Gospodarka: kosztowna dekarbonizacja

06 siersza KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Być może już niedługo polskie elektrownie staną za naszą wschodnią granicą i dadzą pracę sąsiadom. A dwutlenek węgla nie zna granic...

fot: Kajetan Berezowski

Widmo drakońskich kosztów pakietu energetyczno-klimatycznego może skutkować ewakuacją kluczowych gałęzi przemysłu poza Unię.

Dekarbonizacja europejskiej gospodarki spowoduje spadek jej konkurencyjności o ok. 1 proc. - wyliczyli specjaliści. W przypadku Polski proces ten będzie jeszcze bardziej kosztowny, co wynika z jej uzależnienia od dużych krajowych zasobów węgla. 85 proc. emisji gazów cieplarnianych w Polsce jest związanych właśnie z sektorem energii produkowanej z tego surowca. Pomimo postępu technologicznego na przestrzeni ostatnich dwóch dziesięcioleci, nasz przemysł jest ciągle dwa razy bardziej energochłonny niż przeciętnie w krajach Unii Europejskiej. Istnieją zatem zrozumiałe obawy, że przejście do gospodarki niskoemisyjnej pociągnie za sobą wiele niekorzystnych zjawisk.

Wysoki koszt realizacji europejskiego pakietu energetyczno-klimatyczne- go jest faktem, potwierdzanym przez kompetentne i obiektywne źródła - Bank Światowy, Ernst&Young, McKinsey, ATKearney czy EnergSys. Scenariusze rysowane przez ekspertów tych instytucji są raczej spójne i prowadzą do tych samych wniosków. Drastyczny wzrost cen energii elektrycznej, które już obecnie należą do najwyższych w regionie, znacznie obniży poziom zamożności gospodarstw domowych i rentowność przedsiębiorstw. To z kolei może mieć negatywny wpływ na PKB, zatrudnienie oraz konkurencyjność polskiej gospodarki. Nasuwa się wobec tego pytanie: jak kosztowne będzie dla Polski przejście na niskoemisyjną ścieżkę wzrostu i w jaki sposób ostatecznie ukształtuje się zależność między redukcją emisji CO2 a wzrostem gospodarczym?

Spadnie zatrudnienie
Zdaniem ekspertów z Ernst &Young, firmy świadczącej usługi z zakresu audytu, doradztwa biznesowego, podatkowego i transakcyjnego, polski przychód krajowy brutto byłby w 2020 r. wyższy nawet o 1,4 proc., gdyby nie realizacja postanowień pakietu klimatycznego w obecnym kształcie. Realne szanse na odwrócenie tej niekorzystnej tendencji miałyby się pojawić dopiero w 2030 r. Wiąże się to w szczególności z długim okresem prowadzenia inwestycji, a następnie eksploatacji aktywów w energetyce.

- Największy ciężar redukcji dwutlenku węgla poniesie energetyka, a zaraz za nią sektory charakteryzujące się wysoką energochłonnością oraz emisyjnością. W skali międzynarodowej można stwierdzić, iż Polska poniesie proporcjonalnie większy ekonomiczny koszt dostosowania się do wymogów pakietu "3 x 20"
niż reszta krajów Wspólnoty - wylicza Jarosław Wajer, partner w Dziale Doradztwa Biznesowego Ernst&Young.

Przypomnijmy, że Parlament Europejski w grudniu 2008 r. przyjął pakiet działań, którego cele określa się w skrócie jako "3 x 20" i który wszedł w życie w czerwcu 2009 r. Do 2020 r. wielkość emisji w całej UE ma zostać ograniczona o 20 proc. lub o 30 proc. w przypadku osiągnięcia międzynarodowego porozumienia w sprawie zmian klimatu. Efektywność energetyczna ma wzrosnąć o 20 proc., a kolejne 20 proc. zużywanej energii będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych. Sektory charakteryzujące się wyższym poziomem emisji zostały włączone do systemu limitów i handlu emisjami, obejmującego całą Unię. Prognozuje się, że do 2030 r. wartość dodana w sektorach energochłonnych spadnie o ponad 9 proc., a zatrudnienie o ponad 5 proc.

Za redukcję słono zapłacimy
To swoisty paradoks, ale Unia Europejska odpowiada za ok. 11 proc. wielkości emisji CO2 w skali światowej, podczas gdy najwięksi emitenci, Chiny i Stany Zjednoczone, generują łącznie 41 proc. wielkości emisji i wcale nie zamierzają ratyfikować protokołu z Kioto.

W Polsce emisja gazów cieplarnianych spadła znacząco wskutek restrukturyzacji związanej z transformacją polskiej gospodarki. I chociaż wzrost gospodarczy spowodował ponowny wzrost wielkości emisji w ostatnich latach, to z około jednoprocentowym udziałem w światowej emisji gazów cieplarnianych w bardzo małym stopniu przyczyniamy się do powstawania globalnego "śladu węglowego".

W Brukseli nikogo to jednak nie przekonuje. Za redukcję CO2 przyjdzie nam słono zapłacić. Słono, bo jedyna dostępna, a zarazem akceptowalna przez Unię Europejską technologia CCS, polegająca na eliminowaniu dwutlenku węgla przy produkcji prądu w węglowych blokach energetycznych, pociąga za sobą ogromne koszty i według projektu "Mapy drogowej 2050" nie ma już od niej ucieczki.

Przed polską gospodarką staje więc widmo ewakuacji kluczowych gałęzi gospodarki poza Unię. To wręcz nieuniknione - ostrzegają eksperci.


CZYTAJ WIĘCEJ:

NIE DLA TEGO PAKIETU

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uniwersytet Śląski rozpoczął rekrutację. Zaprasza na nowe kierunki studiów

Uniwersytet Śląski w Katowicach uruchomił rekrutację na nowy rok akademicki 2026/2027. Największa uczelnia w naszym regionie zaproponowała nowości, w tym bałkanistykę oraz technologie środowiskowe i nowoczesne materiały.

W środę na stacjach ceny w górę za diesla, benzyna bez zmian

W środę litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,54 zł, a oleju napędowego - 6,40 zł - wynika z wtorkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, względem wtorku wzrośnie cena maksymalna za litr diesla, a stawki za oba rodzaje benzyn pozostaną bez zmian.

Pełczyńska-Nałęcz: 31 mld zł z KPO spływa właśnie do Polski

31 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy spływa we wtorek do Polski - poinformowała ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jak wyjaśniła, to pierwsza z trzech transz w tym roku, w którym do Polski trafi w sumie przeszło 100 mld zł.

Forum Energii: W 2025 r. wzrósł udział OZE w produkcji prądu, ale też import ropy i gazu

Udział odnawialnych źródeł w produkcji energii wzrósł o 0,7 pkt. proc. do 31,4 proc. w 2025 r. a udział węgla spadł o 3 pkt proc. do 52,2 proc. Zmniejszył się też import węgla, za to wzrósł import ropy i gazu - wynika z raportu opublikowanego we wtorek przez Forum Energii.