Import węgla przewyższy eksport

Rozmowa z Piotrem Koziołem, prezesem Węglokoksu SA

Eksport węgla jest o prawie 3,5 mln ton niższy niż przed rokiem. W jakim świetle fakt ten stawia działalność największego w kraju eksportera surowca? Zakładana jest dywersyfikacja działalności? Zmiana profilu firmy?

- Na pewno dywersyfikacja. Przez szereg lat nie zwracano należytej uwagi na fakt, że import węgla istnieje. Po podsumowaniu wyników bieżącego roku, może się okazać, że import węgla do Polski będzie przewyższał eksport, czyli będzie to wydarzenie bezprecedensowe w naszej powojennej historii gospodarczej. Jednym słowem Polska utraci swoją znaczącą pozycję w eksporcie węgla. Od wielu już lat wiadomo było, że kiedyś taka sytuacja nastąpi. Ze stałym spadkiem poziomu eksportu węgla mamy do czynienia od roku 2001. Wtedy eksportowaliśmy ponad 20 mln ton węgla rocznie, natomiast w bieżącym roku osiągniemy wielkość około 7 mln ton. Niestety, ta niekorzystna tendencja nie została zahamowana. Przewidywania na rok przyszły nie są zadowalające. Chciałbym mocno podkreślić, że niższy eksport nie oznacza braku zajęcia dla Węglokoksu. Wchodzimy w import węgla. Zamierzamy tę sferę mocno rozwinąć, ponieważ rosnąca z roku na rok wielkość importu węgla do Polski oznacza, że istnieje realne nań zapotrzebowanie. Znamy się na węglu, znamy producentów i rynki zaopatrzeniowe, więc rzeczą naturalną jest, że chcemy podjąć to wyzwanie. Dokonaliśmy już modyfikacji strategii naszej spółki i nie ma innej możliwości dalszego bezpiecznego rozwoju Węglokoksu.

Relacje cenowe na rynku wskazują na to, że eksport powinien być spółkom węglowym na rękę.

- Ceny, jakie spółki uzyskiwały w eksporcie, są znacznie wyższe od tych otrzymywanych na rynku wewnętrznym. Nie można jednak tej kwestii oddzielić od zagadnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. W przypadku ograniczeń podażowych wiadomo, że pierwszeństwo ma rynek krajowy, a w szczególności energetyka. Jest rzeczą bezsporną, że z punktu widzenia opłacalności sprzedaży, uwzględniając jedynie aspekt ekonomiczny, spółki powinny wykorzystywać znakomitą koniunkturę i kierować węgiel na rynki zagraniczne.

Jaki jest niedobór węgla na rynku krajowym i na jaką skalę importu może liczyć Węglokoks?

- Według szacunków na rok bieżący import może wynieść około 10 mln ton. Chciałbym dodać, że działalność importową rozpoczęliśmy dopiero kilka miesięcy temu i w porównaniu do łącznej wielkości węgla sprowadzonego do Polski, w tym roku będą to ilości niewielkie. Liczymy jednak na zwiększenie ilości w latach następnych. Jednym z czynników, który spowodował ukierunkowanie aktywności Węglokoksu na import węgla, jest nasza determinacja utrzymania rynków, na których jesteśmy od wielu dziesiątków lat. Dla zaspokojenia potrzeb naszych zagranicznych odbiorców, część węgla trzeba będzie sprowadzić z innych źródeł zaopatrzenia. Musimy być również przygotowani na pozytywny scenariusz rozwoju sytuacji w polskim górnictwie, a mianowicie, że przewidywane nakłady inwestycyjne przyniosą efekt w postaci wzrostu wydobycia i wzrostu potencjału eksportowego. Powrót do naszych tradycyjnych odbiorców węgla byłby wtedy zdecydowanie łatwiejszy. Nie chcemy rezygnować z tych naszych klientów zagranicznych, o zdobycie których zabiegaliśmy przez wiele lat.

Czy tegoroczne kontrakty Węglokoksu zostaną w pełni zrealizowane?

- Myślę, że na dzień dzisiejszy nie ma takiego zagrożenia i podpisane kontrakty na około 7 mln ton zostaną w pełni wykonane.
Właściwie już od połowy br., widząc, co się dzieje z wydobyciem, nie dokonywaliśmy dalszych sprzedaży węgla. Gdyby jednak na którymś z kierunków naszego eksportu wystąpiły problemy, wówczas będziemy starali się tam dostarczyć surowiec z importu. Sprowadzać będziemy węgiel z każdego kierunku, który w ostatecznym rozrachunku przyniesie nam określone korzyści. Z importem z Rosji może być problem, bo występują tam poważne ograniczenia transportowe – brak wagonów. Do dyspozycji pozostaje jednak węgiel zamorski.

Z węglem rosyjskim jest jeszcze ten problem, że jest to węgiel surowy.

- Tak, ale to nam nie przeszkadza, jesteśmy w stanie dostosować się do potrzeb klienta. Możemy węgiel skruszyć lub go przesiać i to jest także wartość dodana Węglokoksu. W przeszłości górnictwo polskie dostarczało nam ponad 20 mln ton węgla na eksport, co także wymagało przygotowania odpowiednich składów śródlądowych i w portach. W obecnych warunkach, przy zwiększonym imporcie węgla, możemy bez trudu działalność tę kontynuować.

Kolejnym problemem są możliwości przeładunkowe portów.

- Zgadza się i tu stoimy przed następną barierą. Port w Świnoujściu ma już swój program przeładunków węgla, pochodzącego z importu, prawie całkowicie wypełniony do końca br. Port Północny w Gdańsku nie jest przystosowany do importu węgla. Pozostaje jeszcze port w Gdyni, ale jego możliwości w tym zakresie są na razie ograniczone. Mamy więc problemy natury logistycznej. Nie ukrywam, że i w tej sprawie szukamy stosownego rozwiązania.

Czy dywersyfikacja działalności Węglokoksu dotyczy innych, poza importem, działań i planów?

- Dotyczy wszystkiego, co znajduje się blisko węgla. Dużym obszarem działania, który intensywnie rozwijamy, jest leasing maszyn i urządzeń dla górnictwa. Kolejnym obszarem jest zaangażowanie się w zaopatrzenie górnictwa węgla kamiennego w wyroby i produkty zużywane w procesie produkcyjnym.

Czy znana jest prognoza tegorocznego wyniku finansowego firmy?

- W planie zaakceptowanym przez radę nadzorczą przyjęto, że zysk netto wyniesie około 70 mln zł. Zakładamy, że wyniki 2008 roku powinny być na poziomie wyników ubiegłorocznych. Mimo zmniejszenia tonażu eksportu o 30 proc., ceny były tak korzystne, że ten spadek równoważą. Przewidujemy jednak, że przychody z działalności spółki będą niższe tylko o 5–6 proc. w relacji do roku poprzedniego.

Problematyczne w obecnej sytuacji podażowej i rynkowej może być zawieranie kontraktów na przyszły rok.

- Zgadzam się. Niemniej jednak jesteśmy w przededniu podejmowania takich decyzji. Odnośnie do wielkości podaży węgla na eksport, czekamy na deklarację spółek węglowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na tegoroczne wakacje wydamy średnio niemal 300 zł więcej na osobę niż rok temu

Średnio 2042 zł wyda statystyczny Polak na tegoroczne wakacje; to o niemal 300 zł więcej niż rok wcześniej - wynika z badania "Wakacyjny Portfel Polaków 2026". Przeciętne gospodarstwo domowe na letni wypoczynek przeznaczy ok. 5,1 tys. zł, czyli ponad 700 zł więcej niż w 2025 r.

Łzy w cechowni i wagonik z ostatnią toną węgla. Historyczny koniec wydobycia w KWK Bielszowice

W czwartek, 25 czerwca, po 122 latach działalności symbolicznie zakończono wydobycie węgla w kopalni Bielszowice. - Przez te wszystkie dekady Bielszowice były naszym wspólnym domem i miejscem ciężkiej pracy. Złoża, które pozostawili nam nasi przodkowie, pozwoliły zbudować pomyślność wielu pokoleń - podkreślano podczas czwartkowej uroczystości.

Energetyczni giganci podpisali list intencyjny ws. odbudowy energetyki Ukrainy

Szefowie PGE, Orlenu, Enei i Tauronu podpisali w Gdańsku list intencyjny dotyczący zaangażowania w odbudowę ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podkreślił, że nie wyobraża sobie, żeby polskie firmy nie brały udziału w odbudowie Ukrainy.

Górnicza spółka wygrała proces z ekologami. Poszło o koncesję

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Frank Bold. Tym samym zakończył się wieloletni spór dotyczący koncesji Kopalni Turów.