Unijne środki sprawią, że pogórnicze tereny przejdą metamorfozę i zaczną spełniać nową rolę

1741850165 kazimierzg umsosnowiec

fot: UM Sosnowiec

Kazimierz Od Nowa na wizualizacji

fot: UM Sosnowiec

Dynamika zdarzeń wokół sosnowieckiego Kazimierza Górniczego, a dokładnie zabudowań po byłej kopalni, nabiera tempa. W marcu Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego oraz sosnowiecki magistrat parafowały umowę dotyczącą ponad 70 mln zł dofinansowania ze środków unijnych na realizację projektu. Zakłada on wykorzystanie pogórniczych obiektów. Jeszcze w tym miesiącu ma ruszyć przetarg na wykonanie robót.

Metamorfozę mają przejść m.in. wieża szybowa, budynek stacji ratowniczej i maszyny wyciągowej. Wiadomo już, że pokopalniane obiekty mają w przyszłości spełniać kilka funkcji. Będzie tutaj żłobek i przedszkole, które zostanie przeniesione z dotychczasowych lokalizacji w Kazimierzu Górniczym, ale również inkubator przedsiębiorczości. Znajdą się tutaj również przestrzenie dla usług gastronomicznych.

– To bardzo dobry projekt, który odmieni oblicze tej części miasta. Mamy te poprzemysłowe blizny w centrach miast czy tutaj, jak w Kazimierzu w Sosnowcu. Mamy wokół domy, zabudowania, a tu teren po byłej kopalni, który wszyscy muszą omijać łukiem. To taka wyrwa w tkance miejskiej – wskazał Wojciech Saługa, marszałek województwa, w czasie konferencji, która 6 marca odbyła się w dawnej hali zbornej KWK Kazimierz-Juliusz.

– Sprawiedliwa transformacja ma właśnie na tym polegać, że coś, co przestało działać, coś, co zniknęło, gdzie zniknęły miejsca pracy, to właśnie przywracamy do życia – dodał marszałek województwa śląskiego.

Anna Jedynak-Rykała, przewodnicząca Rady Miejskiej w Sosnowcu, przyznała, że prace nad projektem trwały kilka lat.

– Przygotowaliśmy się do niego we współpracy z Urzędem Marszałkowskim, ze Spółką Restrukturyzacji Kopalń, z innymi podmiotami oraz z mieszkańcami. Chodzi o to, by to miejsce odzyskało te funkcje nie kopalniane, przemysłowe, ale dla mieszkańców – wyjaśniła.

Prezydent Arkadiusz Chęciński przyznał natomiast, że to kolejny dobry dzień dla Kazimierza Górniczego.

– Te zmiany, które tu zachodzą, są możliwe dzięki bardzo dobrej współpracy z Urzędem Marszałkowskim, ale także dzięki temu, że posiadamy środki zewnętrzne. Dlatego zawsze wskazujemy, jak ważna jest dobra współpraca z Unią Europejską. Bez unijnego wsparcia te wszystkie przemiany, które w państwie zachodzą, byłyby – nie chcę powiedzieć niemożliwe – ale na pewno przeprowadzane w dużo dłuższym okresie – ocenił gospodarz miasta.

Poinformował też, że w marcu zostanie ogłoszony przetarg na prace na terenie kopalni. Powinny ruszyć w drugiej połowie 2025 r. Prezydent Chęciński zaznaczył także, że doszło do zmian w działaniu Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

– Chcę podziękować SRK, które od kilkunastu miesięcy funkcjonuje zupełnie inaczej niż przez okres kilku lat poprzedniej władzy – przyznał Chęciński.

Kazimierz Od Nowa ma być przykładem modelowej transformacji społeczno-gospodarczej zmierzającej w kierunku zielonej, niskoemisyjnej gospodarki. Celem jest kompleksowa rewitalizacja zarówno społeczna, jak i technologiczna przestrzeni po kopalni Kazimierz-Juliusz. Ma to być impulsem do rozwoju dla dzielnicy, ale także świadectwem przywiązania do górniczej historii i tradycji tej części miasta.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.