Historia: kulisy górniczych karier
fot: Kajetan Berezowski
Ryszard Frączek, niegdyś autor książek naukowych, dziś świetnie daje sobie radę jako redaktor naczelny Bratniaka
fot: Kajetan Berezowski
Kto interesował się metodami zwalczania zagrożenia metanowego w kopalniach węgla kamiennego, ten z pewnością kojarzy autora cenionego wśród studentów podręcznika o tej tematyce. Jest nim dr inż. Ryszard Frączek. Będąc na zasłużonej emeryturze, bynajmniej nie marnuje czasu, a przy okazji i talentu.
Obecnie Ryszard Frączek pełni zaszczytną funkcję redaktora naczelnego Bratniaka Gliwickiego, wydawnictwa nawiązującego do tradycji Bratniaka, organizacji studenckiej powstałej na początku istnienia Politechniki Śląskiej. Jeszcze pół wieku temu niosła ona pomoc studenckiej braci, której – delikatnie mówiąc – nie przelewało się w życiu. W tamtych czasach owa pomoc decydowała często o być albo nie być wielu żaków. Ci, którzy pamiętają tamte czasy, okrzepli dziś duchowo i materialnie, a co najważniejsze, dzielnie się razem trzymają, sypiąc niczym z rękawa wciąż nowymi pomysłami.
Precz z polityką
To właśnie przed dwoma laty Wojciech Skoczyński, ongiś trzęsący polskim górnictwem węgla brunatnego, a wcześniej jeden z pierwszych studentów Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej, zaproponował prof. Andrzejowi Karbownikowi, obecnemu rektorowi tej szacownej uczelni, powołanie komisji historycznej. Celem tego przedsięwzięcia miało być pielęgnowanie bogatej spuścizny Politechniki w każdym jej calu. Niedługo potem powstał też Bratniak Gliwicki.
- Publikujemy ciekawe wspomnienia przygotowane przez absolwentów i wychowanków Politechniki Śląskiej. Nie chcemy drukować opowieści o polityce, czyli o niczym. Oczekujemy historii napisanych z zacięciem. Historii o tym, jak to drzewiej bywało zarówno w uczelni, jak i poza nią - wyjaśnia Ryszard Frączek.
Nakładem Bratniaka Gliwickiego ukazały się ostatnio nowe publikacje. Pierwsza, autorstwa samego naczelnego, zawiera wspomnienia rocznika 1968. Nie brakuje w niej dowcipów i anegdot, które w większości napisało samo życie. Przytaczamy jedną z nich:
Prof. Bolesław Krupiński uwielbiał życie towarzyskie i do późnej starości uczestniczył chętnie we wszelkiego rodzaju bankietach, rautach i balach, towarzyszących oficjalnym sesjom Światowego Kongresu Górniczego. Sam uczestniczyłem w obiedzie wydanym z okazji sesji londyńskiej przez królową angielską. Krupiński uznał mnie za człowieka nadającego się m.in. do wygłaszania toastów. Kiedy nadeszła odpowiednia chwila, wydał polecenie. Zaczynałem zwykle od ulubionego przez profesora toastu na cześć pań w trzech językach kongresowych: „Pan Bóg stworzył ten świat w ciągu zaledwie sześciu dni, siódmego odpoczywał. Musiał się więc bardzo spieszyć. Nic dziwnego, że to i owo spartaczył. Ale trzeba przyznać, że dwie rzeczy: kwiaty i kobiety udały mu się nadzwyczajnie. Za zdrowie naszych pań”. Po oklaskach podniósł się z miejsca mój francuski kolega i w charakterystycznym stylu kontynuował: „Wypijmy za zdrowie naszych żon, za zdrowie naszych kochanek i za to, aby się nigdy nie spotkały”. Podczas pożegnalnego bankietu, po jednym z posiedzeń Międzynarodowego Komitetu, kiedy już wiadomo było, że może utracić stanowisko przewodniczącego Państwowej Rady Górnictwa, a w konsekwencji związaną z nim tradycyjnie prezydenturę Światowego Kongresu, zaczął swój toast następującymi słowami: „Oto nadeszła chwila ostatniej wieczerzy – i nawet Judasz jest wśród nas”.
Będzie jeszcze o czym poczytać
- Zadanie, które postawiliśmy przed sobą, to ukazanie karier znanych ludzi w taki właśnie, nietuzinkowy sposób komentuje Frączek.
Zgodnie z założeniami programowymi, każdego roku mają ukazywać się nakładem Bratniaka Gliwickiego trzy pozycje, których finansowaniem zajmie się Politechnika Śląska.
Oprócz „Wspomienia o roczniku 68” ukazały się także „Zapiski ku chwale” Bolesława Kozłowskiego oraz „Radio mojej młodości”, książka przybliżająca postacie związane z radiem studenckim. Pomysłów na kolejne jest bez liku.
Jedna z najbliższych publikacji ma odkryć sekrety rektorów Politechniki Śląskiej. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że wspominać ma jedna z byłych rektorskich sekretarek, znana na uczelni nie tylko ze znakomitej pamięci, ale także z ostrego pióra. Będzie więc jeszcze o czym poczytać!