Grzesik: Załogi powinny partycypować w zysku

fot: Jarosław Galusek/ARC

Wszyscy górnicy, którzy teraz pracują w kopalniach, mają zagwarantowaną emeryturę po 25 latach. To jest ich prawo nabyte, czyli rzecz święta - zaznaczył szef górniczej Solidarności

fot: Jarosław Galusek/ARC

Podczas zebrania Zespołu Trójstronnego do spraw Bezpieczeństwa Socjalnego Górników, które odbyło się we wtorek (20 marca), związkowcy otrzymali oficjalną informację o niemal 3-miliardowym zysku branży za rok ubiegły. Jak dowiedział się portal górniczy nettg.pl, z informacji przekazanych przez górniczą Solidarność, związkowcy wystąpili do Kompanii Węglowej i Jastrzębskiej Spółki Węglowej o wypłatę nagród z zysku dla pracowników.

- W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Kompanii Węglowej już wystąpiliśmy o wypłatę nagród z zysku dla pracowników, bo nie wyobrażamy sobie, by załogi miały nie partycypować w wypracowanym przez siebie wyniku - powiedział lider górniczej Solidarności Jarosław Grzesik.

Na zebraniu Zespołu pojawił się także temat konfliktu strony społecznej z zarządem JSW. Wprowadzenie nowych wzorów umów o pracę, w których górnicy pozbawiani są uprawnień posiadanych przez już zatrudnionych, jest złamaniem ubiegłorocznego porozumienia zbiorowego podpisanego przed prywatyzacją spółki - argumentują związkowcy.

Kilka dni temu Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) podzieliła zdanie związków zawodowych, o czym informowaliśmy na portalu górniczym nettg.pl i wystąpiła do zarządu JSW o wstrzymanie przyjmowania pracowników do pracy na podstawie nowych wzorów umów o pracę, które pozbawiają górników ich uprawnień zapisanych w Karcie Górnika. Obecny na spotkaniu trójstronnym wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz oświadczył, że nie zamierza tolerować łamania prawa pracy w spółkach górniczych.

Marcowe spotkanie było pierwszym od niemal pół roku i w warstwie merytorycznej ograniczyło się do przedstawienia tych dwóch kwestii. Nie przyjęto żadnych ustaleń, bo - jak twierdzą związkowcy z górniczej Solidarności - przedstawiciele nowego rządu byli nieprzygotowani.

- Strona rządowa nie znała dotychczasowych ustaleń zespołu, co sprawiło, że nie mogła się ustosunkować do przedstawionych przez nas problemów. Jeśli tak będzie wyglądać kolejne zebranie, to nie ma sensu w nim uczestniczyć - podsumowuje Grzesik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego