp. red.)

Czy to znaczy, że spółki węglowe nie inwestują? Z tezą taką nie zgadza się Henryk Paszcza, wicedyrektor katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu.
– Nakłady inwestycyjne spółek węglowych zaczęły rosnąć po 2003 roku. Gdy nastąpiło oddłużenie przedsiębiorstw górniczych, dodatkowe środki można było przeznaczyć na rozwój. W latach
2005–2007 wydatki sektora na inwestycje oscylowały wokół 1,9 mld zł rocznie – wyjaśnia.
Na działania zaplanowane w tej sferze w najbliższych latach zwraca uwagę Joanna Strzelec-Łobodzińska.
– Inwestycje zajmują znaczne miejsce w tworzonej polityce energetycznej. Działania te powinny zapewnić zakończenie budowy 12 poziomów wydobywczych i 8 nowych projektowanych poziomów. Wstępnie szacowano, że zrealizowanie tego planu pochłonie około 19 mld zł.

Gdzie leży problem?
Jeśli popatrzymy na wyrobiska korytarzowe wykonane w ciągu roku, a to decyduje o przygotowaniu frontu wydobywczego, to okazuje się, że ich łączna długość z poziomu 432 km w 2005 roku spadała do 380 km w 2007 roku. Wprawdzie wskaźnik natężenia inwestycji w złotych na tonę wzrósł ponad dwukrotnie od 2000 roku, ale górnicze przedsiębiorstwa przez kilka ostatnich lat więcej środków przeznaczały na zakup gotowych dóbr niż na budownictwo inwestycyjne, w tym drążenie wyrobisk. Tendencję tę pokazuje wyraźnie wskaźnik natężenia robót przygotowawczych, mierzony w ilości metrów na 1000 ton wydobycia. Jeżeli spada wydobycie, przy proporcjonalnym spadku realizowanych z myślą o przyszłości prac przygotowawczych, wskaźnik ten pozostaje na niezmienionym poziomie. Przed 1998 r. wynosił on około 6 m. Jednak od 1998 roku wskaźnik osiąga wartość oscylującą wokół 4,1–4,2 m na 1000 ton wyprodukowanego węgla. To za mało, aby zahamować niekorzystne tendencje.

Z pustego i Salomon nie naleje
Jeżeli produkcja kopalń miałaby pozostać na obecnym poziomie, nakłady inwestycyjne w 2008 roku musiałyby wynieść ok. 2,8 mld zł. Ten plan będzie trudny do zrealizowania. Dane Ministerstwa Gospodarki mówią, że w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku na inwestycje wydano 990 mln zł. Z ostrożnych szacunków analityków wynika, że w najlepszym wypadku wielkość tę da się podnieść do 2,2 mld zł. Problemem, z którym boryka się większość górniczych przedsiębiorców, jest brak pieniędzy. Odpisy amortyzacyjne, w ramach których można finansować inwestycje, są znacznie niższe niż potrzeby spółek. Największa z górniczych spółek – Kompania Węglowa – do 2015 roku planuje wydatkowanie na rozwinięcie swoich możliwości wydobywczych prawie 9 mld zł. Według zamierzeń spółki nakłady na inwestycje w latach 2008–2009 wyniosą odpowiednio 950 mln i 1 mld zł. Tymczasem z odpisów amortyzacyjnych, które przeznaczane są na rozwój, Kompania dysponuje kwotą 800 mln zł. Tegoroczne odpisy amortyzacyjne Jastrzębskiej Spółki Węglowej stanowią 444 mln zł. Poziom nakładów inwestycyjnych spółki w 2008 roku wyniesie 779 mln, rok później 817 mln.

Inwestycje początkowe
Na finansowanie inwestycji ze środków budżetowych w ramach „Planu dostępu do zasobów węgla” zgadza się Unia Europejska. Dotyczy to początkowych kosztów inwestycji, stałych kosztów kapitałowych związanych z pracami infrastrukturalnymi lub wyposażeniem służącym do wydobycia węgla w istniejących kopalniach. Możliwość finansowania inwestycji początkowych z budżetu państwa została także zapisana w strategii dla górnictwa oraz w górniczej ustawie (o funkcjonowaniu górnictwa w latach 2008-2015). Jest jednak jeden szkopuł: finansowanie w praktyce uzależnione jest od możliwości budżetu państwa. W latach 2009–2010 na inwestycje początkowe górnictwo planowało przeznaczyć 2,864 mld zł. Pomoc państwa, która może sięgać nawet 30 procent wartości inwestycji, mogłaby więc wynieść w tym okresie 859,2 mln zł. Na samo udostępnienie złóż z nowych poziomów oraz rozbudowę poziomów istniejących można by było pozyskać 666,2 mln zł. Gdyby zaplanowane inwestycje udało się zrealizować, udostępniono by około 1,18 mld ton dodatkowych zasobów operatywnych, a baza zasobowa Polski po 2015 roku zwiększyłaby się o 54 proc. Wydłużyłaby się także (od dwóch do 60 lat) żywotność kopalń. W tej sytuacji wydobycie węgla kamiennego mogłoby wzrosnąć po 2015 roku do 98 mln ton rocznie. Niestety, kwota 408 mln zł na inwestycje początkowe, o którą występowało Ministerstwo Gospodarki, nie została uwzględniona w tegorocznym projekcie budżetu.

– Finansowanie inwestycji początkowych jest istotne z punktu widzenia całego górnictwa. W sytuacji, w jakiej znajdują się spółki węglowe, a szczególnie Kompania Węglowa, są to środki niezbędne dla rozwoju firm, który jest niemożliwy bez zewnętrznego wsparcia. Do 2015 roku na realizowane przez spółkę inwestycje musimy pozyskać prawie 7,5 mld zł, a około 1,5 mld zł będzie nam brakować, aby w tym okresie rozwijać wydobycie – wyjaśnia Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej.
Spółka złożyła w Ministerstwie Gospodarki wnioski o dofinansowanie inwestycji początkowych z budżetu państwa. Kwota, o jaką wnioskuje na 2009 rok, wynosi 154,2 mln zł, a w 2010 roku liczy na pomoc państwa w wysokości 177,7 mln zł.
Wnioski o finansowanie inwestycji początkowych złożyła także Jastrzębska Spółka Węglowa.

– Nasze wnioski o dofinansowanie na lata 2009 i 2010 opiewają łącznie na 78,3 mln zł. Źródłem finansowania naszych inwestycji będą odpisy amortyzacyjne, ale pozostałą kwotę musimy pozyskać bądź z budżetu państwa, bądź ze środków własnych. Jeżeli nie uda nam się pozyskać środków finansowych, możliwe też, że skalę inwestycji w spółce trzeba będzie zmniejszyć – mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.

Szukanie trzeciej drogi
Lubelska „Bogdanka” swój rozwój zamierza finansować dzięki giełdzie. W ten sposób zamierza pozyskać pieniądze na dokończenie budowy nowego pola wydobywczego „Stefanów”, którego eksploatacja pozwoli na podwojenie wydobycia w 2011 roku. Podobną drogą zamierza pójść Katowicki Holding Węglowy mający - podobnie jak „Bogdanka” - giełdowy debiut w bliskiej perspektywie. Dwie pozostałe spółki, których przygoda z giełdą możliwa będzie w dalszej przyszłości, muszą szukać innych rozwiązań.
Może więc inwestycje w górnictwie finansować powinni pośrednio odbiorcy węgla? Niestety energetycy niechętnie mówią i myślą o jakichkolwiek ruchach cenowych, a z eksportu, mimo doskonałego cenowego przebicia, rezygnuje się z premedytacją, w imię zaspokojenia potrzeb polskich odbiorców i zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju.

– Póki spółki węglowe będą własnością państwa, póty obowiązywać je będzie realizacja rządowej strategii. Wykonałem ostatnio pewną uproszczoną analizę, pokazującą dynamikę zmian cen węgla dla energetyki zachodnioeuropejskiej i polskiej. Pominąłem element kosztów transportu z ARA do elektrowni zachodnich i ze Śląska do elektrowni polskich, uwzględniłem inflację i zmiany jakościowe węgla. Z analizy wynika, że w latach 2000–2007 cena węgla dla energetyki wzrosła w Polsce o niecałe 2 proc., dla energetyki zachodniej to samo przeliczenie pokazało wzrost o ponad 240 proc. – wyjaśnia Zbigniew Paprotny, wiceprezes Kompanii Węglowej.

Pominięcie w przyszłorocznym budżecie środków na inwestycje w górnictwie nie jest jeszcze przesądzone. Bezsprzeczne jest, że działania te będą tak kosztowne, iż spółki węglowe, mimo wzrostu cen węgla, nie poradzą sobie z finansowaniem, jeśli bazować będą jedynie na środkach własnych i odpisach amortyzacyjnych.
– Jeżeli przedsiębiorstwa pozostaną same z tym problemem wobec sygnalizowanych utrudnień prawnych, może to być zadanie nadmiernie trudne. Jeżeli inwestycje nie zostaną zrealizowane, pozostaniemy w obliczu niezbilansowania krajowych potrzeb. Różne są pomysły na finansowanie inwestycji. Może zaangażujemy największych odbiorców, przynajmniej w zakresie możliwości poręczenia kredytów na cele inwestycyjne – rozważa Joanna Strzelec-Łobodzińska.
Inne rozwiązanie analizuje Henryk Paszcza:
– Może warto wziąć pod uwagę, że bezpieczeństwo energetyczne kraju wymaga, aby akceptować inwestycje w sektorze węglowym, nawet, jeżeli przejściowo pogarszać będą efektywność spółek węglowych.

Górnictwo znalazło się w zamkniętym kręgu. Mimo wspaniałej koniunktury na światowych rynkach i możliwości znacznego zwiększenia zysku, kopalnie produkują i eksportują coraz mniej, bo spada wydobycie. Problemy z wydobyciem wynikają natomiast z wieloletniego niedoinwestowania i braku mocy produkcyjnych. Branża, przez lata ledwie wiążąca koniec z końcem, na kosztowne lokowanie we własny rozwój nie mogła sobie pozwolić. Nie ulega dyskusji, że priorytetową kwestią dla polskiej gospodarki jest zabezpieczenie dostaw węgla dla odbiorców krajowych, w tym energetyki. Odbiorcy ci jednak nie są w stanie zapłacić za surowiec na tyle dużo, by górnictwo mogło finansować swój rozwój. Górniczy przedsiębiorcy po pokonaniu barier kapitałowych stają często przed kolejnymi utrudnieniami wynikającymi z procedur prawnych przy uzyskaniu koncesji na wydobycie. W niedługim czasie na ich drodze może pojawić się następna, być może poważniejsza przeszkoda – unijny pakiet klimatyczny, zmierzający do dekarbonizacji gospodarki.

Tekst: Anna Zych


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen podniósł hurtowe ceny paliw

Orlen podniósł w piątek hurtowe ceny benzyny Eurosuper 95 o 66 zł, benzyny Super Plus 98 o 42 zł, a oleju napędowego Ekodiesel o 44 zł na metr sześc. - wynika z danych opublikowanych przez koncern. Poprzednio, w czwartek, w hurcie Orlenu benzyna staniała, a olej napędowy zdrożał.

Kąpielisko Fala w Tauron Parku Śląskim rozpoczyna sezon

Zapowiada się bardzo gorący weekend, a uczniowie rozpoczynają wakacje – to najwyższy czas, by rozpocząć sezon na Fali w Tauron Parku Śląskim. Kąpielisko czynne jest od dziś (26 czerwca 2026 r.), w godzinach 9.00 – 19.00.

Jastrzębskie Carbonarium się rozwija. Wkrótce otwarcie nowej części wystawy

Wystawa Carbonarium w Instytucie Dziedzictwa i Dialogu Łaźnia Moszczenica w Jastrzębiu-Zdroju rozrasta się. Na 5 lipca 2026 r. zaplanowano otwarcie nowej części ekspozycji, która skupia się przede wszystkim na ukazaniu zmian przestrzennych i demograficznych, które zaszły w mieście w okresie powojennym.

Na tegoroczne wakacje wydamy średnio niemal 300 zł więcej na osobę niż rok temu

Średnio 2042 zł wyda statystyczny Polak na tegoroczne wakacje; to o niemal 300 zł więcej niż rok wcześniej - wynika z badania "Wakacyjny Portfel Polaków 2026". Przeciętne gospodarstwo domowe na letni wypoczynek przeznaczy ok. 5,1 tys. zł, czyli ponad 700 zł więcej niż w 2025 r.