Grzegorz Dolniak - walczył o swój ukochany Będzin

Czb dolniak grzegorz1 ARC

fot: ARC

W sprawy regionu angażował się nie tylko z obowiązku, ale też z potrzeby serca

fot: ARC

O Grzegorzu Dolniaku i Marku Dziechciarzu w Będzinie nie mówiono inaczej, jak „przyjaciele z jednego osiedla”. Łączyło ich nie tylko wspólne miejsce zamieszkania, ale również ta sama podstawówka i liceum. Gdy Dolniak został posłem Platformy Obywatelskiej, nadal się spotykali w Będzinie, rozmawiali o tym, co zrobić, by miasto było ładniejsze i bardziej przyjazne dla mieszkańców.

Dziechciarz jest przedsiębiorcą górniczym, z kolei Dolniak założył firmę w branży ochrony mienia i usług motoryzacyjnych, niemniej w sprawach gospodarczych zawsze potrafili znaleźć wspólny język.

– Grzegorz może mniej interesował się górnictwem, ale doceniał rolę tej branży w rozwoju regionu śląsko-zagłębiowskiego – przyznaje Dziechciarz. – W Jego wizji rozwoju regionu, ważną rolę zajmowała problematyka ożywiania pogórniczych terenów, by tam gdzie wcześniej były kopalnie, teraz pojawiły się obszary tętniące życiem. W swoich działaniach poselskich pamiętał o rodzinnych korzeniach i jako człowiek urodzony w Będzinie bardzo wiele dobrego zrobił dla tego miasta. To Jego zasługą jest, że kilka lat temu miasto przejęło w dzierżawę dworzec PKP. A sprawa była bardzo trudna, rozmowy z koleją także. Kolej nie chciała się zgodzić na oddanie w dzierżawę nieruchomości, ale zdecydowana postawa Grzegorza doprowadziła do tego, że doszło do kompromisu. To była bodajże druga taka sytuacja w Polsce, że samorząd przejął w dzierżawę dworzec. Poza tym bardzo mu zależało na tym, by szybka kolej elektryczna nie omijała Będzina. Stworzył silne lobby polityczne w Sejmie i twardo walczył o kolej. Na co dzień to był cichy, spokojny facet, ale w polityce zawsze rzeczowy i konkretny.

Ostatnio „przyjaciele z osiedla” spotkali się w sprawie zmiany wyglądu rynku w Będzinie. Czasami mocno się różnili w swoich poglądach, ale akurat w kwestii rewitalizacji rynku byli zgodni.

– Grzegorz miał swoją koncepcję przebudowy i zmian tego najważniejszego miejsca na mapie Będzina. To był jego „konik”, koniecznie chciał za życia poprawić wizerunek rynku, doprowadzić do zmian architektonicznych. Nie zdążył...

Prywatna twarz Dolniaka wiązała się z jego sympatiami siatkarskimi. Sam grał w siatkówkę, zaś w ostatnich latach skupił się na kibicowaniu MKS MOS Będzin.

– To był nasz kibic numer jeden i mój przyjaciel. Do mnie to cały czas nie dociera – mówi „Trybunie Górniczej” prezes MKS MOS Edmund Mikołajczak. Tak się akurat złożyło, że w sobotę, 10 kwietnia, będzińscy siatkarze zapewnili sobie awans do I ligi. Dolniak po powrocie z Katynia zamierzał osobiście złożyć gratulacje zawodnikom i trenerom.

– Grzegorz nie zdążył, ale na pewno tam, na górze jest z nas dumny – dodaje Mikołajczak.

 

Czytaj więcej:

Grzegorza Dolniaka wspomina Waldemar Mróz, wiceprezes KHW

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.