Gramy w jednej drużynie

Rozmowa z Robertem Łaskudą, dyrektorem kopalni Mysłowice-Wesoła

W najbardziej prestiżowym fotelu Mysłowic-Wesołej zasiadł Pan 2 lutego jako bodaj najmłodszy uczestnik górniczego korpusu dyrektorskiego. Naturalną jest więc ciekawość Pańskiej zawodowej biografii.

Mam 41 lat. Dyplom inżyniera górnika uzyskałem w krakowskiej Akademii Górniczo--Hutniczej i od maja 1995 roku rozpocząłem pracę jako stażysta w Dziale Przygotowania Produkcji Wesołej. Następne etapy to nadgórnik, sztygar zmianowy i oddziałowy, nadsztygar, kierownik robót i główny inżynier górniczy. Teraz przyszła pora na świeżą nominację dyrektorską. Tak więc przeszedłem każdy ze szczebli górniczego wtajemniczenia i sądzę, że dobrze znam tę kopalnię.

Zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego – powierzając Panu kierowanie nią – podyktował zapewne jakieś oczekiwania. Jestem ciekaw, jaka to misja. Tym bardziej, że Mysłowice-Wesoła ma w przyszłości stanowić centrum tak zwanej megakopalni.

W bliższej perspektywie moim zadaniem jest kontynuacja tego, co robili moi poprzednicy, czyli podtrzymanie progresji wyników kopalni. Przypomnę, że w 2008 roku jej wydobycie wynosiło 3,1 milionów ton, w rok później – 3,3 milionów ton, w roku ubiegłym sięgnęło już 3,6 milionów ton, zaś projektowane na ten rok ma dojść do około 4,2 milionów ton. Moją rolą jest zatem przede wszystkim gruntowanie tego trendu, a więc rozwijanie frontów eksploatacyjnych i możliwości produkcyjnych kopalni. Podstawą tej progresji ma być koncentracja produkcji i zwiększanie wydajności.

W nazwie kopalni na pierwszym miejscu widnieją wprawdzie Mysłowice, niemniej tak naprawdę jest to ukłon w stronę historii, bo przecież w nieodległym czasie ciężar tej produkcyjnej ekspansji skupi się głównie w Wesołej.

Rzeczywiście. Obecnie prowadzimy eksploatację czterema ścianami zawałowymi w ruchu Wesoła i jedną podsadzkową w ruchu Mysłowice. Nie zrezygnujemy z wybrania tamtejszego węgla do końca, ale potwierdzam, że w tym roku – myślę, że mniej więcej w czerwcu – w ruchu Mysłowice nastąpi wygaszenie wydobycia. Od razu przy tym dodam – jesteśmy przecież jedną kopalnią – że ten fakt w jakimkolwiek stopniu nie wywoła problemów z zatrudnieniem. Pracowników, zaangażowanych dziś w wydobycie z tej ściany, czekają przygotowane miejsca w ruchu Wesoła.

Spójrzmy więc na tę nieco odleglejszą przyszłość, która – w Pańskich rękach – ma uczynić z Mysłowic-Wesołej okręt flagowy projektowanej megakopalni. Rzecz w inwestycjach?

Owszem. Szczególnie dwie są w tym kontekście projektami strategicznymi. Pierwszy to uruchomienie poziomu 865. W wymiarze finansowym w grę wchodzi zaangażowanie w to przedsięwzięcie przeszło 480 milionów złotych. W maju ruszą w nim pierwsze roboty kamienne, koncentrujące się na przygotowaniu przekopu przewozowego i infrastruktury przyszybowej. Liczę, że pierwszy węgiel z rozcinki na tym poziomie uzyskamy za trzy lata. Ale obok sięgnięcia do nowych zasobów i zwiększenia wydajności ta inwestycja będzie miała szersze znaczenie dla kopalni. Już samo wykonanie przekopu przewozowego spowoduje likwidację tak zwanych podpoziomów, czyli eksploatacji poniżej poziomu udostępnienia. W kopalni o tak dużej koncentracji zagrożeń naturalnych – zwłaszcza metanowego – jaka występuje w Mysłowicach-Wesołej, to niesłychanie ważne. Likwidacja podpoziomów łączy się z poprawą warunków wentylacyjnych oraz klimatyczno-pożarowych, zatem z istotnym zwiększeniem bezpieczeństwa pracy załogi. Ponadto nowy poziom oznacza skrócenie dróg transportu i wydłużenie czasu pracy.

A druga?

To pogłębienie do 1230 m naszego szybu Bronisław. Pierwsze roboty również mają ruszyć na przełomie lipca i sierpnia, choć przewidywany czas realizacji tej inwestycji jest obliczany na pięć lat. Ma kosztować w granicach 500–600 milionów złotych. Mówię „naszego szybu”, lecz w gruncie rzeczy pogłębiony Bronisław ma spełniać funkcję osi głównej arterii wentylacyjno-transportowej przyszłej megakopalni.

Kopalnia Mysłowice-Wesoła zdoła udźwignąć takiego kalibru inwestycje?

To nie są – abstrahując od organizacyjno-prawnych niuansów – inwestycje tylko jednej kopalni, lecz Katowickiego Holdingu Węglowego. Jesteśmy przecież fragmentem większego organizmu gospodarczego, gramy w jednej drużynie, której sukces zależy od postawy i zachowań każdego z zawodników.

Wróćmy jeszcze na moment do codzienności. Związkowi liderzy krzywią się na nowy system premiowania, łączący indywidualny zarobek pracowników z wynikami kopalń. Słusznie?

W mojej ocenie przyjęte w spółce wskaźniki, stanowiące dla każdej z kopalń – myślę głównie o Mysłowicach-Wesołej – pułap obliczeń wydajnościowych premii, są oparte na racjonalnych zasadach i można im sprostać. Głosy sprzeciwu wydają mi się więc trochę niezrozumiałe. Istota systemu polega na tym, by lepiej opłacać wydajniejszą pracę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

64 proc. Polaków chce zmienić pracę, by więcej zarabiać

64 proc. respondentów wymieniło wyższe wynagrodzenie jako główną motywację zmiany pracodawcy, a 21 proc. wskazało na atrakcyjniejsze benefity - wynika z raportu Manpower. Jednocześnie 17 proc. badanych zadeklarowało, że nic nie skłoni ich do zmiany pracy.

Kopalnia i pomoc czworonogom? W Wieliczce to możliwe

Przy szybie Daniłowicza kopalni Wieliczka 10 października spotkali się ludzie o wielkich sercach dla zwierząt: wolontariusze Fundacja Skrzydlaty Pies z Bukowna, pracownicy kopalni, wieliczanie, turyści oraz niezawodni harcerze wielickiego hufca ZHP. W ramach akcji „Kopalnia dobrych serc” udało się m.in. zebrać ponad 240 kg karmy dla psów oraz przeszło 30 kg karmy dla kotów. 

El patnow PAK estakada naweglania poltegor pl

Atom zastąpi tam węgiel. Podpisano umowę na budowę małych reaktorów modułowych

ZE PAK poinformował we wtorek o podpisaniu z SGE umowy dot. budowy w Pątnowie małych reaktorów modułowych. To drugie podejście energetycznego koncernu i firmy Michała Sołowowa do takiego przedsięwzięcia w Koninie (woj. wielkopolskie).

Kabel pod ziemią - co naprawdę chroni dostawy prądu w wykopie?

Kabel energetyczny leży pod ziemią niewidoczny dla przechodniów, a jego uszkodzenie wyłącza prąd całym osiedlom. Sposób ułożenia, rodzaj zasypki i oznakowanie trasy decydują o tym, czy przewód przetrwa kolejne prace ziemne. Poniżej opisujemy, co chroni kabel w wykopie i dlaczego piasek do zasypki kabli ma znaczenie większe, niż się zwykle zakłada.