Granatyr: Mamy jeszcze szansę uratować spółkę i miejsca pracy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Karol Granatyr, przewodniczący WZZ Sierpień 80 KWK Borynia-Zofiówka-Bzie

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Chcemy, żeby wreszcie ktoś był w stanie decydentom w Warszawie jasno i zrozumiale wytłumaczyć, o co naprawdę chodzi w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i czego domagają się związki zawodowe - podkreślił podczas pikiety (12 grudnia) przed resortem energii w Katowicach Karol Granatyr, przewodniczący WZZ Sierpień 80 KWK Borynia-Zofiówka-Bzie.

Związkowiec dodał: - W petycji zebraliśmy wszystkie problemy, które od lat nagłaśniamy. I proszę nie wierzyć, że związki zawodowe „milczały za PiS-u”. To bzdura. Byliśmy wtedy najbardziej aktywnym związkiem w całym górnictwie – organizowaliśmy protesty, demonstracje, pikiety pod kancelarią premiera, kolejki po „tani węgiel” do Mateusza Morawieckiego, walczyliśmy o pracowników spółki córki JSW Szkolenie i Górnictwo, gdzie ludzie do dzisiaj dostają najniższą krajową i jeszcze trzeba im dopłacać, jeśli nie zrobią nadgodzin.

Przypomniał, że WZZ Sierpień 80 od ponad dwóch lat alarmuje, że jeśli nic się nie zmieni w zarządzaniu JSW, czeka nas kryzys głębszy niż w 2015 roku.

- I proszę bardzo – mamy ten kryzys. Ale wciąż są realne możliwości, żeby spółkę uratować i przede wszystkim ochronić pracowników produkcyjnych przed tym, co szykuje im pracodawca - podkreśla.

Co konkretnie można zrobić?

Granatyr wylicza: - Po pierwsze – natychmiastowy zwrot składki solidarnościowej. Byliśmy jednym z dwóch związków w JSW, które od początku były przeciw jej wprowadzeniu i jako pierwsi domagaliśmy się zwrotu tych pieniędzy – one są pracownikom potrzebne tutaj i teraz. Po drugie – ustawa o szczególnych rozwiązaniach dla górnictwa, która lada dzień trafi na biurko prezydenta Dudy. Jeśli pan prezydent ją podpisze, pracownicy JSW będą mogli skorzystać z pakietu osłonowego, a najważniejsze w nim są jednorazowe odprawy pieniężne – przede wszystkim dla administracji. Bo wszyscy – od szeregowych górników po członków zarządu poprzednich kadencji – od lat mówili wprost: mamy przerośniętą administrację. Każdy nowy prezes przychodził ze swoimi ludźmi, ale starych nie zwalniał – tylko „chował po kątach”, tworzył nowe stanowiska, nowe komórki. Efekt? Dziś w JSW pracowników nieprodukcyjnych jest więcej niż produkcyjnych. To absurd.

Dodaje: - W petycji jest też postulat wypłaty pozostałej części barbórki. Wszystkie związki już zbierają wnioski o wypłatę. Jeśli zarząd będzie dalej upierał się przy swoim, pójdziemy wszyscy razem z pozwami zbiorowymi – a dodatkowe koszty procesów na pewno spółce nie pomogą.

Podsumował: - Aktualny zarząd nie przedstawił żadnego sensownego, konkretnego planu ratowania JSW. A czas ucieka – od 1 stycznia 2026 roku ma być zlikwidowana kopalnia Bobrek należącą do Węglokoksu. Jeśli ustawa nie wejdzie w życie, setki ludzi zostaną na bruku bez żadnych osłon. Dlatego w mojej ocenie prezydent powinien jak najszybciej podpisać tę ustawę – jest potrzebna od pierwszego dnia nowego roku. Mamy jeszcze szansę uratować spółkę i miejsca pracy. Liczymy, że kolejne nasze działania – petycja, protesty, pozwy – w końcu przyniosą pozytywny efekt i coś wreszcie zacznie się zmieniać na lepsze dla pracowników.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.