Instytut na rzecz Ekorozwoju: Pyrrusowe zwycięstwo
fot: AEC elektrowni Bełchatów - Michał Szelest
Projekt instalacji CCS do wychwytywania i składowania CO2 w Elektrowni Bełchatów ma ogromne szanse znaleźć się w gronie siedmiu projektów, których realizację Unia Europejska wesprze jeszcze w 2009 roku
fot: AEC elektrowni Bełchatów - Michał Szelest
-Po pierwsze, większe przydziały emisji nie oznaczają większych zysków. Kalkulacja pokazująca, że 10 największych polskich elektrowni może zarobić 250 mln euro rocznie, jest bezzasadna. Trzeba zrozumieć, że jeżeli na rynku będzie znacznie więcej uprawnień, ich cena spadnie. Niższa będzie także wartość wcześniej przyznanych uprawnień – twierdzi ekolog.
Jego zdaniem taki sposób myślenia świadczy, że Polska traktuje handel uprawnieniami jak zwykły biznes, a nie jako narzędzie ochrony klimatu - co jest kolosalnym nieporozumieniem.
System handlu emisjami nie został wprowadzony po to, aby na nim zarabiać, ale po to, żeby ograniczyć emisje. Jeżeli dodatkowe uprawnienia, o które występuje rządy i przedsiębiorcy, nie są potrzebne do zaspokojenia bieżących potrzeb a mają służyć jedynie ich odsprzedaniu i osiągnięciu szybkiego zysku, to znaczy, że kompletnie nie zrozumiano po co ten system został wprowadzony zwraca uwagę Kassenberg.
Ekolodzy uważają ponadto, że były podstawy proceduralne do negocjacji z Komisją Europejską wyższych limitów pod warunkiem bardziej elastycznej postawy polskiego rządu. Upieranie się przy absurdalnej wielkości 284 mln ton CO2 usztywniło proces negocjacyjny.
Rzeczywiste zapotrzebowanie Polski na uprawnienia do emisji pokazał rok 2008, w którym – jak wskazują - przekroczyły one o 1,5 proc. limit przyznany przez Komisję, ale były niższe aż o 25 proc. od propozycji polskiego rządu.
W opublikowanym 24 września komunikacie działacze Instytutu na rzecz Ekologii napisali:
„Wyrok Sądu po uprawomocnieniu może oznaczać konieczność przeliczenia podstaw KPRU i może doprowadzić, w związku z kryzysem gospodarczym i mniejszymi z tego tytułu emisjami, do przyznania wielkości uprawnień niższych niż obecnie tzn. poniżej 208,5 mln CO2. Oznaczałoby to rzeczywistą korzyść dla klimatu.
Ponadto, jeżeli nastąpiłby oczekiwany przez polityków i przedsiębiorców wzrost przydziału uprawnień, oznaczałoby to większą emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. Jest to zły sygnał dla świata. Pamiętajmy, że przed Szczytem Klimatycznym w Kopenhadze toczą się trudne negocjacje związane z ograniczaniem emisji. Tylko znacząca redukcja emisji pozwoli uchronić świat przed trudnymi do oszacowania, postępującymi negatywnymi skutkami zmian klimatu.
Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że Polska nie jest i nie będzie wolna od skutków zmian klimatu. Huraganowe wiatry w większej ilości i o większej sile, ulewne deszcze, susze i powodzie to konsekwencje, których doświadczamy już dziś. W przyszłości czeka nas również podniesienie poziomu wód Bałtyku.”
Jak podkreślają, nie można rozdzielać zagrożeń związanych ze zmianami klimatu od wielkości emisji, które nasz kraj wytwarza. Byłoby to hipokryzją. Ponadto wyrok Sądu I Instancji jest nieprawomocny i Komisja Europejska może go zaskarżyć do II Instancji.