GUS: jest nas, Polaków, coraz mniej

fot: Andrzej Bęben/ARC

Ponad połowa Polaków (52 proc.) to kobiety; tzw. współczynnik feminizacji wynosi 107, przy czym w miastach jest to 111, a na wsi 101

fot: Andrzej Bęben/ARC

Liczba ludności Polski w pierwszym półroczu 2016 r. zmniejszyła się o ponad 10 tys. osób. To już piąty raz z z kolei. Jest jednak poprawa w stosunku do pierwszego półrocza ub. roku - wynika z danych, jakie w środę (2 listopada) opublikował Główny Urząd Statystyczny. Urząd policzył, że w końcu czerwca br. było nas 38 mln 427 tys.

Większość stanowili mieszkańcy miast - w miastach mieszkało 23 mln 149 tys. osób, czyli 60 proc. populacji, natomiast na wsi 15 mln 278 tys. W pierwszym półroczu 2016 r. liczba ludności Polski zmniejszyła się o ponad 10 tys., co - jak podkreślił GUS - oznacza ubytek rzeczywisty, którego stopa wyniosła -0,03 proc.

GUS zaznaczył, że spadek liczby ludności obserwowany jest piąty z kolei rok. Według analityków Urzędu wynika to z niekorzystnych tendencji notowanych w skali rocznej, przede wszystkim w zakresie przyrostu naturalnego. "Od 2012 r. jest obserwowany ubytek naturalny, wynikający z malejącej liczby urodzeń, przy jednoczesnym systematycznym wzroście liczby zgonów" - podkreślono w środowym komunikacie.

Ponad połowa Polaków (52 proc.) to kobiety; tzw. współczynnik feminizacji wynosi 107, przy czym w miastach jest to 111, a na wsi 101.

W pierwszej połowie br. zawarto o ponad 4 tys. więcej małżeństw w porównaniu z pierwszym półroczem 2015 r., a spadł współczynnik rozwodów.

"W pierwszym półroczu 2016 r. ruch naturalny ludności przedstawiał się następująco: zarejestrowano prawie 186 tys. urodzeń żywych, tj. o ponad 4 tys. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Współczynnik urodzeń zwiększył się o 0,3 pkt do poziomu 9,7 prom. - w miastach wyniósł 9,5 prom., a na wsi tradycyjnie więcej, tj. 9,9 prom.; zmarło ponad 197 tys. osób" - policzył Urząd.

W stosunku do pierwszego półrocza 2015 r. liczba zgonów zmniejszyła się jednak o ponad 6 tys.; współczynnik był niższy o 0,3 pkt i wyniósł 10,3 prom. (w miastach wyniósł 10,4 prom., na wsi 10,1 prom.). "W konsekwencji przyrost naturalny (różnica między liczbą urodzeń żywych i liczbą zgonów) był ujemny i wyniósł 11,5 tys. (współczynnik kształtował się na poziomie -0,6 prom.)" - podkreślono.

Oznacza to, że w pierwszym półroczu 2016 r., w wyniku ruchu naturalnego, na każde 10 tys. ludności kraju ubyło sześć osób.

"Mimo odnotowanego ubytku naturalnego należy zaznaczyć zdecydowaną poprawę w stosunku do wielkości przez rokiem (I półrocze 2015 r.), kiedy ubytek naturalny wyniósł aż 23 tys., tj. na każde 10 tys. ludności ubyło 12 osób".

GUS zauważył, że nadal obserwowany jest pozytywny trend związany z niskim współczynnikiem umieralności niemowląt. Zmarło 0,7 tys. dzieci w wieku poniżej jednego roku życia. Współczynnik wyrażający liczbę zgonów niemowląt na 1000 urodzeń żywych kształtował się na poziomie 3,9 prom. i był o 0,1 pkt wyższy niż w analogicznym okresie ub. roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.