fot: ec.europa.eu
Zdaniem POPiHN zużycie benzyny wzrośnie rocznie o ok. 1 proc. a oleju napędowego o 2-6 proc.
fot: ec.europa.eu
O co najmniej pięć stacji ajencyjnych powiększy się w tym półroczu sieć detaliczna Grupy Lotos. Gdański koncern paliwowy, który ma teraz 345 placówek, mógłby zatem, pod względem liczby stacji, doścignąć polską sieć BP. Brytyjczycy od kilkunastu dni mają 350 placówek. Większą niż BP sieć sprzedaży paliw ma w Polsce tylko Orlen - poinformował czwartkowy \"Parkiet\".
Jeszcze niedawno wiceliderem naszego rynku pod względem liczby placówek detalicznych była Grupa Lotos. W minionym półroczu jej sieć znacząco się jednak skurczyła. Jak wynika z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, gdańskiemu koncernowi ubyło w tym czasie aż 31 placówek. Dokładnie tyle samo stacji postawiły lub przejęły działające w Polsce zagraniczne sieci paliwowe.
Oprócz BP, należy do nich również m.in. Shell. On także staje się poważnym kandydatem, zabiegającym o miejsce na podium wśród posiadaczy największych sieci detalicznych w Polsce. Na razie brytyjsko-holenderski koncern jest na naszym rynku detalicznym numerem cztery. Jego stan posiadania stale się jednak powiększa, a w tym roku budowa sieci partnerskich stacji Shella wyraźnie przyspieszyła. Tylko w ciągu kilku ostatnich tygodni przybyły cztery kolejne tego typu placówki. Ich łączna liczba sięga już 62. Własnych stacji paliwowych koncern ma 261. W rezultacie w polskiej sieci Shella funkcjonują w sumie 323 placówki.
Różnica pomiędzy liczbą stacji z muszelką w logo a stacjami Grupy Lotos kurczy się coraz bardziej. Obecnie wynosi już tylko 22 placówki. Dodajmy jeszcze, że również rosyjski Łukoil, który kupił wszystkie środkowoeuropejskie - w tym polskie - stacje Jet, systematycznie powiększa swoją sieć w naszym kraju.
W tej sytuacji tylko pozycja lidera, czyli Orlenu, który ma prawie 1,9 tys. placówek detalicznych, wydaje się wciąż niezagrożona - ocenił \"Parkiet\".
Generalnie jednak - jak wyliczyła POPiHN - stacji paliwowych w Polsce zaczyna ubywać. W połowie tego roku było ich 6868, czyli o 19 mniej niż na koniec 2007 r. Przedstawiciele Izby zauważają, że oznacza to odwrócenie trendu. Ostatnio bowiem z roku na rok stacji benzynowych w Polsce przybywało (otwarcie jednej kosztuje około 1 mln euro).