Hobby: lotnicze prawo jazdy z ZDZ

fot: Jarosław Galusek/ARC

Okazało się, że dron działa również prewencyjnie. Wystarczyło zapowiedzieć jego użycie, a nikt nie odważył się dymić.

fot: Jarosław Galusek/ARC

Widok drona już nie zaskakuje. Urządzenie to stało się powszechnie dostępne i już za kilkadziesiąt złotych możemy stać się posiadaczami bezzałogowego statku powietrznego - bo tak oficjalnie brzmi jego nazwa. Na pewno w przeciągu najbliższych kilku tygodni powiększy się w naszym kraju grono użytkowników tego rodzaju sprzętu. Dron stał się idealnym prezentem komunijnym, tak jak kiedyś zegarek, czy rower. Należy jednak pamiętać, że latanie dronem to w sumie poważna sprawa i trzeba poznać przepisy, które regulują tę kwestię.

- W zasadzie rekreacyjnie dronem może latać każdy, ale zanim się wystartuje należy przeczytać odpowiednie akty. Przede wszystkim jest to Prawo lotnicze i związane z nim rozporządzenia. W ten sposób możemy uniknąć wielu nieprzyjemności. Tak sytuacja się przedstawia, jeśli latamy dronem prywatnie. Jeśli wykorzystujemy go w pracy, czyli w celach komercyjnych, to mówiąc żartobliwie musimy uzyskać „prawo jazdy” na drona. Mogą o nie ubiegać się wyłącznie osoby pełnoletnie – wyjaśnia Krzysztof Zawodny, główny specjalista ds. kształcenia w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego w Katowicach.

Dokument, który uprawnia do komercyjnego latania dronem, to świadectwo kwalifikacji UAVO, które wydaje się bezterminowo. W nim dokonuje się wpisu na temat uprawnień dodatkowych. Określają one, jakim rodzajem drona można latać i jaką może mieć on wagę. Uprawnienia dodatkowe są ważne przez trzy lata. Ponadto, żeby latać dronem, obowiązkowo trzeba przejść badania lekarskie.

Katowicki ZDZ ma w swojej ofercie kurs na operatora bezzałogowych statków powietrznych. Obejmuje on min. 19 godzin, z czego cztery są poświęcone na pilotaż drona.

- Część teoretyczna skupia się m.in. na aspektach prawnych, zasadach wykonywania lotów oraz na budowie drona. W części praktycznej nasi kursanci mogą już polatać statkami na naszym poligonie. Liczba godzin poświęconych na praktykę może wzrosnąć, bo jest ona uzależniona od tego, jakim dronem będzie chciał potem latać nasz kursant – wyjaśnia Krzysztof Zawodny.

Kurs w ZDZ trwa od 2 do 3 tygodni. Po nim następuje sprawdzian wiedzy i umiejętności.

- Umawiamy dogodny termin i grupa spotyka się z egzaminatorem Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Pierwszym wyzwaniem dla kursantów jest test. Po jego zaliczeniu przechodzimy do części praktycznej. Obejmuje ona podstawowe manewry dronem, czyli m.in. start, pilotaż zgodnie z określonymi figurami geometrycznymi i lądowanie – tłumaczy Zawodny.

Kursy na operatora bezzałogowych statków lotniczych w ZDZ są organizowane systematycznie. W przeciągu ostatnich dwóch lat przeszkolono już ponad 100 osób. Koszt kursu w katowickim Zakładzie to 1300 zł. Do tego należy doliczyć koszty specjalistycznych badań lekarskich, egzaminu i wydania świadectwa UAVO. W sumie jest to trochę ponad 400 zł. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zawody wędkarskie. Brawa dla górników!

Zakończyły się dwudniowe 21. Mistrzostwa Polski Górników w Wędkarstwie Feederowym. Zorganizował je Związek Zawodowy Górników w Polsce. Świetnie poszło górnikom-wędkarzom z LW Bogdanka.

Książka na weekend: „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

O dziedzictwie pogórniczym w otoczeniu fedrujących kopalń

Obrady ICMUM 2026 stanowiły znakomitą okazję do promocji naszych obiektów muzealnych związanych z górnictwem

Spojrzał górnikom w twarz. Może jesteś wśród nich?

Uznany śląski fotografik Jan Czypionka uwiecznił na zdjęciach wizerunki górników przy pracy. Mało kto trafia w te miejsca z obiektywem. Sesja pod ziemią, przy ostrym świetle lamp na górniczych kaskach, nie należy do łatwych zadań.