Hanysy i Gorole łączcie się w uśmiechu! (14)
Ja oczywiście pamiętam o tej myśli wielkiego francuskiego intelektualisty, ale ważne, by inni też pamiętali. Tymczasem wielu w ogóle nie rozumie, o co w tej myśli autorowi szło, choć oczywiście aspirują do intelektualnych wyżyn. Lecz pozór to tylko. Zostawmy ich więc z ich pychą, nadęciem i głupotą, udającą mądrość, i nawet nie wskazujmy – kto oni i gdzie oni. Zajmijmy się za to tym, co daje radość, zdrowie, wzajemną sympatię, czyli żartem.
Oto kolejny fragment korespondencji. Tym razem czarny humor. Nasz stały korespondent, podpisujący się Tolo1, nadesłał nam słowa, które ludzie najczęściej wypowiadają tuż przed śmiercią. Potraktujcie je państwo jako ostrzeżenie przed nadmiarem wakacyjnych szaleństw. Oto one:
Patrz, jak długo wytrzymam pod wodą!
Patrz, ten krokodyl wygląda jak żywy!
Patrz, jestem torreadorem! Ole!
Chodź do wody, tu nie ma żadnych rekinów.
Ten gatunek nie jest jadowity.
Raz, dwa, trzy... Bungeeeeeee!
Jak pięknie świat wygląda z góry...
Nie bój się, nie spadnę!
Pyszny ten hamburger!
To tylko draśnięcie.
Do wesela się zagoi.
Siostro, ale ja mam RH minus...
Nigdy nie czułem się lepiej...
Lekarz mówi, że najgorsze już minęło.
Ta bomba to robota amatora...
Na pewno nie jest nabity...
Nie zastrzelisz człowieka, patrząc mu prosto w oczy.
Patrzę, czy lufa jest dobrze wyczyszczona.
Patrz, jadę bez trzymanki!
Jedź, prawa wolna.
Spokojnie, zdążę wyprzedzić. Ten z naprzeciwka jest jeszcze daleko.
A mówiłaś, że twój mąż jest na delegacji!
Nie wiedziałem, że to pańska żona...
Mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi.
Przecież ci mówię, głupia babo, że to nie jest pod prądem!
Ojej! Przepraszam... Chyba pobrudziłem panu dres!
Raz kozie śmierć!
Myśla, że niy jedne dałoby sie tu jeszcze dopisać. Bez tóż dejcie se pozór!